Michniewicz po meczu z Walią najwięcej mówił o Puchaczu. Bardzo szczerze

- W dalszym ciągu nie wiemy, co z naszą lewą stroną - martwił się Czesław Michniewicz po środowej wygranej z Walią w Lidze Narodów (2:1), kiedy najwięcej mówił o Tymoteuszu Puchaczu.

Czesław Michniewicz po wygranej 2:1 Walią mówił na temat wielu piłkarzy. Indywidualnie oceniał m.in. Roberta Lewandowskiego, Mateusza Klicha, Kamila Grabarę, Jakuba Kamińskiego. Ale zdecydowanie najwięcej czasu poświęcił Tymoteuszowi Puchaczowi. Zaczął sam, nawet bez pytania, bo wspomniał o Puchaczu już na początku konferencji, kiedy podsumowywał przebieg spotkania.

Zobacz wideo `Grosicki odbył szczere rozmowy z Michniewiczem. "Jak nie będzie szło, to mam wejść"

Czesław Michniewicz po meczu Polska - WaliaMichniewicz wściekł się na Puchacza. Złość i nerwy w 23. minucie

- W dalszym ciągu nie wiemy, co z naszą lewą stroną. Musimy się nad tym pochylić, bo mamy tutaj pewne braki - zaczął Michniewicz. I dalej mówił już bezpośrednio o występie Puchacza. - Widać było, że bardzo się stara. Kilka razy dobrze wychodził na pozycje, urywał się rywalowi, ale na końcu zawsze czegoś brakowało. Musi popracować nad dokładnością, bo kilka jego dośrodkowań powinno skończyć się golem albo chociaż sytuacją bramkową. Do tego szwankował też pierwszy kontakt z piłką. Ale to nie tylko u Tymka, ale też np. Jacka Góralskiego - dodawał selekcjoner.

Michniewicz na lewej stronie defensywy do tej pory w trzech meczach sprawdził trzech piłkarzy. Arkadiusza Recę (Szkocja), Bartosza Bereszyńskiego (Szwecja) i teraz Puchacza. Zdecydowanie najlepiej wypadł ten drugi, czyli Bereszyński, jedyny z tej trójki piłkarz prawonożny. - Niewykluczone, że do tego wrócimy, bo jest jeszcze prawonożny Tomasz Kędziora, który też może grać na lewej stronie - przyznał w środę Michniewicz.

Poland Wales Nations League SoccerDwóch piłkarzy na "5", ale jest i dwójka. Męki Krychowiaka [OCENY]

Miał grać Pestka, a nie Puchacz

Jeszcze w poniedziałek wydawało się, że bliżej występu na lewej obronie jest Kamil Pestka, a nie Puchacz. Dla obrońcy Cracovii środowy mecz z Walią miał być debiutem w seniorskiej reprezentacji. Miał wystąpić od początku, ale plany selekcjonera zmieniły się po pierwszym treningu, jeszcze tym w Warszawie. A także pokrzyżował je sam mecz. - Przy wyniku 0:1, kiedy goniliśmy wynik, to nie był najlepszy moment na debiut Pestki - wytłumaczył Michniewicz.

Pestka w środę nie miał okazji błysnąć, bo Michniewicz nie wpuścił go na boisko. Ale Puchacz też nie zagrał na tyle dobrego meczu, by po spotkaniu z Walią napisać, że poszukiwania lewonożnego obrońcy na pozycję wahadłowego można uznać za zakończone. Owszem, Puchacz zaliczył asystę przy bramce Kamińskiego, ale wcześniej wielokrotnie popełniał błędy, o których po meczu mówił Michniewicz.

Kadra od razu po meczu z Walią wraca do Warszawy. W czwartek zaplanowana jest wewnętrzna gra dla piłkarzy, którzy nie wystąpili w środowym spotkaniu. Kolejny mecz w Lidze Narodów w środę - w Brukseli, gdzie zespół Michniewicza zmierzy się z drugą w rankingu FIFA Belgią.

Więcej o: