Michniewicz o nikim innym nie mówił tak dużo. Rośnie nowa gwiazda

- Chwalę tego chłopaka, bo to jest olbrzymi talent. Wszedł z przytupem do reprezentacji. Rośnie nam ciekawy zawodnik - powiedział Czesław Michniewicz o Nicoli Zalewskim, który w sobotę przeciwko Holandii (2:2) rozegrał bardzo dobre spotkanie.

To już był koniec meczu. Większość piłkarzy z kadry Czesława Michniewicza była wyczerpana. Ale nie Nicola Zalewski. Pomocnik AS Romy żwawym krokiem chodził po boisku i zbijał piątki z kolegami. Na pewno nie wyglądał na takiego, który właśnie wybiegał ponad 90 minut w meczu z Holandią (2:2).

Zobacz wideo "Nikt z Bayernu nie dzwonił. Lewandowski nie miał pretensji". Rozmowa z Jakubem Kwiatkowskim

Bramka Matty'ego CashaBajka i ciasteczko. Tak Matty Cash strzelił pierwszą bramkę w kadrze [WIDEO]

Ale Zalewski wybiegał. A do tego biegania dołożył asystę przy golu Matty'ego Casha na 1:0. - Zapamiętam ten wieczór na długo. Szkoda, że prowadziliśmy 2:0 i straciliśmy w pięć minut dwie bramki. Ale powiedzmy, że to był dobry wieczór - powiedział Zalewski po remisie z Holandią.

A zapytany po chwili, skąd taka odmiana względem środowej porażki z Belgią (1:6), odparł z rozbrajającą szczerością: - Nie wiem, naprawdę nie wiem. Na pewno chcieliśmy odrobić to, co straciliśmy z Belgią. Zrobiliśmy dziś dobrą robotę, ale szkoda, że osiągnęliśmy tylko jeden punkt, bo mieliśmy okazję na trzy. Przed nami jednak teraz ostatni mecz z Belgią u siebie, damy z siebie wszystko.

Michniewicz chwali Zalewskiego

Zalewski po meczu rozmawiał z TVP Sport, ale później nie pojawił się w strefie wywiadów. Zaczepiony przez nas pod autokarem kadry przeprosił i grzecznie odmówił kolejnego wywiadu. Tłumaczył, że jest zmęczony. Choć zaraz po meczu tego zmęczenia wcale po nim widać nie było. A to był mecz, w którym akurat miał prawo się zmęczyć. Do tego dobry w jego wykonaniu. A nawet bardzo dobry. Dopiero czwarty w seniorskiej reprezentacji i pierwszy w wyjściowym składzie.

- Zanim odpowiem na pana pytanie, chciałbym podsumować to spotkanie - zaczął pomeczową konferencję Czesław Michniewicz. Selekcjoner reprezentacji Polski nie dostał wtedy pytania o Zalewskiego, ale sam postanowił o nim wspomnieć. - To była fantastyczna akcja - pochwalił Zalewskiego i Casha, bo to pomocnik Aston Villi po dokładnym i nieoczywistym przerzucie z lewego skrzydła na prawe przyjął piłkę, wbiegł w pole karne i strzelił nie do obrony - od 18. minuty Polska prowadziła z Holandią 1:0.

"Rośnie nam ciekawy zawodnik"

W sobotę po meczu Michniewicz komplementował Casha, ale zdecydowanie więcej mówił o Zalewskim. - Chwalę tego chłopaka, bo to jest olbrzymi talent. Wszedł z przytupem do reprezentacji. Rośnie nam ciekawy zawodnik. Na początku zgrupowania był trochę wycofany. W meczu z Walią po tym jeżdżeniu autokarem wokół Koloseum jeszcze trochę szampan szumiał w jego głowie. Ale w kolejnych dniach było widać, że te bąbelki z głowy uleciały - żartował Michniewicz.

Te "bąbelki" to nawiązanie do sukcesu Romy z końcówki maja, kiedy wygrała Ligę Konferencji UEFA. Pokonała w finale Feyenoord (1:0). Z Zalewskim w składzie, który w tym sezonie już na dobre zadomowił się w drużynie Jose Mourinho. A teraz rozpycha się i potwierdza swoje umiejętności także w kadrze. Szczególnie w sobotnim meczu z Holandią, w którym Zalewski obok Łukasza Skorpuskiego - który pod koniec meczu swoimi doskonałymi interwencjami ratował Polskę przed porażką - był najlepszy na boisku.

Czesław Michniewicz, trener reprezentacji Polski"Chyba rzucił monetą". Michniewicz dobitnie o rzucie karnym dla Holendrów

"Podejmuje ryzyko, nie boi się"

Zalewskiego docenić trzeba nie tylko za asystę przy bramce Casha, ale także za inne akcje. Kiedy umiał nie tylko dobrze zagrać do kolegów, ale też utrzymać się przy piłce, wyjść spod pressingu. Albo samemu udanie ten pressing zakładać czy cofać się do obrony, gdzie na lewej stronie dobrze wspomagał i współpracował z Bartoszem Bereszyńskim. Szczególnie pod koniec pierwszej połowy, kiedy Holendrzy przy wyniku 0:1 mocno przycisnęli i wydawało się, że powtórzy się scenariusz z Brukseli, gdzie w środę też prowadziliśmy 1:0, ale nie umieliśmy tego prowadzenia utrzymać do przerwy.

Tym razem się udało. I to też zasługa grającego na lewym skrzydle Zalewskiego, który przed przerwą miał 27 kontaktów z piłką, z czego wiele na własnej połowie. Po przerwie dołożył kolejne 10. To już był dyskretniejszy występ, ale to wcale - jak ocenialiśmy Zalewskiego na Sport.pl - nie odbiera mu miana zwycięzcy tego meczu.

- To jest chłopak, który gra nieco inaczej niż zawodnicy wyróżniający w naszej ekstraklasie. Choćby taki Kuba Kamiński, czyli podobna pozycja, ale trochę inny piłkarz. Nie taki jak Nicola, który tylko patrzy, kogo można by tu przedryblować. Podejmuje ryzyko, nie boi się. Robił to nie tylko w meczu z Holandią, ale też kilka dni temu z Belgią, kiedy wszedł na boisko na ostatnie 10 minut i mieliśmy z jego udziałem tego trzy sytuacje bramkowe - przypomniał Michniewicz.

W Brukseli żadna z tych sytuacji nie skończyła się bramką. Ale w sobotę w Rotterdamie zobaczyliśmy inny zespół. Nie tylko walczący i biegający, ale też mający dobry pomysł na grę. No i nowe twarze w składzie, głównie drugoplanowe postacie w kadrze, które przed wtorkowym rewanżem z Belgią - jak choćby Zalewski - na pewno dały selekcjonerowi do myślenia.

Więcej o: