Szymon Jadczak reaguje na słowa Michniewicza: To naplucie kibicom w twarz

- Więcej na ten temat nie rozmawiam - powiedział Czesław Michniewicz już na początku programu "Hejt Park" w Kanale Sportowym. Uciął tym samym temat swoich powiązań z "Fryzjerem". Tymczasem dziennikarz Szymon Jadczak, który wnikliwie rozpatrzył i opisał całą sprawę, grzmi na Twitterze. "To naplucie kibicom w twarz" - czytamy.

- Po w tamtym programie umówiliśmy się, że trener mówi swoją wersję, a potem nie będzie do niej wracał. Nie widzę powodu, by drugi raz zrobić program o tym samym, zadać te same pytania i usłyszeć te same odpowiedzi. Jeśli ktoś bardzo chce, to niech wróci do starego programu i go sobie odtworzy. Więc jeśli ktoś tylko na to liczył i po to włączył ten program, to trudno - tymi słowami zaczął środowy program "Hejt Park" dziennikarz Krzysztof Stanowski, którego gościem był Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji Polski. 

Zobacz wideo Michniewicz nic nie ukrywa przed dziennikarzami. Podejrzeliśmy, jak wygląda trening reprezentacji

Wersję, którą miał na myśli, były tłumaczenia selekcjonera o jego powiązaniach z "Fryzjerem", szefem piłkarskiej mafii odpowiedzialnej za ustawianie meczów. - Wszystko powiedziałeś. Tak jak się umówiliśmy w ostatnim programie, więcej na ten temat nie rozmawiam - przytaknął jedynie Michniewicz, kończąc też temat ze swojej strony.

Maciej RybusNie przypinajmy "zetki" Rybusowi. Jeden kadrowicz już nosił piętno zdrajcy

Czesław Michniewicz nabiera wody w usta. "Nie zamierza się z tego tłumaczyć"

Jednakże wiele osób liczyło, że Michniewicz i Stanowski wrócą do sprawy. Wszystko dlatego, że program odbył się kilka dni po nowej publikacji Wirtualnej Polski, w której opisano kontakty selekcjonera z "Fryzjerem" w oparciu o akta sądowe. Autor tekstu wysłał też pytania do samego Michniewicza i PZPN-u, jednak selekcjoner na wiele z nich nie odpowiedział, zasłaniając się niepamięcią. W środę miał szansę wszystko wytłumaczyć, ale z niej nie skorzystał.

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Na odpowiedź dziennikarza Szymona Jadczaka nie trzeba było długo czekać. Już kilka minut po rozpoczęciu programu w Kanale Sportowym napisał na Twitterze: "Czesław Michniewicz mijał się z prawdą (niektórzy powiedzą, że kłamał) w sprawie uwikłania w korupcję w piłce podczas poprzedniej wizyty w Kanale Sportowym. Dziś Michniewicz mówi, że nie zamierza się z tego tłumaczyć. To naplucie kibicom w twarz" - czytamy.

Co powiedział w marcu 2022 roku Michniewicz? "Czesław Michniewicz podczas niedawnej wizyty w Kanale Sportowym u przyjaciela, dziennikarza Krzysztofa Stanowskiego zapewniał, że nie miał pojęcia o pieniądzach przyjętych przez Lecha za ten mecz. Wyjaśniał, że wbrew temu, co twierdzili śledczy, wcale nie wystawił rezerwowego składu. Nie wspomniał jednak o tym, że trzech piłkarzy, którzy sprzedali ten mecz (Reiss, Kryger, Wójcik), grało pełne 90 minut. No i nie wytłumaczył, o czym właściwie rozmawiał przy okazji tego meczu z Fryzjerem. A były to łącznie 23 połączenia w ciągu trzech dni, trwające w sumie 77,5 minuty. Większość z nich inicjował Michniewicz" - opisuje cały kontekst Jadczak. 

Spotkanie, o którym pisze dziennikarz to starcie Lecha Poznań, którego trenerem był wtedy Michniewicz, ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. "Za ustawienie tego meczu Piotr Reiss, Waldemar Kryger, Zbigniew Wójcik oraz Przemysław Erdman i Ryszard Forbrich zostali skazani prawomocnymi wyrokami" - informuje źródło. Mecz miał natomiast zostać sprzedany za 100 tys., co potwierdzali świadkowie.  

Czesław MichniewiczFajne chłopaki, fajny Michniewicz. Po co drążyć? Po co ma być nam smutno?

Więcej o: