Belgia strzeliła Polakom sześć goli. Całe szczęście, że ten mecz już się skończył

Piotr Majchrzak
Koszmar. Polska po dramatycznej drugiej połowie przegrała z Belgią aż 1:6, choć w pierwszej części prowadziliśmy nawet po golu Roberta Lewandowskiego. To najgorszy mecz kadry od 2010 roku i pamiętnego 0:6 z Hiszpanią za kadencji Franciszka Smudy.

Mecz 2. kolejki Ligi Narodów znakomicie zaczął się dla Belgów, którzy od początku narzucili bardzo szybkie tempo rozgrywania akcji. Początkowo Polska nie do końca wiedziała, co się dzieje i już po kilku minutach powinniśmy przegrywać - Batshuay trafił jednak w słupek, dobitka Hazarda też była niecelna. To, co rzucało się w oczy, to fakt, że Belgowie, a głównie Kevin de Bruyne, jednym podaniem potrafił przeszyć cała polską linię obrony.

Zobacz wideo Belgia - Polska. Oceniamy Polaków po meczu [SPORT.PL LIVE #25]

Po około 15 minutach impet Belgów nieco ustał, a Polska wzięła się do pracy. Najpierw w 21. minucie wyprowadziliśmy bardzo dobrą akcję, ale Piotr Zieliński fatalnie dośrodkował do dobrze wbiegającego Jakuba Kamińskiego. Chwilę później niespodziewanie cieszyliśmy się jednak z gola. Polacy kapitalnie rozegrali rzut z autu. Zieliński przyjął piłkę kierunkowo i podprowadził ją wzdłuż linii 16. metra. Tam zagrał ją do Sebastiana Szymańskiego, a ten podał górą do Roberta Lewandowskiego. Ten już niemal przewracając się wpakował piłkę obok Mignoleta.

Polacy nie zdołali jednak utrzymać prowadzenia do końca pierwszej połowy. W 42. minucie Belgowie przeprowadzili świetną akcję. Carrasco oddał strzał, który odbił Dragowski. Piłki nie wybił jednak Sebastian Szymański - przejęli ją Belgowie, a Axel Witsel oddał fenomenalny strzał z linii pola karnego. Podsumowując pierwsze 45 minut - Belgia miała więcej z gry, ale Polska też pokazała kilka dobrych akcji.

Polska tłem w drugiej połowie. Belgia się bawiła

Druga połowa była jednak tragiczna w naszym wykonaniu. Mozna stwierdzić, że Polaków nie było na murawie, a Belgowie tylko się bawili. Biało-czerwoni zagrozili Belgom tylko dwa razy - w obu przypadkach robił to Lewandowski, który atakował z lewego skrzydła, ale dwa razy został uprzedzony przez obrońców.

Lewandowski był też antybohaterem chwilę później. Kapitan reprezentacji dwa razy stracił piłkę w środku pola, a druga strata zakończyła się kapitalną kontrą Hazarda i golem Kevina De Bruyne na 2:1 dla Belgii. W 73. minucie piłkę stracił z kolei Jakub Kamiński, a gospodarze ruszyli z kolejną kontrą. Leandro Trossard wpadł w pole karne, położył dwóch Polaków i posłał piłkę obok bezbronnego Drągowskiego.

W 80. minucie było już 4:1 po fantastycznym strzale Trossarda. Belg podszedł do krótkiego rozegrania piłki z rzutu rożnego i po chwili kropnął po dalszym słupku. I to z narożnika pola karnego. Drągowski znowu był bez żadnych szans. Trzy minuty później polski bramkarz znowu musiał wyciągać piłkę z bramki - tym razem kapitalną bramką popisał się Leander Dendoncker, który uderzył z dystansu. Dzieła zniszczenia w doliczonym czasie gry dopełnił Loios Openda, który wpakował piłkę do naszej bramki po raz szósty. 

Paradoksalnie najlepszym polskim piłkarzem w meczu z Belgią należy uznać Drągowskiego. Bramkarz popisał się pięcioma znakomitymi interwencjami. Wiele razy ratował też naszą kadrę dobrą grą na przedpolu. Trudno by mu było wystawić jednak dobrą ocenę po sześciu straconych golach. 

Trzeci czerwcowy mecz Ligi Narodów Polska zagra z Holandią już 11 czerwca w Rotterdamie. Początek o godzinie 20:45. 

Więcej o: