Nowe informacje ws. Szczęsnego. "Noga nie mieści się w bucie". Sensacyjne powołanie?

Bartłomiej Kubiak
- Jestem w stałym kontakcie z Wojtkiem. Zapewnia mnie, że wszystko będzie OK. Mówi, że nie czuje bólu. Problem w tym, że jego noga na razie nie mieści się w bucie i wciąż nie trenuje - mówi Czesław Michniewicz o Wojciechu Szczęsnym, który dostał powołanie na wrześniowe mecze reprezentacji Polski, ale nie jest jeszcze w 100 proc. pewne, czy będzie zdrowy. Jeśli nie, jego miejsce zajmie... Rafał Gikiewicz.

- No to co? Znacie powołania, to już możecie się rozejść - zażartował Czesław Michniewicz, który w poniedziałek chwilę po godz. 13 w siedzibie PZPN spotkał się z dziennikarzami. To już tradycja, bo tak dzieje się przed każdym zgrupowaniem, właśnie w dniu ogłoszenia powołań. I tak było tym razem. Selekcjoner spotkanie zaczął od żartu, ale po chwili zrobiło się poważniej, bo zaczął opowiadać o sytuacji powołanych piłkarzy, którzy mają jakieś problemy zdrowotne. Jednym z nich jest Wojciech Szczęsny, bramkarz Juventusu i podstawowy bramkarz reprezentacji Polski.

Zobacz wideo Hit. Lewandowski tańczył z ojcem Boatenga. "Nie wychodziłby z dyskoteki"

Szczęsny kontuzji nabawił się niespełna dwa tygodnie temu w meczu ze Spezią (2:0). Cała sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Podstawowy bramkarz reprezentacji Polski z boiska był znoszony na noszach. Zasłaniał twarz, a chwilę wcześniej słychać było nawet krzyk 32-latka. Zaraz po tym, jak w 40. minucie podskoczył, by wybić piłkę lecącą z rzutu rożnego, ale upadł tak niefortunnie, że wykręciła mu się kostka.

Już podczas meczu komentator Eleven Sports Mateusz Święcicki cytował wiadomości od Szczęsnego, że "wszystko będzie dobrze". Po ostatnim gwizdku głos zabrał także Massimiliano Allegri. - Na szczęście nie doszło do złamania. Pierwsza diagnoza mówi tylko o stłuczeniu kostki - przekazał trener Juventusu.

Włosi cały czas przesuwają powrót Szczęsnego. Kadrze to na rękę

Dzień po meczu Juventus jeszcze potwierdził, że Szczęsny przeszedł badania, które wykluczyły złamania oraz znaczące urazy torebki stawowej. A w kolejnych dniach włoskie media pisały, że Polak do bramki może wrócić już w miniony weekend - na mecz z Salernitaną (2:2). Ale nie wrócił - w niedzielę w bramce Juventusu po raz kolejny stanął Mattia Perin, a na ławce rezerwowych usiadł Carlo Pinsoglio.

Teraz włoskie media piszą o kolejnym meczu. O tym, że Szczęsny będzie gotowy na środowy pojedynek z Benficą w Lidze Mistrzów. Dla kadry to z jednej strony dobra informacja, ale z drugiej niedobra, bo choć nikt nie mówi tego wprost, to wiadomo, że byłoby lepiej, gdyby Szczęsny jeszcze sobie odpoczął i był gotowy na przyszły tydzień, czyli na początek zgrupowania reprezentacji Polski.

- Allegri lubi, jak piłkarze wracają szybko do treningów. Tak już ma - uśmiechnął się Michniewicz na poniedziałkowym spotkaniu. - Ja jestem w stałym kontakcie z Wojtkiem. Zapewnia mnie, że wszystko będzie OK. Mówi, że nie czuje bólu. Problem w tym, że jego noga na razie nie mieści się w bucie i wciąż nie trenuje - dodał selekcjoner.

Szczęsny jest pierwszy, a kto za nim? 

Szczęsny pierwszy, a za nim Łukasz Skorupski, Bartłomiej Drągowski i Kamil Grabara, którzy walczą o miejsce numer dwa. Tak wygląda w tej chwili hierarchia bramkarzy w reprezentacji Polski. Szczęsny jest pewniakiem, odkąd z kadrą rok temu pożegnał się Łukasz Fabiański. Ale jest też pechowcem, bo do tej pory nie miał szczęścia do wielkich turniejów. Szczególnie do meczów otwarcia, gdzie wypadał za kartki (Euro 2012), przez kontuzję (Euro 2016), albo po prostu nie dawał w bramce tyle, ile wielu od niego oczekiwało (mundial 2018) bądź zwyczajnie miał pecha, bo piłka odbijała się od słupka, jego pleców i wpadała do bramki (Euro 2021).

Wciąż jednak trudno sobie wyobrazić reprezentację bez Szczęsnego. Tym bardziej dzisiaj, kiedy ma dużo pewniejsze miejsce w składzie - jest wyraźnym numerem jeden - bo Grabara to wciąż młody bramkarz (na marginesie: też wraca teraz do zdrowia po kontuzji i nie został powołany), Drągowski względnie młody, a Skorupski przez lata w kadrze zawsze był za plecami nie tylko Szczęsnego, ale też Fabiańskiego czy wcześniej Artura Boruca.

Pogoń Szczecin - KR Reykjavik 4:1. W akcji Mateusz ŁęgowskiSensacyjne powołanie do reprezentacji Polski. Kim jest Mateusz Łęgowski?

Co jeśli jednak Szczęsny nie zdąży wydobrzeć na wrześniowe mecze w Lidze Narodów? Tutaj sytuacja jest jasna. Powołanie dostanie Rafał Gikiewicz z Augsburga. Michniewicz w poniedziałek przypomniał, że w jego kadrze obowiązuje prosta zasada: jak wypada doświadczony bramkarz, to w jego miejsce wpada doświadczony. To samo tyczy się także młodych bramkarzy.

Gikiewicz zalicza się do tej pierwszej grupy. Ma już 34 lata, ale wciąż nie doczekał się debiutu w reprezentacji Polski. Nie jest też do niej powoływany, co od jakiegoś czasu kontestuje publicznie. - Jestem samokrytyczny i wiem, co mogę zrobić jeszcze lepiej. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Jestem jednak bardzo zły, że ponownie nie dostałem powołania do reprezentacji Polski. Mój cel jest zawsze ten sam, chcę przylecieć do Warszawy i trenować z Lewandowskim oraz pozostałymi najlepszymi piłkarzami z mojego kraju, a nie siedzieć na kanapie i oglądać mecze z tej perspektywy - mówił rok temu w rozmowie z Onetem.

Mecz Polska - Walia w Lidze NarodówKibice mogą odetchnąć z ulgą. Nicola Zalewski wyleczył uraz i został powołany

We wrześniu Polska zagra mecze z Holandią i Walią. To spotkania, które kończą tę edycję Ligi Narodów. Polska po czterech meczach zajmuje trzecie miejsce w grupie. Ma trzy punkty przewagi nad ostatnią Walią oraz trzy straty do Belgii i sześć do Holandii. Celem jest utrzymanie się w Dywizji A, a więc zajęcie przynajmniej trzeciego miejsca.

Więcej o: