Szalony mecz Polaków. Prowadzili 2:0 z Holandią i wtedy zaczęły się cuda

Reprezentacja Polski zremisowała w Rotterdamie z Holanią 2:2 w trzecim meczu w Lidze Narodów. Polacy prowadzili już 2:0 po golach Matty'ego Casha i Piotra Zielińskiego, ale w sześć minut stracili dwa gole i muszą zadowolić się jednym punktem. Niedosyt? Z jednej strony tak, ale niewiele brakowało, a Polacy wróciliby z pustymi rękami. W 91. minucie rzut karny dla Holandii zmarnował Memphis Depay.

Klęska z Belgią 1:6 nie spowodowała, że Czesław Michniewicz porzucił plan sprawdzania kolejnych zawodników. W meczu z Holandią od pierwszej minuty nie zobaczyliśmy podstawowego składu kadry. Ale selekcjoner postanowił jednak zaryglować środek pola. Przed meczem przewidywano, że od pierwszej minuty wystąpią Klich i Linetty, ale zamiast nich pojawili się Krychowiak i Góralski. W składzie znalazł się również Bereszyński zamiast Gumnego.

Zobacz wideo Po meczu z Belgią. Kolejny gol przeciwko Polsce po stracie Roberta Lewandowskiego?

Orkiestra przed meczem Holandia - Polska"Nieporozumienie". Cały stadion śpiewał hymn Polski. Nagle orkiestra przestała grać

Polacy nie pękli w eksperymentalnym składzie, ale to jednak Holendrzy mieli więcej sytuacji od początku meczu. Już w 7. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Klaassen, ale na szczęście uderzył obok bramki. Jeszcze groźniej było w 17. minucie. Przed Skorupskim znalazł się Timber, ale bramkarz Polaków udanie wyszedł z bramki i interweniował. Potem ze środka pola karnego próbował jeszcze Bergwijn, ale na nasze szczęście bardzo niecelnie.

 

Niewykorzystana szansa zemściła się zaledwie dwie minuty później. Polacy kilka razy wychodzili z kontrą, ale do tej pory brakowało im konkretów. Ale tym razem wszystko dobrze zagrało. Zalewski przerzucił piłkę na prawą stronę do Casha. Ten miał przed sobą obrońcę, ale wszedł w pole karne, przełożył sobie piłkę na prawą nogę i płasko uderzył w kierunku dalszego słupka. Piłka przeszła między nogami obrońcy i wpadła do siatki.

Holendrzy od razu ruszyli do odrabiania strat. W 22. minucie z daleka uderzył Berghuis, a Skorupski odbił piłkę prosto pod nogi Blinda. Na szczęście jego dobitka była niecelna. Polacy mieli sporo szczęścia, również w 29. minucie. Wówczas z piłką w polu karnym Polaków znalazł się Denzel Dumfires. Był on ustawiony tyłem do bramki i chciał wycofać piłkę do partnera. Do rywala doskoczył Grzegorz Krychowiak, ale nie zdążył zagrać piłki, a to… nadepnął na rywala, który padł w polu karnym. Chwilę poleżał, a kiedy wstał, to mocno kuśtykał i liczył, że VAR zweryfikuje tę sytuację. Gra toczyła się dalej. Ostatecznie sędziowie VAR nie dopatrzyli się przewinienia Polaka. Biało-czerwoni utrzymali korzystny rezultat do końca pierwszej połowy.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Matty CashMatty Cash uderza w Zbigniewa Bońka. "Nie czułem, żeby chciał mnie w kadrze"

Z nieba do piekła. Polacy prowadzili 2:0 i stracili dwa gole w sześć minut

Początek drugiej połowy to było prawdziwe trzęsienie ziemi. W 50. minucie kapitalne podanie do wybiegającego na czystą pozycję Przemysława Frankowskiego zagrał Krzysztof Piątek. Polacy wyszli we dwóch na bramkarza. Frankowski wyłożył Zielińskiemu, a ten skierował ją do pustej bramki. Sędzia liniowy podniósł chorągiewkę, ale po analizie VAR okazało się, że Frankowski nie był na spalonym.

Trudno wytłumaczyć jednak to, co wydarzyło się później. W 56. minucie było już 2:2! Najpierw, dwie minuty po zdobyciu bramki przez Polaków. Davy Klaassen wszedł z drugiej linii w nasze pole karne i z bliska wykorzystał dośrodkowanie. A kolejne cztery minuty później Dumfires dostał piłkę z lewej strony pola karnego i mocno uderzył na bramkę. Piłka odbiła się od jednego z interweniujących Polaków i wpadła do bramki obok Skorupskiego. Sędzia liniowy ponownie zasygnalizował pozycję spaloną i gol nie został początkowo uznany, ale po analizie VAR na tablicy wyników widniał już remis.

Wielkie szczęście Polaków w końcówce. Depay zmarnował karnego, a potem genialny Skorupski

Po drugim golu Holendrzy odrobinę spuścili z tonu i nie tworzyli aż tylu sytuacji podbramkowych, co wcześniej. Polacy też trochę częściej atakowali. W 73. minucie dobrą sytuację do strzału miał Krychowiak. Uderzył z 20 metrów, celnie, ale prosto w ręce bramkarza.

W 88. minucie "setkę" mieli za to Holendrzy. Z kilku metrów na bramkę uderzał Depay, ale strzelił za blisko bramki. Skorupski instynktownie odbił, ale na tym dobre informacje się skończyły. Przypadkowo piłkę ręką zagrał Cash i po analizie VAR sędzia podyktował rzut karny. Ale tu również skończyły się złe wiadomości, po Depay w 91. minucie trafił w słupek! Kilkadziesiąt sekund później Skorupski ponownie fantastycznie interweniował po strzale głową Depaya. To była ich ostatnia, dogodna sytuacja. Polacy zremisowali z Holendrami 2:2 i w swojej grupie Ligi Narodów zajmują trzecie miejsce z dorobkiem czterech punktów.

Więcej o: