Reprezentacja Ukrainy szuka sponsora w Polsce. Patrzy na pieniądze i kwestie moralne

Łukasz Jachimiak
- Proponujemy bardzo dobry biznes firmom, które chciałyby trafić do ponad dwóch milionów Ukraińców mieszkających w Polsce - mówi Szymon Sikorski, szef Publiconu. Agencja pomagająca m.in. Hubertowi Hurkaczowi szuka sponsorów dla piłkarskiej reprezentacji Ukrainy. I nie tylko o biznes tu chodzi.

W czerwcu w Łodzi na nowym stadionie ŁKS-u Ukraina rozegra mecze z Armenią (11 czerwca) i Irlandią (14 czerwca) w Lidze Narodów UEFA. Swoje spotkania w roli gospodarza Ukraińcy zagrają w Polsce, bo w ich kraju wciąż toczy się wojna rozpoczęta przez Rosję.

Zobacz wideo Lech Poznań może stracić kluczowych piłkarzy przed LM. "Po takim sezonie stali się atrakcyjni"

Według danych Straży Granicznej od 24 lutego, czyli od pierwszego dnia wojny, do Polski trafiło 3,4 mln Ukraińców, a z Polski na Ukrainę przez ten czas wyjechało 1,3 mln obywateli Ukrainy. W dużej grupie Ukraińców pozostających w naszym kraju na pewno są kibice piłki nożnej. Choćby dzieci przebywające w Polsce głównie ze swoimi matkami. A przede wszystkim w tej grupie jest wiele osób potrzebujących każdego gestu wsparcia i przejawu utożsamiania się z ich narodem.

17-letni Gabriel Slonina jest rewelacją sezonu w MLS. Czy zagra w reprezentacji Polski?Slonina powołany do kadry. "Nie ma sygnałów, żeby nie przyjechał"

Już negocjują ze spożywczymi gigantami

Przy okazji zbliżających się meczów Ukrainy w Łodzi Publicon Sport nawiązał współpracę z UAF Marketing LLC, czyli z wyłącznym partnerem handlowym Ukraińskiego Związku Piłki Nożnej. Polska firma szuka w Polsce partnerów i sponsorów dla reprezentacji Ukrainy.

- Na pewno w roli sponsorów na meczach rozegranych w Polsce wystąpi kilka firm budowlanych działających zarówno na rynku polskim, jak i ukraińskim. Tych sponsorów znalazła już firma mająca wyłączność pozyskiwania partnerów dla ukraińskiej kadry na Ukrainie. Natomiast my proponujemy dobry biznes firmom, które działają w Polsce i chciałyby się zwrócić do mieszkających w naszym kraju Ukraińców - mówi nam Szymon Sikorski, szef Publiconu.

Czesław Michniewicz powołał kadrę. Jest trzech debiutantówCzesław Michniewicz powołał kadrę. Jest trzech debiutantów

- Pochodzę z Wrocławia, który już przed wojną był miastem z dużą ukraińską mniejszością. Teraz Wrocław ma około milion mieszkańców, z czego 30 proc. to Ukraińcy. My, Publicon, szerzej patrzymy na kwestię sponsorowania ukraińskiej kadry. Widzimy, że w Polsce mamy bardzo dużo Ukraińców i widzimy, że polskie firmy mają 2 mln nowych konsumentów. To idealna sytuacja choćby dla dyskontów spożywczych - dodaje nasz rozmówca.

O tym że firmy działające na polskim rynku próbują trafić do przebywających u nas Ukraińców świadczą choćby reklamy Żabki. Sieć sklepów spożywczych od niedawna w swoje telewizyjne spoty tłumaczy na ukraiński, wyświetlając napisy.

- Żabka to dobry przykład. Są firmy, które w Polsce budują branding od 10-15 lat, ale dla Ukraińców są nieznane i teraz mają wielką szansę do nich trafić. My uważamy, że największe szanse mają producenci jedzenia, soczków dla dzieci, przedstawiciele handlu. Już negocjujemy z największymi polskimi firmami z tego sektora - zdradza Sikorski.

Reprezentacja Polski droższa

Ile trzeba zapłacić, żeby móc tytułować się dumną firmą wspierającą ukraińską kadrę i żeby wystąpić jako jej sponsor na meczach przed maksymalnie 20 tysiącami widzów w Łodzi?

- Pamiętajmy, że grupa zainteresowana meczami będzie o wiele większa. Trzeba doliczyć widzów transmisji medialnych - mówi Sikorski. - Natomiast koszt sponsoringu zależy od zakresu. Mogę tylko powiedzieć, że nie są to tak duże pieniądze, jakie trzeba by było wyłożyć na sponsorowanie piłkarskiej reprezentacji Polski - dodaje.

Z naszych informacji wynika, że firmy, które chcą się reklamować na bandach wokół boiska podczas meczów Polski, kupują taką opcję zazwyczaj w pakiecie z innymi przywilejami. Na przykład z prawem do informowania, że wspierają reprezentację Polski. Za to trzeba płacić 3-7 mln złotych rocznie. Tu kwota rośnie wraz z rangą meczów (droższe są np. te w eliminacjach mistrzostw świata niż towarzyskie) i z liczbą minut wyświetlania nazwy/loga firmy. Rzadko zdarza się, że za kilkaset tysięcy złotych danej firmie uda się wykupić reklamę na jeden mecz.

Najdroższe jest miejsce na meczowych koszulkach. - Ale reprezentacja Ukrainy miejsce na koszulkach ma zajęte, na to ma podpisaną umowę długoterminową, tu sponsora nie szukamy - mówi Sikorski.

Italy Soccer Conference LeagueNicol Zalewski dostanie powołanie od Michniewicza. "Przyleciał do Rzymu tylko dla mnie"

Kasa to nie wszystko. "Firmy wciąż działające w Rosji nie mają tu czego szukać"

Polska firma nie szuka też dla Ukraińców sponsora, który budziłby jakiekolwiek wątpliwości moralne.

- Absolutnie nie dopuszczamy czegoś takiego. Nie ma takich pieniędzy, które chcielibyśmy przyjąć od firmy działającej na rynku rosyjskim, nie ma takiej ofert od tych firm, z którymi poszlibyśmy do ukraińskiej federacji. To by było nieetyczne. Firmy wciąż działające w Rosji kategorycznie nie mają tu czego szukać - podkreśla szef Publiconu.

- Natomiast najlepiej sprawdzą się te firmy, które niosły pomoc humanitarną, które zdecydowanie się opowiedziały po stronie Ukrainy, te, które wycofały albo wstrzymały swoje biznesy w Rosji. Takich sponsorów serdecznie zapraszamy. Marketing sportowy to coś znacznie więcej niż ekspozycja logo i szacowanie ekwiwalentu medialnego. Taką wartością jest między innymi solidarność - kończy Sikorski.

Więcej o: