Jeden polski zwycięzca meczu z Holandią. "4+, jest gotowy"

Dawid Szymczak
Wynik (2:2) i gra są znacznie lepsze niż w meczu z Belgią, choć Holandia to rywal z tej samej półki. Szkoda dwóch tak szybko straconych bramek przy dwubramkowym prowadzeniu. Z drugiej strony - remisem w Rotterdamie gardzić nie można, a i na szczęście nie ma co narzekać. Polacy mieli go znacznie więcej niż kilka dni temu w Brukseli. Oceniliśmy ich w skali szkolnej (1-6).

Łukasz Skorupski: 4. Wow! Gdybyśmy każdą pozycję mieli tak obsadzoną… Kolejny bramkarz na tym zgrupowaniu, który daje radę. Bardzo dobra pierwsza połowa, z jedną spektakularną interwencją "pajacykiem". Po przerwie wpuścił dwa gole, ale trudno go obwiniać. Pierwszy strzał z bliska, drugi po rykoszecie. Na koniec dwa razy uratował Polskę po strzałach Depaya. Przy obu kluczowe było ustawienie się. Gdyby nie stał w tym miejscu, nie miałby najmniejszych szans odbić piłki. 

Zobacz wideo Bohater reprezentacji Polski: Coś niesamowitego, spełniam marzenia

Matty Cash: 4. Zaczął jak pan z innej ligi. Wiedział, co chce zrobić z piłką i wyszło mu idealnie. Pomysł z sernikiem dla selekcjonera był świetny, ten z napiciem się wódki po awansie na mundial spodobał się kibicom. Ale jeszcze lepszy był pomysł, by w Rotterdamie uderzyć zza obrońcy. Druga połowa dużo gorsza - nie zdążył zablokować dośrodkowania, po którym Holendrzy strzelili kontaktowego gola. I takich dośrodkowań z lewej strony mieli więcej. Na szczęście nie kończyły się golami. I na szczęście po tym jak zagrał ręką, Depay nie wykorzystał karnego. Ale na przyszłość - rączki przy sobie.

Orkiestra przed meczem Holandia - Polska"Nieporozumienie". Cały stadion śpiewał hymn Polski. Nagle orkiestra przestała grać

Jan Bednarek: 3. Dyrygował obroną, choć w kluczowych akcjach był w cieniu Kiwiora. To drugiemu z polskich stoperów piłka regularniej spadała na głowę. On natomiast częściej wyprowadzał piłkę. Przy pierwszym golu dla Holendrów - niefortunne odbicie piłki głową, przy drugim próbował desperacko zablokować strzał Dumfriesa. Nieskutecznie. W końcówce meczu dobrze rozczytał zamiary Holendrów i zatrzymał kontratak. A ile razy wybijał piłkę w doliczonym czasie gry? Nie zliczyliśmy. Brawo.

Jakub Kiwior: 4. Jeżeli zastępujesz Kamila Glika, a kibic nie ma poczucia straty, już zasłużyłeś na laurkę. Debiutował rzucony na głęboką wodę i dał radę. Był pewny, szybki, dobrze się ustawiał. W pierwszej połowie aż osiem razy wybijał piłkę z pola karnego. Cała reszta piłkarzy miała dziesięć wybić. Po przerwie zagapił się przy bramce dla Holendrów i kilka razy zgubił wbiegającego mu za plecy Bergwijna. 

Bartosz Bereszyński: 3+. Parę dni temu Belgowie wsadzili go na karuzelę i większość groźnych akcji przeprowadzili jego stroną. Można było zwątpić, czy wystawianie go na lewej obronie zapewnia reprezentacji większą szczelność. W Rotterdamie te wątpliwości rozwiał. Bardzo solidny mecz. I bez tego strachu przed atakowaniem, który irytował w meczu z Walią. Druga połowa nieco słabsza, co można wytłumaczyć zmęczeniem. Ale wciąż Holendrzy groźniejsze akcje przeprowadzali stroną Casha. 

Grzegorz Krychowiak: 2. W szkole przed wystawieniem oceny, wpisalibyśmy mu spóźnienie. Już w 16. minucie dostał żółtą kartkę za ostry faul na de Jongu. Jeszcze przed przerwą mógł wylecieć z boiska z drugą żółtą kartką. Mało nie spowodował rzutu karnego. Zdziwiło, że w ogóle wyszedł na drugą połowę. Nie była to jednak zła decyzja, bo Krychowiak po przerwie grał odpowiedzialniej. Choć problemów z wbiegającymi mu za plecy rywalami nie zdołał rozwiązać do samego końca. 

Grzegorz Krychowiak i Denzel DumfriesKrychowiak powinien wylecieć z boiska? Duża kontrowersja w meczu z Holandią

Jacek Góralski: 3. Miło byłoby wystawić w środku bardziej kreatywnego pomocnika, ale to jego potrzebuje kadra. Brakowało go z Belgią, więc tym łatwiej docenić go po spotkaniu z Holandią. Aktywniejszy od Krychowiaka. Częściej doskakiwał do rywali i przeszkadzał w rozegraniu. Czasami jednak gubił pozycję i - podobnie jak Krychowiak - nie panował nad Klaassenem, który łatwo wbiegał w pole karne. Polacy kompletnie go zgubili przy obu golach dla Holendrów. W pierwszej połowie lepszy niż w drugiej. W porę zmieniony. 

Piotr Zieliński: 4. Za gola chwalić go nie wypada, bo to jedno z najłatwiejszych trafień w jego karierze. Ale już za pójście za tą akcją go pochwalimy. Uwierzył w nią, nadążył, był na miejscu, nie spalił w głupi sposób. Poza tym - sporo niewdzięcznej pracy w środku. Miał większy wpływ na rozegranie akcji niż w meczu z Belgią i Polska na tym skorzystała. 

Przemysław Frankowski: 3+. Co za szybkość! Świetnie ruszył do piłki podanej przez Piątka i podał Zielińskiemu na pustą bramkę. Ta akcja jednak go ratuje, bo całą pierwszą połowę był bezużyteczny. Przegrał zdecydowaną większość pojedynków z Ake, a w obronie nie pomagał Cashowi tak, jak po drugiej stronie Zalewski.  

Nicola Zalewski: 4+. To on asystował przy golu Casha. I nie było to byle jakie podanie. Raz - że w ogóle dostrzegł go wolnego po drugiej stronie. Dwa - że zagrał mu tak celnie i z odpowiednią siłą. Poza tym - najspokojniejszy z Polaków. Nie robił na nim wrażenia holenderski pressing, chociaż pierwszy raz zaczął reprezentacyjny mecz w wyjściowym składzie. Lepsza technika od kolegów pozwalała mu przytrzymać piłkę na połowie rywali. Kilka razy mądrze przerzucał piłkę, pomagał też Bereszyńskiemu w obronie. Druga połowa dyskretniejsza, choć nie odbiera mu miana zwycięzcy tego meczu. Jest gotowy.

Krzysztof Piątek: 4. Naoglądał się De Bruyne i są efekty. Fenomenalne podanie do Frankowskiego, które zapoczątkowało akcję na 2:0. Zabrał się z piłką, zagrał w tempo, jakby od urodzenia grał w środku pomocy. Do tego momentu - napastnik ciężko pracujący, rozpychający się i biegający od obrońcy do obrońcy. Napastnicy nie lubią meczów, w których mają piłkę raz na kilka minut, w dodatku 40 metrów od bramki. Jeśli w takich warunkach błysną chociaż raz i tak wydatnie pomogą zespołowi, trzeba ich docenić.

REZERWOWI: 

Szymon Żurkowski: 3+. Wszedł w bardzo trudnym momencie - zaraz po stracie dwóch bramek, przy których zawinili środkowi pomocnicy. Wypełnił zadania. Wniósł nieco więcej spokoju. Widać, że chciał też pomóc w ofensywie, ale trafił na najtrudniejsze pół godziny w tym meczu. 

Kamil Glik: bez oceny. Wszedł na kilka minut. Zrobił swoje. 

Więcej o: