Stolarczyk rozczarowany kwalifikacjami do Euro. "Futbol jest bezlitosny"

- Zbyt dużo punktów straciliśmy z teoretycznie słabszymi rywalami. Dwa remisy z Węgrami zabrały nam awans - mówi Maciej Stolarczyk po tym, jak we wtorek piłkarska reprezentacja Polski do lat 21 przegrała z Niemcami i straciła szanse na awans na Euro.

To już przesądzone. Reprezentacja Polski U-21 nie zagra na przyszłorocznych mistrzostwach Europy. Biało-czerwoni musieli wygrać w Łodzi z Niemcami, by awansować do baraży, ale przegrali 1:2. Katem Polaków był 17-letni napastnik Borussii Dortmund Youssoufa Moukoko, autor obu trafień dla rywali. 

Zobacz wideo Czesław Michniewicz odkrywa karty przed hitowym meczem z Belgią

"Mimo niekorzystnego rezultatu zawodnicy do końca walczyli o zmianę wyniku"

Porażka wywołała u polskich piłkarzy trudne emocje. Jak relacjonował Dominik Wardzichowski, Bartosz Białek, który na chwilę zatrzymał się w strefie rozmów z mediami, nie udzielił żadnego wywiadu. Nie był w stanie. "Wcześniej korytarzem stadionu ŁKS-u szedł Ariel Mosór. Miał łzy w oczach. Wiedział, że zawalił i to jego błąd dał Niemcom pierwszego gola. Mógł jednak liczyć na wsparcie. Gdy tylko wyszedł z budynku, od razu podeszli do niego Piotr Mosór, jego ojciec i były piłkarz, a także Jacek Bednarz, były piłkarz, działacz i przyjaciel rodziny" - pisze dziennikarz Sport.pl.

Michniewicz podał kadrę na mecz z Belgią. 13 piłkarzy skreślonychMichniewicz podał kadrę na mecz z Belgią. 13 piłkarzy skreślonych

Podczas pomeczowej konferencji głos zabrał też trener Maciej Stolarczyk. - Futbol jest bezlitosny i zapamiętujemy tylko zwycięzców. Wszyscy zaraz zapomną, jak ten mecz wyglądał. Stworzyliśmy bardzo dużo sytuacji, ale zespołem bardziej wyrafinowanym byli Niemcy - przyznał. I wskazał też, że jego zdaniem drużyna mimo przegranej pokazała charakter.

- Wbrew wynikowi, który nie jest zadowalający, to kibice obejrzeli ciekawe widowisko z dużą liczbą sytuacji, ale tylko trzema bramkami. Stworzyliśmy tych okazji więcej i mogliśmy pokusić się o inny rezultat. Trzeba oddać drużynie, że mimo niekorzystnego rezultatu zawodnicy do końca walczyli o zmianę wyniku. Chciałbym podziękować kibicom, bo przyszło ich około 11 tysięcy i świetnie dopingowali - podkreślił selekcjoner.

Nasi zachodni sąsiedzi przed wtorkowym meczem byli już pewni awansu na Euro, ale do meczu z Polską podeszli serio, grając z Jonathanem Burkardtem z FSV Mainz i Youssoufą Moukoko z Borussii Dortmund w podstawowym składzie. Polacy musieli sobie radzić bez powołanych dorosłej reprezentacji Jakuba Kamińskiego i Nicoli Zalewskiego, a na ławce mecz rozpoczął strzelec dwóch goli w pierwszym meczu w Niemczech (4:0) Adrian Benedyczak, który zmagał się z drobnym urazem. 

- Niemcy to klasowy rywal, który wciąż stwarzał zagrożenie i pokazał jakość. Wyrównaliśmy, mieliśmy kolejne okazje, ale zeszliśmy z boiska pokonani. To dla nas duże rozczarowanie, że nie zagramy w barażach - zaznaczył Stolarczyk, który wskazał też, że o awans było już trudno po potknięciach w trakcie wcześniejszych spotkań eliminacyjnych.

- Zbyt dużo punktów straciliśmy z teoretycznie słabszymi rywalami. Dwa remisy z Węgrami zabrały nam awans. To pokazuje, że w eliminacjach nie można pozwolić sobie na moment słabości. Każdy mecz miał inna historię i inaczej się układał. Straciliśmy punkty w spotkaniach, w których nie powinno nam się to zdarzyć - ocenił Stolarczyk.

Więcej o: