Gerrard zadzwonił do Jana Bednarka i błyskawicznie zmienił jego zdanie

Dawid Szymczak
Przy tak napiętym terminarzu, jak przed mundialem, o przygotowaniu zawodników do gry w reprezentacji decydują niekiedy najdrobniejsze szczegóły - czasem nawet pozornie niezwiązane ze sportem. Otóż wpływ na zestawienie środka obrony reprezentacji Polski w najbliższym meczu z Holandią może mieć śmierć Królowej Elżbiety II.

Trwa najdziwniejszy sezon w historii piłki nożnej - przerwany w środku mundialem, do którego piłkarze podejdą z marszu, bez tradycyjnej przerwy i okresu przygotowawczego, za to zmęczeni meczami rozgrywanymi co trzy dni, bo terminarze są napięte jeszcze bardziej niż dotychczas. Wiele się dzieje. Dopiero co skończył się też okres transferowy, w którym aż 15 reprezentantów Polski zmieniło kluby. Wielu z nich, wybierając nowy zespół, z tyłu głowy miało właśnie zbliżające się mistrzostwa. Często szli tam, gdzie mieli większe szanse na regularne występy. Tak było m.in. w przypadku Jana Bednarka, który na początku sezonu stracił miejsce w wyjściowym składzie Southampton, a Armel Bella-Kotchap, który zastąpił go na środku obrony, spisywał się na tyle dobrze, że mógł posadzić Polaka na ławce na dłużej. W ostatniej chwili zdecydował się na Aston Villę.

Zobacz wideo Hit. Lewandowski tańczył z ojcem Boatenga. "Nie wychodziłby z dyskoteki"

- Janek powiedział mi takie ładne zdanie, że zasypiał jako piłkarz West Hamu United, a przebudził się jako zawodnik Aston Villi - zdradził na spotkaniu z dziennikarzami selekcjoner Czesław Michniewicz i opowiedział o kulisach jego transferu.

Najpierw rozmawiał z Davidem Moyesem, który zapraszał go do siebie do West Hamu i mówił, że potrzebny mu środkowy obrońca, bo stoper, które sprowadzili za 35 mln euro, złapał poważną kontuzję. I Janek był zdecydowany na przejście tam. Chciał podjąć rywalizację z pozostałymi środkowymi obrońcami. West Ham ma dużo meczów, bo gra też w Lidze Konferencji. Ale później zadzwonił do niego Steven Gerrard i rozmowa była inna. Wprost mu powiedział, że będzie u niego ważnym zawodnikiem. Użył argumentu z mistrzostwami świata. "Wiem, że chcesz jechać na mundial. U mnie będziesz grał, przygotujesz się, mam też tutaj Matty’ego Casha, więc dla waszej kadry to dobrze". Ta deklaracja go przekonała

Włoscy sędziowie VAR popełnili kuriozalny błąd i anulowali gola Arkadiusza MilikaPolski sędzia tłumaczy skandal z Milikiem. "Modlę się, żeby taki błąd mi się nie przydarzył"

Śmierć Królowej Elżbiety II utrudniła Janowi Bednarkowi wejście do nowego klubu

Bednarek w ostatnim dniu okna transferowego zmienił decyzję i przeniósł się do Aston Villi, która podobnie jak West Ham rozglądała się za środkowym obrońcą, gdy lider jej defensywy doznał poważnej kontuzji. W Londynie był to kupiony z Rennes Nayef Aguerd, a w Aston Villi Diego Carlos, sprowadzony za 31 mln euro z Sevilli. Bednarek już 3 września, trzy dni po transferze, został uwzględniony w meczowej kadrze, ale mecz z Manchesterem City obejrzał z ławki rezerwowych. Na środku obrony zagrali Ezri Konsa i Tyron Mings. Obaj spisali się bardzo dobrze, a urwanie punktów rozpędzonym mistrzom Anglii było dużą niespodzianką. Po słabym początku sezonu w wykonaniu piłkarzy Aston Villi ten jeden punkt był im bardzo potrzebny, choć akurat w indywidualnym interesie Bednarka leżałaby porażka i kilka goli Erlinga Haalanda, bo znacznie łatwiej byłoby mu wskoczyć do składu.

Kolejnych komplikacji nie dało się przewidzieć. Cała kolejka Premier League - w tym mecz Aston Villi z Leicester, zaplanowany na 10 września - została odwołana w ramach żałoby po śmierci Królowej Elżbiety II. Wciąż jeszcze nie wiadomo, co będzie z następną kolejką, bo w weekend może odbyć się uroczysty pogrzeb. Tymczasem już w poniedziałek 18 września piłkarze zaczną reprezentacyjne zgrupowania. Polska pierwszy mecz zagra z Holandią 22 września.

- Patrzymy na to z niepokojem, bo może okazać się, że Bednarek przyjedzie na kadrę bez żadnego spotkania rozegranego w Aston Villi. Ostatni raz na boisku był 23 sierpnia. Jeśli następna kolejka też zostanie przełożona, będzie miesiąc bez gry. Będziemy musieli zobaczyć na treningach, w jakiej jest dyspozycji i podjąć decyzję, kogo wystawiamy - mówi Czesław Michniewicz.

Mecz piłki nożnej Belgia - Polska w BrukseliMichniewicz ogłosił powołania do reprezentacji Polski. Są zaskoczenia

Czesław Michniewicz planuje grać w ustawieniu z trzema stoperami

Selekcjoner chce z Holandią zagrać w ustawieniu 1-3-4-3. Wśród stoperów pewniakiem do gry jest Kamil Glik, a o pozostałe dwa miejsca - poza Bednarkiem - walczą jeszcze Jakub Kiwior, Paweł Dawidowicz, Mateusz Wieteska i Robert Gumny. Jeśli dojdą problemy zdrowotne, alternatywą pozostaje przesunięcie na tę pozycję Tomasza Kędziory lub Bartosza Bereszyńskiego, choć selekcjoner ich obu wolałby widzieć na prawym wahadle. Michniewicz nieco narzekał, że szczegółowa pozycja Glika i Kiwiora jest w klubach taka sama. Obaj grają bowiem w centrum trzyosobowej obrony. Lewonożny Kiwior może też zostać przesunięty na lewą stronę, ale to zawsze jakaś zmiana. Jego przewagą nad Bednarkiem jest jednak regularna gra.

Selekcjonera martwi też słabsza forma Pawła Dawidowicza, któremu przyglądał się z trybun podczas przegranego 2:5 spotkania z Napoli. Polak zagrał wówczas słabo i niestety w kolejnych spotkaniach nie spisał się o wiele lepiej. - Musimy być cierpliwi. Paweł miał poważną kontuzję, bardzo długo nie grał, więc teraz dopiero łapie rytm - mówi Michniewicz. 

Do meczu z Holandią pozostało niecałe półtora tygodnia. Dzisiaj nawet selekcjoner nie zna nazwisk wszystkich piłkarzy, których wystawi na środku obrony. Kluczowy może być najbliższy weekend i ich gra w klubach oraz pierwsze dni zgrupowania. Jeśli mecz Aston Villi z Southampton, podwójnie ważny dla Bednarka, jednak się odbędzie, a on w nim zagra, będzie też faworytem do rozpoczęcia meczu na Stadionie Narodowym.

Więcej o: