Dwa gole Linettego i dwie kontuzje w "najważniejszym sparingu zgrupowania kadry"

Dawid Szymczak
Było poważnie - jedenastu na jedenastu, z sędziami i walką jak w oficjalnym meczu. Wewnętrzny sparing reprezentacji, który Czesław Michniewicz zorganizował dzień po spotkaniu z Walią dla piłkarzy, którzy nie zagrali w pierwszym składzie, skończył się wynikiem 2:0. Oba gole strzelił Karol Linetty. Niestety kontuzję odniósł Krystian Bielik.

Najważniejszy dla wielu piłkarzy mecz tego zgrupowania nie był rozgrywany na żadnym z wielkich stadionów, ale na kameralnym boisku warszawskiego Zwaru. Nie przy tysiącach kibiców, ale garstce dziennikarzy. Dzień po meczu Ligi Narodów z Walią (2:1) Czesław Michniewicz zorganizował wewnętrzny sparing dla tych piłkarzy, którzy we Wrocławiu zagrali mniej lub wcale. Mogli go do siebie przekonać, wpaść mu w oko, ale też wypisać się z kadry na mundial w Katarze. Z ich perspektywy stawka tego treningowego meczu była więc nie mniejsza niż spotkań z Belgią czy Holandią. Kto zawiódł tutaj, może nawet nie dostać w nich szansy. Obejrzeliśmy to spotkanie. 

Zobacz wideo Analizujemy: czy Grabara popełnił błąd? "Zagubieni w trójkącie bermudzkim"

Nicola Zalewski w środku pola, a nie jak u Jose Mourinho

Po rozgrzewce i kilku ćwiczeniach strzeleckich Michniewicz podzielił piłkarzy na dwie drużyny. 

Żółci: Szczęsny - Kędziora, Walukiewicz, Kamiński, Kun - Szymański D. - Płacheta, Zalewski, Frankowski, Grosicki - Piątek

Niebiescy: Drągowski - Gumny, Wieteska, Kiwior, Pestka - Bielik - Michalak, Żurkowski, Linetty, Kamiński - Świderski

Założenia były takie: Nicola Zalewski grał w środku pola, a nie na wahadle, jak w Romie. A w drugiej drużynie Krystian Bielik miał się wymieniać pozycją z Karolem Linettym. Czesław Michniewicz oglądał mecz w towarzystwie swoich asystentów - Kamila Potrykusa, Alessio De Petrillo i analityka Huberta Małowiejskiego. Nie podpowiadał i nie dyrygował żadnym z zespołów. Nad boiskiem latał dron, a jeden z asystentów selekcjonera, na dźwigu, dodatkowo nagrywał mecz kamerą. Każda połowa trwała 35 minut.

Kamil Grabara w meczu Polska - WaliaKamil Grabara "grał szefa", aż nagle klops. Ekspert jednoznacznie ocenia

Karol Linetty strzelcem obu goli

Nieco lepiej w mecz weszli niebiescy. Po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Karola Linettego główkował Mateusz Wieteska i trafił w poprzeczkę. Przewagę w grze udało się wykorzystać w 14. minucie, gdy niebiescy wyprowadzili błyskawiczną kontrę spod swojego pola karnego. Wystarczyło długie podanie do Konrada Michalaka, który łatwo minął Patryka Kuna. Wahadłowy Rakowa Częstochowa sfaulował go w polu karnym, a Karol Linetty pewnie wykorzystał jedenastkę. Chwilę przed strzałem siedzący na trybunach Mateusz Klich żartował jeszcze, że sprawdza sytuację jako VAR. Ostatecznie zgodził się z sędzią, że Kun przewinił. Ale żarty na bok - o powadze tego meczu świadczyło też to, że gwizdali w nim profesjonalni sędziowie, a Kun za faul dostał żółtą kartkę. 

Dwie minuty później było już 2:0. Błąd w rozegraniu wykorzystał Linetty, który minął wybiegającego z bramki Wojciecha Szczęsnego i kopnął do pustej bramki. W 25. minucie lekkiego urazu doznał Bartłomiej Drągowski. Na boisku pojawili się lekarz i fizjoterapeuta, ale zmiana w bramce nie była potrzebna.

Czesław Michniewicz i Karol ŚwiderskiPiątek i Milik zepchnięci w kąt. Kadra Polski ma nowych bohaterów

Kilka zmian w przerwie. I ta jedna - najbardziej zaskakująca. "Szczena, jesteś gotowy?!"

Za to w przerwie selekcjoner wprowadził kilka zmian. Za Jakuba Kamińskiego, który z Walią zagrał pół godziny i strzelił gola, wszedł Sebastian Szymański. W bramce żółtych za Szczęsnego pojawił się Łukasz Skorupski. Pozycję zmienił natomiast Zalewski, który ze środka przeszedł na lewe skrzydło. Wówczas bliżej Krzysztofa Piątka grał Kamil Grosicki. W przerwie Michniewicz odciągnął na bok Linettego i rozmawiał z nim 2-3 minuty.

Piątek, tuż po przerwie, miał doskonałą szansę na strzelenie gola. Na boku Kędziora sprawnie podawał z Płachetą, a ten w końcu bardzo mocno wstrzelił piłkę w pole karne. Piątek zaatakował ją głową, ale wybił ją z bramki. Być może, gdyby w ogóle nie dotknął piłki, ta sama wpadłby do bramki. A tak wciąż było 2:0, mimo że poprawę w grze żółtych widać było gołym okiem. Częściej utrzymywali się przy piłce i oddawali więcej strzałów. Ale bezskutecznie. 

W 54. minucie zmieniony musiał być Krystian Bielik. W pozornie niegroźnej sytuacji uklęknął w środku pola i trzymał się za kolano. Na zgrupowanie przyjechał już z delikatnym urazem i na pierwszym treningu nie ćwiczył z resztą grupy, a jedynie truchtał dookoła boiska. Być może w sparingu ten uraz się odnowił.

Szkocja - Ukraina w barażach el. MŚ 2022Rosja udaje, że meczu Ukrainy wcale nie było. A ta wygrała wszystko, co mogła

Zaskakujący był jego zmiennik. - Szczena! Jesteś gotowy? - krzyczeli do Szczęsnego koledzy, którzy z Walią zagrali w pierwszym składzie. Mateusz Klich, Kamil Grabara, Tymoteusz Puchacz, Bartosz Bereszyński i Jan Bednarek oglądali mecz z trybun. Żartowali później z kondycji Szczęsnego i jego wyborów na pozycji defensywnego pomocnika. Szczęsny zasłynął z ambicji. Bardzo chętnie zbiegał do skrzydeł i starał się atakować. Niestety, jego drużyna po przerwie była w odwrocie, a koledzy niechętnie podawali mu piłkę. - No graj mu, Świder! - niosło się z trybun w trakcie jednej z ostatnich akcji. Ale Świderski był nieugięty i podał na drugą stronę. 

Wynik nie uległ już zmianie i mecz skończył się wygraną niebieskich 2:0. Oba gole strzelił Linetty. Następne spotkania - już oficjalne - Polacy zagrają 8.06 z Belgią, 11.06 z Holandią i 14.06 ponownie z Belgią.

Więcej o: