Michniewicz przyłapał Szczęsnego w toalecie. "Wojtek, co się dzieje?"

Bartłomiej Kubiak
- Tego już pan nie musi tłumaczyć - uśmiechnął się Czesław Michniewicz do tłumacza po tym, jak chwilę wcześniej opowiedział po polsku o scence z toalety, gdzie po meczu z Walią (1:0) przyłapał Wojciecha Szczęsnego.

Czesław Michniewicz po niedzielnym meczu z Walią był w dobrym nastroju. A na pewno dużo lepszym niż jeszcze w sobotę. - Po Holandii wszyscy mieliśmy podłe humory. Nie tylko wy, ale też my. Dlatego w ostatnich dniach mocno pracowaliśmy, by wygrać z Walią. Wiedzieliśmy, w jakich nastrojach przygotowaliśmy się do tego meczu. I byliśmy świadomi, że jeśli w niedzielę nie wygralibyśmy w Cardiff, to kolejne dwa miesiące przed mundialem byłby bardzo nerwowe - przyznał selekcjoner.

Zobacz wideo Najlepsze podsumowanie reprezentacji Polski. "Wciąż nie dowierzam"

Michniewicz po meczu z Walią pochwalił wielu zawodników

Michniewicz po meczu chwalił swoich piłkarzy: Nicolę Zalewskiego, Jakuba Kiwiora, Karola Świderskiego, Roberta Lewandowskiego, ale przede wszystkim Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz Juventusu w niedzielę rozegrał bardzo dobre spotkanie, był zdecydowanie najlepszym piłkarzem na boisku, kilka razy ratował nas od straty gola.

- Bardzo się cieszę, że Wojtek w decydujących momentach nam pomaga. Tak było w marcowym meczu ze Szwecją (2:0) i tak było w niedzielę. To nie przypadek, że gra w Juventusie i że jest jednym z najlepszych bramkarzy na świecie - przyznał Michniewicz na temat Szczęsnego.

Michniewicz przyłapał Szczęsnego w toalecie

Selekcjoner sam wrócił do kontuzji, której Szczęsny nabawił się przed wrześniowym zgrupowaniem - niespełna miesiąc temu w meczu ze Spezią (2:0). - W ostatnim czasie Wojtek miał swoje problemy. Wielu dziennikarzy podpowiadało wtedy, kogo w jego miejsce powinniśmy powołać [w domyśle: Rafała Gikiewicza]. Nie ulegliśmy tej presji, tylko postawiliśmy na Wojtka. Zresztą kilka dni po tej kontuzji wysłał mi zdjęcie swojej stopy i napisał, żeby się o nic nie martwić, bo jak trzeba, to wystąpi nawet w klapku. I zagrał w dwóch meczach - przypomniał Michniewicz.

I dalej nie tylko zachwalał bramkarza Juventusu, ale też opowiedział o scence z toalety po meczu z Walią, w roli głównej właśnie ze Szczęsnym. - Znamy Wojtka, w reprezentacji funkcjonuje od wielu lat. Obecnie każdy mecz w kadrze jest dla niego bardzo istotny. To widać. Jest bardzo skoncentrowany. Choć momentami też wyluzowany, było tak np. w stykowej sytuacji z Garethem Bale'em, ale też po meczu, kiedy wszedłem do szatni i myślałem, że toaleta się pali. Dym leciał. Słyszę, że on tam jest. "Wojtek, co się dzieje?" - zapytałem. "A nic, trenerze, woda się spłukuje" - odpowiedział.

Michniewicz od razu mrugnął okiem do tłumacza, który tłumaczył jego konferencję na angielski: - Tego już pan nie musi tłumaczyć - poprosił selekcjoner.

To, że Szczęsny pali papierosy, większość kibiców wie od dawna. Teraz pół żartem i między wierszami przypomniał o tym Michniewicz. Ale w przeszłości regularnie temat nałogu bramkarza reprezentacji Polski poruszały tabloidy. Po raz pierwszy siedem lat temu, kiedy Szczęsny był jeszcze piłkarzem Arsenalu i został przyłapany pod prysznicem przez Arsene'a Wengera. A po raz ostatni - rok temu, w trakcie mistrzostw Europy, kiedy "The Sun" zrobił Szczęsnemu zdjęcia, jak pali papierosy pod hotelem w Sewilli przed meczem z Hiszpanią.

Więcej o: