2:1 z Walią we Wrocławiu, 1:6 z Belgią w Brukseli, 2:2 z Holandią w Rotterdamie i 0:1 z Belgią w Warszawie - to wyniki, jakie reprezentacja Polski osiągnęła w trakcie czerwcowych meczów Ligi Narodów. Największa krytyka spadła na zespół Czesława Michniewicza po kompromitującej porażce w Brukseli.
Włoskie media plotkowały wtedy nawet, że Cezary Kulesza rozważa zmianę na stanowisku selekcjonera. Tamtejsi dziennikarze sugerowali, że miejsce Michniewicza mógł zająć Fabio Cannavaro. Włoch był już łączony z posadą selekcjonera, zanim zatrudniony został Michniewicz.
Kulesza stanowczo zaprzeczył jednak tym plotkom w rozmowie z portalem Sport.TVP.pl. - Czesław Michniewicz ma moje pełne poparcie. Zrealizował cel, jedziemy na mundial. A drużynie życzymy wszystkiego, aby w Katarze osiągnęła długo oczekiwany sukces - zapewnił Kulesza.
Prezes PZPN nie ukrywał jednak, że w ostatnich meczach nie brakowało rzeczy, które mogły martwić. - To akurat materiał do przemyśleń dla selekcjonera, w którego buty nie chciałbym wchodzić. Zagraliśmy trzy spotkania z wyżej notowanymi rywalami, pokazujące jak trudne będą mecze w Katarze. Chciałbym, abyśmy byli bardziej skuteczni pod bramką, popełniali mniej błędów w obronie, ale mam przecież świadomość, że gdy gra się z bardzo mocną drużyną, całkowite wyeliminowanie pomyłek jest niemożliwe - powiedział Kulesza.
Kolejne zgrupowanie reprezentacji Polski odbędzie się jesienią. 22 września Polacy zagrają w Warszawie z Holandią, a trzy dni później na wyjeździe z Walią. Przed mundialem kadra Michniewicza prawdopodobnie zagra jeszcze jeden mecz, a naszym rywalem ma być Chile.
Na mundialu Polacy zagrają w grupie z Meksykiem, Arabią Saudyjską oraz Argentyną.