Smolarek broni Polaków po klęsce. A Holandia? "Van Gaal podejmuje szalone decyzje"

- 1:6 to za wysoka porażka - tak o środowym meczu z Belgią wypowiedział Euzebiusz Smolarek. - Nasza reprezentacja nie jest tak słaba. Mamy dobrych zawodników, a młodzi dopiero uczą się gry na takim poziomie. Lepiej teraz niż na mistrzostwach świata - dodał 47-krotny reprezentant Polski.

Euzebiusz Smolarek był niespodziewanym gościem na czwartkowym treningu reprezentacji Polski. Były zawodnik m.in. Feyenoordu czy Borussii Dortmund na zajęciach zespołu Czesława Michniewicza pojawił się z dwoma synami.

Zobacz wideo Rozwód Lewandowskiego z Bayernem? "Można to było zrobić z większą klasą"

- Nie mieliśmy tu daleko, raptem 15 minut autem, więc chciałem pokazać chłopakom, jak trenuje reprezentacja Polski. Przy okazji zbiorą trochę autografów - powiedział 47-krotny reprezentant Polski, z którym porozmawialiśmy o katastrofalnym meczu w Brukseli w Lidze Narodów.

Konrad Ferszter, Bartłomiej Kubiak: Oglądał pan mecz z Belgią?

Euzebiusz Smolarek: - Oglądałem, niestety oglądałem.

Jak zareagował pan na tak wysoką porażkę?

- To bolesna lekcja, ale takie rzeczy w piłce się zdarzają. Najważniejsze, że nie był to mecz mistrzostw świata. Nie były to też eliminacje do jakiegoś turnieju, gdzie punkty znaczą dużo więcej. Nie chcę ujmować rangi Lidze Narodów, ale to turniej wymyślony przez UEFA, by zastąpić mecze towarzyskie. Wielkiej stawki w nim nie ma, trenerzy decydują się często na kilka zmian w składzie. Zwłaszcza że muszą rozegrać cztery-pięć meczów w krótkim czasie. To też trudny czas dla piłkarzy, którzy po trudnym i długim sezonie zostali tu ściągnięci z wakacji.

Mimo wszystko wynik musi niepokoić.

- Nie sądzę, by przepaść między nami i Belgami była aż tak duża. 1:6 to za wysoka porażka. Oczywiście nasi rywale byli lepsi, grali szybciej, stwarzali groźniejsze sytuacje, ale mieli też fantastyczny dzień. Co uderzyli, to wpadało. Nie zawsze tak jest. No i trzeba też dodać, że my mieliśmy momenty dobrej gry.

Co podobało się panu najbardziej?

- W pierwszej połowie fajnie broniliśmy, przesuwaliśmy, ograniczaliśmy Belgom pole i umiejętnie wychodziliśmy z kontratakami. Trzeba to docenić, bo Belgia to jest przecież jeden z najlepszych zespołów na świecie. Prowadziliśmy 1:0 i szkoda, że nie dociągnęliśmy tego wyniku do końca. Wtedy w drugiej połowie grałoby nam się inaczej.

Dlaczego nasza gra po przerwie tak się posypała?

- Chyba zabrakło nam sił. Wydaje mi się, że drugi gol dla Belgii mocno podciął nam skrzydła. Ostatnie 25-30 minut w obronie nie wyglądaliśmy dobrze. Odniosłem wrażenie, że brakowało nam odpowiedniej koncentracji. Spore znaczenie miały też pewnie zmiany, których w drugiej połowie było kilka.

Arkadiusz MilikMedia: W najbliższych dniach wyjaśnią się losy Milika. Polak stawia warunki

Jak podnieść się po tak dotkliwej porażce?

- Na pewno nie będzie to łatwe. Nie mam dla chłopaków odpowiedniej recepty, bo sam nigdy nie przyjąłem "szóstki". Na miejscu zawodników skupiłbym się jednak na tym, że szansa do rehabilitacji przychodzi bardzo szybko. W sobotę gramy już kolejny mecz i o tym, co wydarzyło się w Brukseli, trzeba po prostu zapomnieć. Nie ma innej recepty.

Holendrzy też mogą ograć nas tak wysoko?

- Nie sądzę. To nowy mecz, zupełnie inna historia. Przecież nasza reprezentacja nie jest tak słaba, jak wskazywałby wynik spotkania z Belgią. Mamy bardzo dobrych zawodników, część z nich jest bardzo młoda i dopiero zapoznaje się z tak wysokim poziomem. Oni wciąż się uczą. Lepiej, żeby uczyli się teraz niż na mistrzostwach świata. Naprawdę nie jestem aż tak negatywnie nastawiony przed tym, co zobaczymy w Rotterdamie.

Jakiego meczu się pan spodziewa?

- Przede wszystkim będziemy musieli uważać na boczne sektory boiska. Holendrzy mają bardzo dobrych środkowych pomocników, ale od lat najlepiej wychodzi im gra skrzydłami. To ich styl i to tam będą tworzyć największe zagrożenie.

Poza tym spodziewam się kapitalnej atmosfery. Cieszę się, że mecz odbędzie się w Rotterdamie, a nie w Amsterdamie. I to nie tylko dlatego, że mam tu dużo bliżej. Stadion de Kuip ma w sobie coś szczególnego, że atmosfera na nim jest naprawdę niepowtarzalna. Duża liczba polskich kibiców, której się spodziewam, może dodać energii temu widowisku.

Czesław Michniewicz i Robert Lewandowski po meczu Polski z BelgiąMichniewicz w szatni po Belgii: Tragedia jest, jak ktoś umrze. Dziś nikt nie umarł [WIDEO]

Jak do tego meczu podejdą Holendrzy?

- Trudno powiedzieć, bo ich selekcjoner - Louis van Gaal - podejmuje czasem szalone decyzje. Na razie daje to dobre rezultaty, więc widać, że wie, co robi. Trudno jednak przewidywać, na jaki skład się zdecyduje. W meczu z Walią zagrał rezerwami, kto wie, jak będzie z Polską. Może najważniejsze będzie to, że Holendrzy zagrają u siebie i będą chcieli się pokazać własnym kibicom? Ale nie patrzmy na rywali. Skupmy się na sobie i poprawmy elementy, które zawiodły w środę w Brukseli.

Komu będzie kibicował pan w sobotę?

- Oczywiście, że Polsce. Wiele Holandii zawdzięczam: tu się wychowałem, grałem w akademii Feyenoordu, a potem w pierwszym zespole, ale reprezentowałem Polskę i nigdy nie miałem co do tego żadnych wątpliwości. Teraz będzie dokładnie tak samo.

Mecz Holandia - Polska w sobotę o 20:45. Relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o: