Fabiański i Szczęsny mieli konflikt? "Wojtek przyszedł i mnie przeprosił"

- Wojtek przyszedł do klubu i mnie przeprosił. Wspomniał coś, że zadzwonił jego tata - powiedział Łukasz Fabiański o konflikcie sprzed lat z Wojciechem Szczęsnym. Gdy bramkarze grali razem w Arsenalu, nie zawsze wszystko układało się tak, jak tego chcieli.

Ich walka o miejsce w składzie znana jest prawie każdemu kibicowi z Polski. Nie chodzi tu tylko o pozycję w reprezentacji Polski, bo Łukasz Fabiański i Wojciech Szczęsny już przed laty przetarli szlaki w tych samych klubach. Zaczęło się w 2005 roku w Legii Warszawa. Fabiański miał podpisany z klubem kontrakt, a Szczęsny trenował czasami z pierwszym zespole, gdy należał do tamtejszej szkółki. Niedługo później obaj zawodnicy wyjechali na Wyspy Brytyjskie.

Zobacz wideo Ile Robert Lewandowski zarobi, jeśli przejdzie do Barcelony?

Daniel Kokosiński w czasach gry w Polonii WarszawaKlub Kokosa prześladuje go do dziś. "Pieniądze nie były warte tego, co przeżyłem"

Łukasz Fabiański o konflikcie sprzed lat. "Od początku był lekko pyskaty"

Fabiański i Szczęsny trafili do Arsenalu. I to właśnie w tym czasie doszło do konfliktu, o którym były już bramkarz reprezentacji Polski opowiedział w materiale wideo opublikowanym na kanale "Po Gwizdku". Chodziło o sytuację z 2011 roku, gdy Wojciech Szczęsny trafił na lożę jednego ze sponsorów i zapytany o to, gdzie jest Fabiański, wskazał na pracownika koszącego trawę i dodał krótko: "Tam, musi się do czegoś przydać". 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Okazało się, że słowa te zostały użyte w tytule jednego z polskich dzienników. Dlatego Szczęsny bardzo szybko skontaktował się z samym Fabiańskim, aby wyjaśnić sprawę zawczasu. - Na drugi dzień Wojtek przyszedł do klubu i mnie przeprosił. Ja jeszcze tego tekstu nie widziałem. Ale z góry mnie przeprosił i wspomniał coś, że zadzwonił jego tata i powiedział: "Słuchaj, są jakieś granice. Można pewną beczkę zakręcić, ale pewnych granic z bezpośrednim rywalem nie wolno przekraczać" - opowiada bramkarz West Hamu United

Następnie przekonywał, że znał Szczęsnego i wiedział, jaki ma charakter. - Wojtek ma cięte, sytuacyjne momenty. Poznaliśmy się bardzo młodo i on od początku był lekko pyskaty. Więc brałem poprawkę, jak coś mu się wymsknęło - dodał Fabiański. 

Afonso SousaTransfer Lecha za 4,5 mln zł wstrzymany na ostatniej prostej. "Nowy temat"

Dziś obaj bramkarze grają w innych zespołach. Fabiański został w Premier League, gdzie od 2018 roku reprezentuje barwy West Hamu. Jego kontrakt z klubem wygasa z końcem przyszłego sezonu. Wojciech Szczęsny natomiast najpierw trafił do AS Romy w ramach wypożyczenia, a następnie w 2017 roku przeniósł się do Juventusu, który pozyskał go na zasadzie transferu definitywnego. Z klubem wiąże go jeszcze dwuletnia umowa.  

Więcej o: