Polacy grali do końca. Centymetrów zabrakło do wyrównania w 90. minucie

Polska przegrała 0:1 z Belgią w czwartym meczu Ligi Narodów. Na Stadionie Narodowym drużyna Czesława Michniewicza stworzyła w końcówce wiele szans na wyrównanie. Zabrakło niewiele.

Polscy fani liczyli, że biało-czerwoni zrehabilitują się w Warszawie za wpadkę z ubiegłego tygodnia i wysoką, wyjazdową porażkę 1:6. Miała w tym pomóc zmiana ustawienia na 3-4-2-1 i wystawienie możliwie najsilniejszej drużyny. Zabrakło tylko kontuzjowanego obrońcy Jana Bednarka, którego zastąpił debiutujący w kadrze Mateusz Wieteska.

Zobacz wideo Od lat 90. zarobki piłkarzy w Wielkiej Brytanii wzrosły 1500 proc. Jak to możliwe?

Belgowie szybko objęli prowadzenie

Od początku meczu na Stadionie Narodowym, na którym był komplet 56 tys. widzów, lepszym zespołem byli jednak Belgowie. Polacy nie potrafili uchwycić odpowiedniego rytmu gry, dłużej utrzymać się przy piłce, zagrać kombinacyjnej akcji. To rywale grali długo, spokojnie, cierpliwie, z większą jakością. Często szukali długich podań zza polskich obrońców, z czym nasz zespół sobie nie radził.

Belgowie gola zdobyli w nieco inny sposób. W 16. minucie długo rozgrywali piłkę, aż w końcu z 25. metra dośrodkował Youri Tielemans. Na ósmym metrze dostał ją zupełnie niepilnowany przez polskich obrońców Michy Batshuayi i strzałem głową nie dał szans Wojciechowi Szczęsnemu.

Polacy po stracie gola nie zaczęli grać lepiej, ale mogli wyrównać. W 31. minucie Matty Cash świetnie dośrodkował z prawej strony do Sebastiana Szymańskiego, ten przyjął piłkę na trzynastym metrze, ale strzelił nad poprzeczką.

W ostatniej minucie tej części Polacy przeprowadzili najładniejszą akcję i stworzyli niemal stuprocentową sytuację na gola. Piłkę na prawej stronie pola karnego, tuż przy końcowej linii, dostał Robert Lewandowski. Po pięknym zwodzie dośrodkował na ósmy metr do nieobstawionego Nicoli Zalewskiego, ten strzelił z woleja, ale trafił w słupek.

- Wie Zalewski, że gdyby inaczej ustawił stopę, pod innym kątem, to stadion byłby teraz w euforii. Jak ma się "dychę" na plecach, to trzeba takie coś strzelić. Ależ to była okazja. Bylibyśmy w dobrym nastroju po połowie, w której cierpieliśmy - mówił Mateusz Borek, komentujący mecz dla TVP.

Słupek w doliczonym czasie gry

W drugiej połowie obie drużyny długo nie potrafiły stworzyć okazji do zmiany wyniku. Przez dwa kwadranse Belgowie prowadzili grę i spokojnie kontrolowali spotkanie, ale w ostatnim kwadransie to Polacy rzucili się do ataku.

W 76. minucie Kamil Glik strzelał głową z sześciu metrów, ale obok słupka. 10 minut później z woleja z linii pola karnego próbował rezerwowy Karol Świderski, ale kapitalnie obronił Mignolet. Za chwilę po dobrym zgraniu Lewandowskiego z 15. metrów przestrzelił Kiwior.

To jednak nie był koniec szans Polaków. W doliczonym czasie gry po kontrze i podaniu Lewandowskiego Świderski trafił w słupek. Napastnik Charlotte FC był na siebie wściekły, chował twarz w dłoniach. Zabrakło mniej niż niewiele.

Ale trzeba też oddać, że w drugiej połowie Belgowie też mieli dwie świetne okazje. W 83. minucie Trossard z łatwością, na zamach, minął Glika, ale jego strzał z ośmiu metrów obronił Szczęsny. W ostatniej minucie polski bramkarz wygrał pojedynek sam na sam z Opendą.

W innym meczu "polskiej" grupy Holandia pokonała Walię 3:2 (2:1). Gole dla gospodarzy strzelili Noa Lang (17.), Cody Gakpo (23.) i Memphis Depay (93.), a dla Walii Brennan Johnson (26.) i z rzutu karnego Gareth Bale (92.).

Po czterech kolejkach Holandia prowadzi w tabeli z 10 punktami. Druga jest Belgia (7 punktów), trzecia Polska (4), a tabelę zamyka Walia (1.). 22 września Polacy podejmą Holandię, a Belgia zmierzy się z Walią.

Polska - Belgia 0:1 (0:1)

Bramki: Batshuayi (16.)

Polska: Szczęsny - Wieteska (84. Grosicki), Glik, Kiwior - Cash, Żurkowski Ż, Linetty (84. Góralski), Zalewski (57. Frankowski) - Zieliński (57. Świderski), Szymański (70. Klich) - Lewandowski.

Belgia: Mignolet - Alderweireld, Dendoncker, Vertonghen - T. Hazard (62. Foket), Witsel (46. Vanaken), Tielemans, Castagne - Mertens (81. De Ketelaere), Batshuayi (67. Openda), E. Hazard (67. Trossard).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.