Dziesięciu absolutnych pewniaków w kadrze na mundial. Na ten moment bez Milika

Dawid Szymczak
Po najdłuższym zgrupowaniu w tym roku Czesław Michniewicz zostaje z terabajtami danych do przeanalizowania, czterema punktami po czterech meczach Ligi Narodów, paroma zmartwieniami i pozytywnym sygnałem wysłanym przez młodych piłkarzy. Chaos jest pozorny. Szacujemy, że selekcjoner zna już nazwiska przynajmniej 17 z 26 zawodników, których powoła na mundial w Katarze.

Ta scena, w której Czesław Michniewicz wylicza piłkarzom, że do mistrzostw zostało tylko 13 treningów i raptem trzy mecze, robiła wrażenie. Mundial jest bowiem odległy tylko w kalendarzu. Wszystko, co najważniejsze, trzeba było przećwiczyć na tym właśnie zakończonym, szesnastodniowym zgrupowaniu, blisko pięć miesięcy przed pierwszym meczem z Meksykiem. Później nie będzie już czasu.

Zobacz wideo Wypowiedź Kamila Glika po meczu z Holandią. "Poświęciłem nawet Serie A, żeby pojechać na mundial"

Kadra stoi jednak w rozkroku: punktowo zadanie zostało wykonane, bo z Walią udało się wygrać, a z Holandią zremisować, ale jednak pozostaje niedosyt i więcej w nas niepewności niż spokoju. Już pal licho rewanż z Belgami, w którym od zdobycia wyrównującej bramki dzieliły Polaków centymetry, bo nie zawsze o wyniki, punkty i tabelę chodzi. To zgrupowanie było przedmundialową prognozą: jaki mamy pomysł na wielkie zespoły, jak poradzimy sobie z techniczną przepaścią, jak pomysłowość Michniewicza znana z klubów przełoży się na kadrę i kogo na tych mistrzostwach w ogóle się spodziewać. Znaków zapytania ubyło, ale wciąż jest ich sporo.

Lech poznał potencjalnego rywala w II rundzie el. Ligi Mistrzów. Co za pechLech poznał potencjalnego rywala w II rundzie el. Ligi Mistrzów. Co za pech

Selekcjoner zostaje z terabajtami danych i musi dopracować szczegóły

I paradoksalnie tam, gdzie największy chaos, wiadomo najwięcej, bo choć selekcjoner powołał na czerwcowe zgrupowanie aż 38 piłkarzy, to kolejnymi decyzjami pokazał, na których faktycznie liczy, a którzy robili jedynie za treningowych statystów. Ale do personaliów jeszcze przejdziemy, bo trudno oprzeć się wrażeniu, że od lat zmieniają się piłkarze i selekcjonerzy, a podstawowy problem pozostaje. W meczach z silnymi przeciwnikami jesteśmy bezradni. Tak było w Brukseli, Rotterdamie i Warszawie. I tak samo będzie w Dosze z Argentyną. Za Michniewiczem ciągnie się jednak piękny mit o tym, że potrafi ogrywać lepsze zespoły. Dowodów na to ma całą listę: od Podbeskidzia Bielsko-Biała, przez młodzieżówkę, po Legię Warszawa. Z dorosłą kadrą takiego meczu do wzdychania niestety jeszcze nie doczekał. Stąd niedosyt. Miał dwie szanse z Belgią i jedną z Holandią. Kończy z dwiema porażkami i remisem, który wisiał na włosku, gdy Memphis Depay ustawił piłkę jedenaście metrów od bramki. Polaków uratował słupek.

Widać ogólny zarys pomysłu na grę w takich meczach, ale też liczne niedociągnięcia, przez które Polacy przegrywają zamiast remisować i remisują zamiast wygrywać. Z trzema stoperami lepiej bronimy i gorzej atakujemy, a w ustawieniu z czterema obrońcami i skrzydłowymi jest odwrotnie. Żaden mecz w wykonaniu reprezentacji Polski na tym zgrupowaniu nie był ładny. Ale z każdego da się wyciągnąć kilka dobrych akcji. Znów paradoks - ta najlepsza, zakończona golem Lewandowskiego, została zagrana w meczu przegranym 1:6. Z kolei w Rotterdamie kadra była bodaj najbliżej tego, czego chce Michniewicz, czyli możliwie najszczelniejszej defensywy i wyprowadzania mądrych kontrataków. To odpowiedź selekcjonera na lata szkoleniowych zaniedbań i wychowania pokolenia, które boi się piłki. Ta kadra jeszcze długo nie będzie ładna i efektowna. W Holandii zabrakło jednak mądrzejszego zarządzania dwubramkowym prowadzeniem. Zespołom Michniewicza przypisuje się wyrachowanie, a reprezentacji jeszcze go brakuje.

Wiemy też, że Polska w Katarze będzie polegać na organizacji gry, wytrącaniu atutów rywala i paru schematach podlanych kreatywnością Zielińskiego, Szymańskiego, Zalewskiego, Casha czy Lewandowskiego. Oni w każdym meczu stworzą te dwie, może trzy dobre sytuacje. Przy odrobinie szczęścia - będzie jak z Holandią. Przy braku szczęścia - jak z Belgią, czyli bez punktów. Michniewicz zresztą nie ukrywa i od lat powtarza to samo: piłkarze muszą pomóc szczęściu harówką i poświęceniem, ale gwarancji, że to szczęście im dopisze, nie ma żadnej.

Selekcjoner zostaje teraz z terabajtami danych z meczów i treningów, które nagrywał dronami i zainstalowanymi na dźwigu kamerami. Z wnioskami ruszy pewnie na kolejny europejski i amerykański tour. Jeśli we wrześniu - już w okrojonym składzie - dopracuje szczegóły, jak lepszą reakcję na dośrodkowania rywali, większą czujność przy ich prostopadłych podaniach i skrupulatniejsze wypełnianie przestrzeni przed swoim polem karnym, w Katarze możemy zobaczyć reprezentację podobną do tej z Euro 2016. Ona też nie miała ofensywnego polotu, a jedynie pojedynczymi akacjami zostawiła w kibicach takie wrażenie. Też bazowała na organizacji gry. I też niejednokrotnie frustrowała Roberta Lewandowskiego. Miała jednak wynik - ćwierćfinał przegrany w karnych, więc po latach uchodzi za nietykalną.

Lewandowski miał mówić o transferze. Zrezygnował. Lewandowski miał mówić o transferze. Zrezygnował. "Niestety, za dużo się działo"

Nie znamy ustawienia, ale znamy wykonawców

Michniewicz, odkąd został selekcjonerem, mówi, że chce mieć drużynę elastyczną taktycznie. I ma. Nie wiemy, czy na mundialu zagramy ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami i wahadłowymi, czy jednak z dwoma stoperami i klasycznymi bocznymi obrońcami. Nie wiemy też, czy będziemy mieli dwóch napastników, czy tylko Lewandowskiego. Ale to nie przeszkadza, bo zmiany systemu w trakcie meczów przychodziły piłkarzom nadspodziewanie łatwo. Wejście skrzydłowych z Walią odmieniło mecz. Dołożenie Karola Świderskiego w rewanżu z Belgami pomogło kreować więcej okazji. Nicola Zalewski miał te same atuty na lewej pomocy z Holandią i na wahadle z Belgią.

Niezależnie od przyjętego ustawienia, mniej więcej wiadomo, na kogo Michniewicz postawi. Z kadrą spędził w sumie 25 dni podczas dwóch zgrupowań - dziewięć w marcu i 16 w czerwcu. Za nim sześć meczów. To wystarczająco dużo, by wyciągnąć wnioski z podejmowanych przez niego decyzji. Według naszych szacunków selekcjoner zna już nazwiska przynajmniej 17 z 26 piłkarzy, których powoła na mistrzostwa.

Piłkarzy podzieliliśmy na pięć grup:

Pewniacy: Szczęsny, Skorupski, Glik, Bednarek, Bereszyński, Cash, Krychowiak, Żurkowski, Zieliński, Lewandowski

Nie ma większego sensu wyjaśniać. Bez nich selekcjoner nie wyobraża sobie kadry, a ich sytuacja klubowa jest albo na tyle stabilna, albo ich klasa jest na tyle duża, że nie powinni mieć problemów z regularnymi występami. Nie wiadomo, gdzie będą grać w przyszłym sezonie Krychowiak i Lewandowski, ale z pewnością będą grać. Uwagę zwraca Szymon Żurkowski - największy zwycięzca tego zgrupowania. Obok Zielińskiego to jedyny zawodnik, który zagrał we wszystkich meczach. I w każdym wyróżniał się na tle kolegów w środku pola. To część boiska, która martwi najbardziej. To tam najbardziej brakuje kreatywności i to tam Polska przeciekała w meczach z Belgią i Holandią. Żurowski większości problemów nie rozwiązuje, ale przynajmniej nie dokłada kolejnych.

Blisko wyjazdu: Kiwior, Zalewski, Góralski, S.Szymański, Klich, Frankowski, Świderski

Blisko wyjazdu są głównie ci, którzy podczas tego zgrupowania potwierdzili Michniewiczowi, że się nadają. Do jednego worka wrzucamy Kiwiora i Zalewskiego. Młodzi, zdolni, wyszkoleni za granicą, technicznie lepsi od kolegów ze swoich pozycji. Jeszcze pół roku temu nikt nie spodziewał się ich w kadrze, tymczasem dziś są nie tylko blisko wyjazdu, ale nawet gry na mistrzostwach. Kiwior jest odpowiedzią na potrzebę posiadania lewonożnego stopera, który nieźle wyprowadza piłkę. Zalewski wnosi polot. Ich obu chwalili po zgrupowaniu starsi koledzy i selekcjoner.

Góralski i Szymański byliby pewniakami, gdyby nie zmieniali klubów na lepsze. U Góralskiego to już pewne - idzie do Bochum i pierwszy raz zagra w tak silniej lidze. U Szymańskiego mówi się o transferze do jednej z pięciu najlepszych lig, choć sprawę komplikuje transferowanie zawodników z ligi rosyjskiej. Jeśli w nowych klubach kompletnie nie przepadną, polecą do Kataru.

Frankowski i Świderski dali radę w meczach, w których zagrali. Obaj powinni też występować w swoich dotychczasowych zespołach. Obaj pasują do roli dżokerów. Klich z kolei może czuć niedosyt, bo w czterech meczach uzbierał tylko 79 minut. Bieda w środku pola sprawia jednak, że powinien dostać powołanie. To piłkarz z Premier League, którego stać na jedno doskonałe podanie w meczu. Jeśli w którymś ze spotkań przyjdzie gonić wynik, Michniewicz na pewno pomyśli, by go wprowadzić. Tak, jak w rewanżu z Belgią.

Mecz Polska - Belgia w Lidze NarodówBelgowie kpią z Polaków. Boleśnie. "Powinniśmy mieć bezpośredni kontakt z PZPN"

Pojadą, jeśli będą w formie: Salamon, Puchacz, Bielik, Buksa, Piątek, Milik, Moder, Dawidowicz, J.Kamiński

Grupa, której przyszłość jest niepewna. Po kolei. Gra Salamona podoba się Michniewiczowi, ceni też jego doświadczenie i obycie w wielu systemach taktycznych. Gdyby nie kontuzja, wystawiłby go w barażowym finale ze Szwecją. Kontuzję już wyleczył i zacznie sezon z Lechem Poznań, w którym nie musi martwić się o miejsce na boisku. Losy Lecha po odejściu Macieja Skorży są jednak niepewne. Mimo to zakładamy, że jeśli Salamon będzie w takiej formie, jak w poprzednim sezonie, pojedzie na mundial.

Puchacz wraca z wypożyczenia do Unionu Berlin, w którym dotychczas nie zagrał ani minuty w Bundeslidze. Odchodzą europejskie puchary, w których jesienią zeszłego roku zdarzało mu się pogrywać i odszedł też jeden z konkurentów do gry na lewym wahadle. Jest więc dobra i zła wiadomość. A jakie są plany Niemców? Nie wiadomo. Podobnie ma się sytuacja z Krzysztofem Piątkiem. Musi grać i strzelać gole częściej niż dotychczas w Herthcie Berlin. Może wrócić do Niemiec, ale może też poszukać nowego klubu we Włoszech. Jeśli trafi z formą - poleci do Kataru. Selekcjoner ma też nadzieję, że Jakub Kamiński, dotychczas niesprawdzony w poważnej lidze, nie przepadnie w Wolfsburgu. Grając, będzie bliski powołania.

Identycznie sprawa ma się z Adamem Buksą. To napastnik drugi lub trzeci w hierarchii Michniewicza. Długo zastanawialiśmy się, czy nie przerzuć go półkę wyżej, bo w istocie jest blisko wyjazdu. Jeśli tylko nie skomplikuje się jego sytuacja w Lens. W nowym klubie przepaść nie powinien, ale martwi nas jego kontuzja. Według lekarza reprezentacji ma pauzować dwa miesiące, więc straci cały okres przygotowawczy. Dla piłkarza wchodzącego do nowego klubu i nowej ligi to bardzo zły scenariusz. Stąd niepewność.

Dalej są piłkarze, u których też martwią kontuzje. Krystian Bielik to największy pechowiec tego zgrupowania i największy reprezentacyjny pechowiec w ogóle. Ma zmieniać Krychowiaka albo nawet go wygryźć ze składu. Może grać w środku pola, a od biedy na środku obrony - jak ze Szwecją. Ale znów doskwiera mu uraz. Po dwóch zerwaniach więzadeł i problemach z barkiem, doszedł problem z kolanem. Kontuzje nie tylko utrudniają mu grę w kadrze, ale też znalezienie nowego klubu. Derby County spadło na trzeci poziom rozgrywkowy w Anglii, a za chwilę może całkowicie się rozpaść. Michniewicz, choć Bielika ceni bardzo, jasno powiedział, że na trzeci poziom powołania nie wyśle. Nawet jemu.

Przewlekle kontuzjowany jest też Arkadiusz Milik, który na tym zgrupowaniu nie zagrał w ani jednym meczu. Jeśli wyzdrowieje i będzie regularnie trafiał w klubie, powinien załapać się do kadry. Ale na dziś to piąty napastnik w hierarchii. Nie wiadomo nawet, czy selekcjoner aż tylu zabierze do Kataru. Może bowiem zredukować ich liczbę do czterech i zabrać jednego obrońcę więcej.

Paweł Dawidowicz wywalczył miejsce u Paulo Sousy, dobrze czuł się u boku Glika i Bednarka, ale ze względu na urazy nie przyjechał na żadne zgrupowanie Michniewicza. Życzymy zdrowia. Jeśli dopisze, powinien dostać powołanie.

Andrzej Janisz i Robert LewandowskiWzruszająca chwila po meczu z Belgią. Lewandowski żegna Janisza

Mogą w ostatniej chwili wskoczyć do samolotu: Grabara, Drągowski, Gumny, Kędziora, Piątkowski, Helik, Wieteska, Jóźwiak

Na mundial pojedzie trzech bramkarzy. Podstawowym będzie Szczęsny, jego zmiennikiem Skorupski, a tym trzecim Grabara lub Drągowski. Obaj zostali zaproszeni na to zgrupowanie i zagrali w jednym meczu. Grabara zadanie miał łatwiejsze, bo musiał bronić strzały Walijczyków. Drągowski przyjął sześć goli od Belgów. Ale rację ma Szczęsny, który współczuł młodszemu koledze i podkreślał, że nie bronił słabo. Nasze oceny to potwierdziły. Mecz z Belgią był bowiem tak fatalny, że Drągowski, mimo sześciu wpuszczonych goli, dostał od nas najwyższą notę. Rywalizacja między dwoma najmłodszymi bramkarzami powinna potrwać do końca. Zdecyduje forma. Na dziś delikatnym faworytem, ze względu na stabilną sytuację w klubie, wydaje się Grabara.

Zakładamy też, że pewniakiem na prawej stronie defensywy jest Cash, a o rolę zmiennika walczą Kędziora i Gumny. Pierwszy z nich nie zagrał na tym zgrupowaniu ani minuty, drugi w pełnym wymiarze wystąpił w Brukseli. Gdyby wybierać dziś, do Kataru poleciałby Gumny. Ale za pięć miesięcy sytuacja Kędziory może być znacznie lepsza. Może, ale nie musi, bo na razie wciąż jest piłkarzem Dynama Kijów i cierpi przez wojnę w Ukrainie.

Piątkowski i Helik nie dostali powołania, ale jeśli będą dobrze grać w klubach, mają jeszcze szanse. Rywalizują o jedno miejsce. Pewnie to, które może zwolnić Salamon. Kolejnym kandydatem jest Wieteska. On akurat na zgrupowaniu był, zagrał w rewanżu z Belgią, ale nie wypadł korzystnie. Michniewicz jednak go ceni, co pozwala uwierzyć, że mimo wszystko stoi w kolejce przed Piątkowskim i Helikiem.

Na koniec - Kamil Jóźwiak. Źle to wygląda. Mówimy o piłkarzu, którzy na ostatnim Euro zagrał po 90 minut ze Słowacja i Hiszpanią, a ze Szwecją był na boisku przez godzinę. Sousa stawiał na niego również w eliminacjach. Ale od początku roku Jóźwiak jest coraz dalej od powołania. Michniewicz w żadnym z sześciu meczów nie umieścił go w kadrze. Trochę w tym pecha, bo na zgrupowanie dotarł z opóźnieniem (cena grania za oceanem), a w dodatku przegapił kilka pierwszych dni ze względu na infekcję. Ale trochę też słabszej formy, bo na razie w MLS Jóźwiak za wiele nie pograł. Nie przekreślamy jego szans, ale musi jak najszybciej wejść na wyższy poziom.

Bez większych szans: M.Kamiński, Linetty, Kozłowski, Walukiewicz, Michalak, Grosicki, Kun, Pestka, D.Szymański, Płacheta

Z 38 piłkarzy powołanych na to zgrupowanie, dziesięciu nie dostało szansy w żadnym meczu. Sześciu z nich nie ma też większych szans, by pojechać na mundial. To Kun, Pestka, Walukiewicz, Płacheta, Michalak i Marcin Kamiński. Do tego dochodzą ci, którzy zagrali u Michniewicza niewiele albo spisali się słabo. I tak dokładamy Kozłowskiego - ulubieniec Sousy nie dostał powołania, bo rzadko gra w lidze belgijskiej, Grosickiego, którego Michniewicz wpuścił w dwóch meczach w sumie na 16 minut, a on nie przeprowadził choćby jednej udanej akcji, Damiana Szymańskiego, który zawiódł po wejściu z Belgią i Linettego, który przyjechał na zgrupowanie "na kredyt", dał nadzieję w wewnętrznym meczu, ale z Belgami zagrał bardzo słabo.

DLOLOTomaszewski "wyróżnił" Piotra Zielińskiego. "Pałętał się obok Lewandowskiego"

Jak dziś wyglądałaby kadra na mundial? 

Dużo w tych rozważaniach "jeśli" i "gdyby", bo do listopada wiele może się zmienić. Złym wyborem klubu łatwo zatrzasnąć sobie drzwi do kadry, a nagłą zwyżką formy do niej wskoczyć. Dojdą do tego sprawy zdrowotne i forma, której przewidzieć nie możemy. Ale na dziś hierarchia na wielu pozycjach wydaje się jasna. Michniewicz sprawiedliwie dzielił minuty w ostatnich czterech meczach i nie powielił błędu poprzednich selekcjonerów, którym zdarzało się testować jedenastu piłkarzy jednocześnie. Wrzucali na boisko rezerwowych, którzy nigdy wcześniej ani później ze sobą już nie zagrali i próbowali w ten sposób wyłonić tych najlepszych. U Michniewicza testowani piłkarze wchodzą w dość stabilne ramy, dzięki czemu łatwiej było ich rzetelnie ocenić. Trzon tej reprezentacji jest oczywisty, piłkarze do uzupełnienia powoli też się klarują.

Gdyby mundial zaczynał się za tydzień, a wszyscy piłkarze z drobnymi urazami byli zdrowi, tak mogłaby wyglądać kadra Michniewicza: 

Bramkarze:

  • Wojciech Szczęsny
  • Łukasz Skorupski
  • Kamil Grabara

Obrońcy:

  • Kamil Glik
  • Jan Bednarek
  • Paweł Dawidowicz
  • Bartosz Salamon
  • Jakub Kiwior
  • Matty Cash
  • Bartosz Bereszyński
  • Nicola Zalewski
  • Tymoteusz Puchacz
  • Robert Gumny

Pomocnicy:

  • Grzegorz Krychowiak
  • Krystian Bielik
  • Szymon Żurkowski
  • Jacek Góralski
  • Mateusz Klich
  • Sebastian Szymański
  • Przemysław Frankowski
  • Piotr Zieliński
  • Jakub Kamiński

Napastnicy: 

  • Robert Lewandowski
  • Karol Świderski
  • Adam Buksa
  • Krzysztof Piątek
Więcej o: