Wojciech Szczęsny odpowiada. Mocno

Wojciech Szczęsny w wygranym meczu z Walią obronił trzy strzały rywali i przyczynił się do zdobycia przez reprezentację Polski trzech punktów. Po meczu bramkarz nie zgodził się z opinią jednego z dziennikarzy i powiedział, że ten "słabo ogląda mecze reprezentacji".

Polska wygrała z Walią 1:0 i zapewniła sobie utrzymanie w dywizji A Ligi Narodów. Drużyna Czesława Michniewicza po raz pierwszy w tej edycji rozgrywek zachowała czyste konto. Wojciech Szczęsny w meczu wybronił trzy groźne sytuacje Walijczyków i był jednym z głównych autorów zwycięstwa. Przy okazji zagrał w narodowych barwach po raz 66. i stał się bramkarzem z największą liczbą występów w kadrze. 

Zobacz wideo Próba generalna przed mundialem. Oceniamy Polaków po Walii

Wojciech Szczęsny zdenerwowany po meczu. "Słabo pan ogląda mecze"

Po meczu nie zabrakło pytań o aktualną formę, którą jeden z dziennikarzy ocenił jako wysoką, dodając, że w przeszłości Szczęsny był krytykowany. Jak podają WP Sportowe Fakty, to stwierdzenie nie spodobało się bramkarzowi, który wypalił: - Słabo pan ogląda mecze reprezentacji Polski - stwierdził Szczęsny. I po chwili dodał: - Tych meczów było 66 i takich, po których byłem krytykowany, było może pięć. Mniej niż 10 procent, przyjmę w ciemno taką statystykę.

- Dobrze się w tej chwili czuję, jestem w dobrej formie i mam nadzieję, że to będzie trwało jeszcze jakiś czas - dodał ze spokojem.

Jego udany i rekordowy występ nie przeszedł bez echa, a Szczęsny przyznał, że cieszy się ze znalezienia w gronie zasłużonych polskich bramkarzy. - Jest mi miło, bo wiem, jacy bramkarze bronili przede mną i jaką robotę wykonali. Jest to miłe uczucie, ale ważniejsza jest jakość, nie ilość - podsumował.

Reprezentacja Polski wygrała na wyjeździe po golu Karola Świderskiego. Drużyna Czesława Michniewicza zapewniła sobie utrzymanie w dywizji A Ligi Narodów. Dzięki temu podczas losowania grup eliminacyjnych do Euro 2024 Polska rozstawiona będzie w pierwszym koszyku. O losowaniu więcej przeczytasz TUTAJ.

Więcej o: