Krychowiak zadzwonił do Rybusa. Zdradził, co mu przekazał

- Zadzwoniłem do Maćka po tej sytuacji. Nie ma co się oszukiwać - wojna będzie trwała przez pewien okres, ale w pewnym momencie wszystko wróci do normy - powiedział w rozmowie z portalem WP SportoweFakty Grzegorz Krychowiak, pytany o ocenę sytuacji z Rybusem.

Maciej Rybus po wypełnieniu kontraktu z Lokomotiwem Moskwa stał się wolnym zawodnikiem. Piłkarz zdecydował, że przeniesie się do innego rosyjskiego klubu i podpisał dwuletnią umowę ze Spartakiem Moskwa. Tym samym nie zdecydował się, wzorem wielu swoich kolegów, na opuszczenie Rosji po tym, jak tamtejsze wojska zbrojnie zaatakowały Ukrainę. Na 32-latka spadła lawina krytyki, zwłaszcza ze strony rodaków.

Zobacz wideo Lewandowski zachwycił kibiców. Eksperci: "Magiczne połączenie" [SPORT.PL LIVE #30]

Krychowiak wziął w obronę Rybusa. "Traktuje go jak przyjaciela"

Rybus szybko odczuł konsekwencje swojej decyzji. Selekcjoner Czesław Michniewicz zakomunikował piłkarzowi, że ten nie otrzyma kolejnych powołań na mecze reprezentacji Polski. Co więcej, nie będzie także brany pod uwagę przy ustalaniu kadry, która w listopadzie weźmie udział w mistrzostwach świata. 

Czesław Michniewicz i Grzegorz KrychowiakMichniewicz zastanawia się nad Krychowiakiem: Co on będzie robił przez miesiąc?

Wśród głosów krytyki znajdują się jednak także takie, które wspierają dla Macieja Rybusa. Głos w tej sprawie zabrał Grzegorz Krychowiak, który udzielił wywiadu portalowi WP SportoweFakty.

- Maciek jest bardziej związany z Rosją niż ja. Mieszka tam od dłuższego czasu, ma żonę Rosjankę, dzieci. To dla niego drugi dom. Nie ma co się oszukiwać - wojna będzie trwała przez pewien okres, ale w pewnym momencie wszystko wróci do normy. I patrząc przez pryzmat czasu, w dalszej perspektywie, kto wie, czy jego decyzja nie okaże się lepsza, niż gdyby na siłę wywracał swoje życie zawodowe i osobiste do góry nogami - powiedział reprezentant Polski, który był związku z FK Krasnodarem, ale teraz będzie grał w Arabii Saudyjskiej dla Al-Shabab.

Krychowiak nie ukrywa, że Rybus nie jest potępiony przez kolegów z kadry. Wręcz przeciwnie - otrzymał wsparcie. - Zadzwoniłem do Maćka po tej sytuacji i go wsparłem. Traktuje go jak przyjaciela i wiem, że nie miał łatwo. Niechęć do Rosjan jest zrozumiała - ze względu na ofiary w Ukrainie, w tym dzieci. To wszystko sprawia, że rośnie w nas złość - opowiadał polski pomocnik.

- Frustracja i nerwy, które w sobie kumulujemy, możemy wylać na przykład na takiego gościa jak Rybus. Bo "jak to możliwe, że on tam jest, skoro giną ludzie". To jednak nic innego jak wyżywanie się na łatwym celu, za czyny które robią inni. Wiem, że trudno o spokój, gdy włączy się telewizor i widzi się relacje z Ukrainy. Tak, jak wspomniałem wyżej - nie każdy może pozwolić sobie na całkowitą zmianę swojego życia - dodał jeszcze Krychowiak.

Więcej o: