Drużyna Dynama Moskwa wróciła do treningów. Wśród piłkarzy przygotowujących się do nowego sezonu ligi rosyjskiej nie ma Sebastiana Szymańskiego. Reprezentant Polski poprosił o kilka dni dodatkowego wolnego z racji tego, że grał w czerwcu w meczach kadry narodowej. Otrzymał zgodę na przedłużony urlop.
Ten jednak dobiegł już końca, a Szymański w Moskwie się nie pojawił. Już kilka dni temu rosyjscy dziennikarze próbowali wykorzystać tę sytuację do przedstawienia własnej propagandy. "Polak nie chce wracać do Rosji ze względu na swoje poglądy polityczne. Należy zauważyć, że kilka europejskich klubów jest zainteresowanych jego usługami" – pisał portal "TB Sport".
Jak przekazuje Onet, Szymański rzeczywiście nie zamierza wracać do Rosji. Polak ma przebywać w Warszawie i tam trenuje indywidualnie. Były legionista czeka, aż wyjaśni się jego przyszłość. Jego celem jest gra na zachodzie Europy, gdyż wiele klubów z topowych lig jest zainteresowanych jego grą. O Polaka pytały m.in. Real Sociedad i Sevilla. W ostatnim czasie sporo mówiło się też o zainteresowaniu ze strony Herthy Berlin. Dynamo liczy natomiast na duży zarobek, bo Szymański to czołowy piłkarz ligi, a poza tym ma kontrakt ważny jeszcze przez cztery lata.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
23-latek zresztą oficjalnie już pożegnał się z kolegami i kibicami moskiewskiej drużyny. "Jestem z was dumny. To był mój ostatni mecz" - napisał w mediach społecznościowych po finale Pucharu Rosji ze Spartakiem Moskwa (porażka Dynama 1:2).
Rosjanie już nie pierwszy raz starają się wykorzystać polskiego piłkarza, by omamić opinię publiczną. Tak było w przypadku Macieja Rybusa, na którego w Polsce spadła lawina krytyki za podpisanie umowy ze Spartakiem Moskwa. Rosjanie stanęli po stronie 32-latka, oferując mu nawet przyznanie obywatelstwa. Wykluczenie Rybusa z reprezentacji Polski uznali natomiast za przejaw dyskryminacji.