"Mordercy dziennikarza nadal rządzą Arabią Saudyjską". Rywal Polaków to kraj horroru

Kacper Sosnowski
Reprezentacja Polski, która zbojkotowała baraż z Rosją, na mundialu w Katarze zagra z Arabią Saudyjską. Reprezentacją królestwa, które jest współodpowiedzialne za katastrofę humanitarną w Jemenie, gdzie wciąż prowadzi działania wojenne. W Arabii wykonuje się najwięcej egzekucji na rzekomych przestępcach, a opozycjonistów ucisza więzieniem. Aby wybielić się na arenie międzynarodowej, Saudyjczycy w światowy sport wpompowali już 1,5 miliarda dolarów. I pompują je nadal.

25 marca, kilka dni przed losowaniem grup piłkarskich mistrzostw świata, zawodnicy i kibice zebrani na trybunach podczas treningu Formuły 1 na torze Jeddah Corniche Circuit w Arabii Saudyjskiej, mogli doświadczyć, że goszczący ich kraj uczestniczy w wojnie w pobliskim Jemenie. Kilkanaście kilometrów od toru wybuchł skład ropy naftowej w Dżuddzie - spadła na niego rakieta jemeńskich bojowników Huti.

Była to jedna z akcji odwetowych w trwającym od 2015 roku konflikcie, w którym koalicja kilku państw pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej wkroczyła do Jemenu. Pomaga lokalnym władzom stłumić rebeliantów, którzy przejęli kontrolę nad znaczną częścią zachodnich terytoriów i zmusili prezydenta kraju do ucieczki. Efekt tych trwających do tej pory starć to grubo ponad sto tysięcy ofiar – wliczając osoby, które zmarły z powodu głodu i chorób. Raporty ONZ informują o katastrofie humanitarnej i formułują zarzuty pod adresem obu stron o możliwości popełnienia zbrodni wojennych. Saudyjczycy im zaprzeczają.

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Organizatorzy wyścigu w Arabii, którzy za możliwość goszczenia Formuły 1 przelewają Międzynarodowej Federacji Samochodowej 65 mln dolarów rocznie, zdecydowali się kontynuować trening mimo groźnie wyglądających kłębów dymu. A potem zdołali przekonać kierowców zgłaszających obawy o bezpieczeństwo przed głównym wyścigiem. Nie był to pierwszy raz, kiedy Saudyjczycy musieli uspokajać, tłumaczyć się, bronić, a może nawet naginać rzeczywistość.

108 egzekucji, 14-latek na torturach

Wyjazd do Arabii Saudyjskiej Lewis Hamilton znów starał się zresztą wykorzystać, by zwrócić uwagę na problemy tego państwa. Wielokrotny mistrz świata nawiązywał choćby do listu, który wysłała do niego rodzina nastolatka osadzonego w celi śmierci. Chodziło o Abdullaha al-Howaitiego, który został aresztowany w 2017 roku pod pretekstem rabunku i zabójstwa. Miał wtedy 14 lat i dobre alibi, ale i tak skazano go na śmierć. Human Rights Watch napisało, że do przyznania się nastolatka zmuszano torturami.

- Gdy tu przyjeżdżamy, jesteśmy zobowiązani do zwracania uwagi na takie problemy - mówił Hamilton. Przyznał, że nie czuje się w Arabii komfortowo. Swoje obawy dotyczące łamania praw człowieka w tym kraju wyrazili też George Russell, kolega Hamiltona z Mercedesa oraz Daniel Ricciardo z McLarena. I to wszystko w miesiącu, w którym jednego dnia w Arabii rozstrzelano 81 mężczyzn. Jak przekazała Państwowa Agencja Informacyjna SPA - była to kara za "wielokrotne, ohydne przestępstwa", w tym terroryzm, porwania i gwałty.

Organizacja Reprieve zajmująca się prawami człowieka twierdzi jednak, że wielu skazanych nie miało sprawiedliwych procesów, a liczbę egzekucji w 2022 roku szacuje już na 108. To stawia Arabię Saudyjską w czołówce krajów najczęściej stosujących karę śmierci.

Następca tronu Arabii Saudyjskiej zlecił zabójstwo

Do listy poważnych arabskich grzechów można dodać też "usuwanie" osób krytykujących reżim czy  zamknięcie przywódcy religijnego Salmana al Oudę, który od czterech lat jest trzymany w izolatce m.in. za odmowę podporządkowania się nakazowi władz saudyjskich, aby zamieścić na Twitterze tekst wspierający prowadzoną wówczas przez Arabię blokadę Kataru. A propos gospodarczo-handlowego konfliktu z Katarem - Arabia przez kilka lat dopuszczała się też największego piractwa telewizyjnego w dziejach świata, kradnąc sygnał z największych sportowych wydarzeń od katarskiego BeInSport i umieszczając go na własnej platformie satelitarnej nazwanej ironicznie BeOutQ. Q jak Qatar.

BeIN SportSportowe piractwo wszech czasów, ukradli już wszystko, co możliwe. Straty to już miliard dolarów

Ale najgorsze były dziesiątki przypadków aresztowań: ekonomistów, obrońców praw człowieka, intelektualistów, naukowców, reformatorów, dziennikarzy - przeważnie za korzystanie z prawa do wolności wypowiedzi. Apogeum tyranii było zabójstwo Dżamala Chaszukdżiego w 2018 r. - mieszkającego w USA dziennikarza saudyjskiego, odważnego krytyka rządu. Chaszukdżi został podstępem ściągnięty do saudyjskiego konsulatu w Stambule i już stamtąd nie wyszedł. Jego ciało prawdopodobnie zostało poćwiartowane i rozpuszczone w kwasie. Wyrok na Chaszukdżiego miał wydać sam następca tronu Arabii Saudyjskiej, książę Mohammed bin Salman. Tę wersję potwierdziło zresztą Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, pisząc w obszernym raporcie o "pozasądowej egzekucji z premedytacją". Bin Salman wszystkiemu zaprzeczał, znalazł osoby, na które można było zrzucić winę.

W reżimie Arabii cierpiały też kobiety. Jeszcze w 2018 r. saudyjskie władze aresztowały 13 działaczek na rzecz praw kobiet, które prowadziły kampanię mające na celu zniesienie zakazu prowadzenia pojazdów przez panie. Zakaz ten ostatecznie zniesiono w połowie 2018 roku. W podobnym czasie kobiety mogły po raz pierwszy obejrzeć z trybun mecz piłkarski, a w roku 2021 powstała tam kobieca liga. Arabia Saudyjska co jakiś czas podejmuje działania mające ocieplić wizerunek, choć często wykonuje ruchy pozorne. Bo dlaczego kurs na prawo jazdy jest tam dla kobiet 2,5 razy droższy, a na państwowy egzamin panie muszą czekać dwa lata, gdy panowie dostają terminy w ciągu kilku tygodni?

Arabia jak Rosja. Miliony na sportwashing 

Mrocznych stron Arabii Saudyjskiej jest sporo, dlatego sport wykorzystywany jest przez ten kraj jako okazja do poprawy wizerunku i wybielenia się w oczach świata. Ale nie tylko w tym celu - także do zdobywania wpływów i przywiązywania do siebie zagranicznych podmiotów i organizacji. Te działania momentami można przyrównać do działań Rosji, która przed wojną z Ukrainą starała się organizować międzynarodowe imprezy, a dzięki pieniądzom Gazpromu potężnie zasilała choćby europejski futbol.

"Piłkarze powinni napisać na koszulkach FC Putin". Prezydent Rosji owinął europejski futbol wokół palca

Organizacja praw człowieka Grant Liberty przed rokiem opublikowała raport, w którym szacuje, że Arabia Saudyjska przeznaczyła na tzw. sportwashing co najmniej 1,5 miliarda dolarów. Na rozdysponowanie czeka kolejne pół miliarda. Jak na ironię - najwięcej pieniędzy z kraju, który jeszcze kilka lat temu zabraniał prowadzić aut kobietom, poszło do sportów motorowych. To ponad 664 miliony, z czego 650 milionów w ciągu 10 lat zasili Formułę 1.

Arabia Saudyjska za pomocą różnych firm sponsoruje też m.in. Rajd Dakar (zeszłoroczny w całości odbywał się w tym kraju) czy Formułę E. Pół miliarda dolarów od 2014 roku trafia natomiast do WWE - amerykańskiej organizacji zajmującej się przede wszystkim organizowaniem widowisk i programów telewizyjnych związanych z wrestlingiem. Te na całym świecie mają znakomite oglądalności. Dzięki sponsorowaniu WWE przez szejków, w Arabii odbywają się też wybrane gale tej organizacji. Kilku jej zawodników, ze znanym z filmów Johnem Ceną na czele, odmówiło jednak wzięcia w nich udziału.

Co ciekawe, po zamordowaniu Chaszukdżiego akcje lobbingowe i arabskie inwestycje w sport podwoiły się. Według amerykańskich raportów, firmy z tego państwa przeprowadziły spotkania i rozmowy biznesowe z komisarzami wszystkich największych amerykańskich lig: piłkarskiej MLS, baseballowej MLB i koszykarskiej NBA, wspomnianej już organizacji WWE, a nawet Komitetem Olimpijskim w Los Angeles. Korzystały przy tym z usług The Churchill Ripley Group, międzynarodowej firmy konsultingowej, która reklamuje się dostępem do Hollywood czy Doliny Krzemowej. Firma z siedzibą w Los Angeles współpracowała z saudyjską księżniczką Reemą bint Bandar Al Saud, która udzielała licznych wywiadów wszystkim amerykańskim telewizjom. "Umieszczając księżniczkę na czele tej kampanii lobbingowej i medialnej, rząd saudyjski próbuje uciszyć krytyków, którzy robili raban z pogwałcenia przez ten kraj podstawowych wartości i ograniczania praw kobiet" - pisał "The Guardian".

"Istnieje moralny obowiązek bojkotu Arabii Saudyjskiej"

Kolejne wielkie sumy poszły z Arabii Saudyjskiej na futbol. Serie A dostała 24 mln dolarów za to, by trzy finały Superpucharu tego kraju rozegrane były Rijadzie. Hiszpanie za przeniesienie swoich meczów Superpucharu na Półwysep Arabski zainkasowali 145 mln. Specjalną ofertę za odwiedzenie Arabii dostali też Cristiano Ronaldo i Lionel Messi.

Po kilkunastu miesiącach negocjacji za ok. 400 mln dolarów udało się też zrealizować transakcję zakupu Newcastle. Formalnie właścicielem ekipy z Premier League został arabski fundusz inwestycyjny Public Investments Fund, nieformalnie jest to książę Muhammad ibn Salman wraz z rodziną królewską. Kluby Premier League podniosły raban, że ucierpiał na tym wizerunek ligi, a one nic o wznowieniu i doprowadzeniu do końca negocjacji nie wiedziały. Narzeczona zamordowanego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego nazwała to przejęcie "łamiącym serce".

"Będą działy się cyrki. Lewandowskiego już w tunelu z koszulki rozbiorą"

Arabia wydaje też setki milionów na boks. 100 milionów dol. miało kosztować sprowadzenie walki Anthony Joshua - Andy Ruiz Jr do Rijadu. Joshua, który dość często wypowiadał się w kwestiach społecznych i nagłaśniał ruch Black Lives Matter, pytany o wyprawę do łamiącej prawa człowieka Arabii Saudyjskiej przeważnie milczał.

Kraj też zasila konta i sprowadza gwiazdy federacji golfa, tenisa, snookera, wyścigów konnych, a nawet szachów. Mimo prób nie udało mu się na razie wejść w e-sport.

"Sport może coś zmienić, co pokazał sportowy bojkot RPA w czasie apartheidu. Czy im się to podoba, czy nie, na gwiazdach sportu spoczywa wielka odpowiedzialność, są one wzorem do naśladowania. Nasze przesłanie jest jasne – działacze na rzecz praw kobiet pozostają przecież w więzieniach, demokraci nadal są torturowani, Jemen wciąż jest bombardowany, Chaszukdżi wciąż nie żyje, a jego mordercy nadal rządzą Arabią Saudyjską. To się cały czas dzieje, więc istnieje moralny obowiązek bojkotu Arabii Saudyjskiej" - podsumowują autorzy raportu Grant Liberty.

Mecz Polska - Arabia Saudyjska na mistrzostwach świata w Katarze zaplanowano na 26 listopada.

Więcej o: