Paulo Sousa nigdy by na to nie wpadł. Największe zaskoczenie w kadrze Michniewicza

Dawid Szymczak
Do Patryka Kuna nie dało się dotrzeć na skróty, jak proponował Paulo Sousa, który zamiast ekstraklasę oglądać, jedynie zerkał na nią w analitycznych programach. Piłkarz Rakowa Częstochowa nie zainteresowałby go ani statystykami, ani wiekiem, ani widowiskową grą. A jednak Czesławowi Michniewiczowi może się przydać.

To największe zaskoczenie na szerokiej liście powołanych piłkarzy. Ale Patryk Kun nie został zaproszony do kadry na zachętę ani na kredyt. Ma 26 lat i od dawna nie wpisuje się w profil młodego, zdolnego, z którego reprezentacja Polski za parę lat może mieć pociechę. Nie jest też objawieniem tego sezonu dobijającym się do kadrowych bram. Niewielu w ogóle przymierzało go do kadry. Nie przyjedzie też na zgrupowanie jako pupil Czesława Michniewicza, bo nigdy ze sobą nie pracowali. Do reprezentacji nie doprowadził go wielki talent, ale ciężka praca, solidność i cierpliwość, wszak dotrze do niej dopiero dziesięć lat po debiucie w I lidze. 

Zobacz wideo Ivan zabrał piłkę i uciekł z mamą do Polski. "Syn pyta: mój dom jeszcze stoi?"

Paulo Sousa nie dostrzegłby Patryka Kuna. Dlatego selekcjoner musi oglądać mecze ekstraklasy

I niech Kunowi nawet odrobiny radości nie odbiera fakt, że Michniewicz na swoje pierwsze zgrupowanie powołał aż 33 piłkarzy, a charakterystyczne dla pierwszych selekcjonerskich wezwań jest eksperymentowanie. I za Adama Nawałki, i za Jerzego Brzęczka, i za Franciszka Smudy na pierwsze zgrupowania przyjeżdżali piłkarze, którzy nigdy więcej z kadrą nie mieli już styczności. Kun nie musi jednak podzielić ich losu. Potrafi bowiem wykorzystywać szanse, a trenerzy szybko zakochują się w jego pracowitości i solidności. Słyszymy też, że ma zadatki, by stać się oddanym żołnierzem nowego selekcjonera. Jest profesjonalny i nadaje się na "zadaniowca", bo szybko przyswaja taktykę, a na boisku gra odpowiedzialnie i skrupulatnie wypełnia powierzone zadania. A Michniewicz, pedantyczny taktyk, takich piłkarzy lubi.

Czesław MichniewiczMichniewicz ogłosił powołania z polskiej ligi. Gigantyczne zaskoczenie

Mimo że Kun z Michniewiczem się nie znają, to pomocnik ewidentnie skorzystał na zmianie selekcjonera. Paulo Sousa najprawdopodobniej nigdy nie zwróciłby na niego uwagi. Ekstraklasę traktował po macoszemu. Miał o grających w niej piłkarzach fatalne zdanie, więc nie pojawiał się na meczach i nie ma nawet pewności czy je w Portugalii oglądał. Sam wielokrotnie wspominał, że są systemy (platformy analityczne, jak InStat czy WyScout), które pozwalają mu zdalnie monitorować grających w niej piłkarzy. I jeśli już Sousa powoływał z ekstraklasy, to zawodników młodych, jak Kacper Kozłowski, Kamil Piątkowski, Tymoteusz Puchacz czy Jakub Kamiński albo ewidentnie się wyróżniających - jak przed Euro Jakub Świerczok. A oni po chwili i tak wyjeżdżali z Polski do silniejszych lig. Kun do tego klucza nie pasuje. Eksperci i dziennikarze wielokrotnie mieli natomiast nadzieję, że Sousa znajdzie na krajowych boiskach "swojego Mączyńskiego", którego Nawałka wkomponował do kadry, choć pomysł daleki był od oczywistych. Ale Portugalczyk podkreślał, że takich piłkarzy w ekstraklasie nie widzi.

I Kuna najpewniej też nigdy by nie dostrzegł, bo ani on młody, ani nie ma wspaniałych statystyk - cztery asysty w 22 meczach dla liderującego w ekstraklasie Rakowa, ani nie stworzy się długiej kompilacji z jego najbardziej efektownymi zagraniami. Żeby dostrzec jego potencjał do gry w kadrze, należy oglądać mecze. Najlepiej całe, na żywo i możliwie wnikliwie. Oczywistość? Nie dla każdego selekcjonera.

Co Patryk Kun może wnieść do reprezentacji Polski? "Spośród nich ma najwięcej walorów ofensywnych"

Obecność Kuna na liście powołanych sugeruje też, że Michniewicz przymierza się do gry trójką środkowych obrońców i wahadłowymi, bo właśnie po lewej stronie w takim ustawieniu Kun od lat gra w klubie. Poza nim, selekcjoner na tę pozycję powołał też Macieja Rybusa, Arkadiusza Recę i Tymoteusza Puchacza. Trudno spośród nich wskazać faworyta do wyjścia w pierwszym składzie na finał barażów (29 marca ze zwycięzcą meczu Szwecja - Czechy).

- Nie zamknąłem pozycji wahadłowego. Patryk Kun broni najlepiej z całej tej grupy powołanych na tę pozycję, świetnie funkcjonuje w 3-4-3 u Marka Papszuna, wyróżnia się i dobrze gra w odbiorze. Chętnie bym go zobaczył na tle silniejszego rywala. Liczyć się też będzie zrozumienie taktyki, bo wahadłowy ma się włączać w każdą ofensywną akcję - argumentuje Michniewicz. - Obserwuję go od dłuższego czasu. Ma niesamowitą motorykę i mądrość na boisku. Rozmawiałem o nim z Papszunem. Zasłużył na to powołanie, dlatego dostaje szansę. 

Robert Lewandowski podczas meczu Polska - Szwecja na Euro 2020. St. etersburg, Rosja, 23 czerwca 2021Lewandowski nie zagra w najbliższym meczu reprezentacji? Michniewicz zabrał głos

O to, co Kun może wnieść do reprezentacji, zapytaliśmy trenera Adama Łopatko, który przed laty powoływał go do młodzieżowej reprezentacji województwa warmińsko-mazurskiego, a później prowadził w seniorach w Stomilu Olsztyn. Obecnie Łopatko jest Krajowym Koordynatorem Kształcenia i Licencjonowania Trenerów w PZPN. Kadrze, Rakowowi i samemu Kunowi przygląda się więc wnikliwie. 

- Nie wiadomo jeszcze, w jakim ustawieniu będzie grała reprezentacja i na jakiej pozycji Kun miałby grać, bo sprawdzi się zarówno jako lewy wahadłowy, jak i skrzydłowy. Niezależnie od tego wniesie do kadry dobrą grę z piłką przy nodze. Cały świat szuka zawodników dobrze grających w pojedynkach, a on to ma. Potrafi rywala minąć, odważnie wejść w drybling, a przy tym zawsze jego pierwszą myślą jest to, żeby iść z piłką do przodu - czy to podaniem, czy prowadzeniem. Ma też świetną szybkość i wydolność, więc tych kilometrów przebiega w każdym meczu bardzo dużo. A do tego w Rakowie bardzo popracował nad grą w defensywie - analizuje Łopatko.

- Liczby? Raków jest ustawiony specyficznie i Kun zawsze ma przed sobą ofensywnie grającą "dziesiątkę", czyli ofensywnego pomocnika, który często spija śmietankę, asystując i strzelając gole. Przy stałych fragmentach Kun zostaje w asekuracji, więc to mu odpada, a poza tym statystyki są nieco zakłamane, bo nie liczą asyst drugiego stopnia czy jeszcze wcześniejszych podań, które napędzają akcję, jak chociażby w meczu z Lechem Poznań, kiedy to jego inteligentne podanie na drugą stronę do Frana Tudora pozwoliło Rakowowi strzelić gola. Ale tak, Patryk nie jest pazerny na zdobywanie bramek. Trochę mu tego brakuje i wiem, że trenerzy Rakowa zachęcają go do gry, która da mu lepsze liczby - mówi jego były trener.

- Co do rozumienia taktyki, o którym wspomniał selekcjoner, jestem spokojny. Patryk jest bardzo pojętnym i bystrym piłkarzem. Chwyta wszystko bardzo szybko. U mnie grał w kilku ustawieniach i błyskawicznie się przestawiał. Samo to, jak szybko przystosował się do gry na wahadle, dużo mówi. Jeśli piłkarz rozumie grę i rozumie co dzieje się na boisku, to poradzi sobie niezależnie od systemu. Natomiast nie do końca zgadzam się z tym, że u niego kluczowa była ciężka praca, a nie talent, bo uważam, że zdolność do naprawdę bardzo ciężkiej pracy też jest talentem. Byli oczywiście w jego roczniku chłopcy, którzy wcześniej dostawali powołania do kadr młodzieżowych, ale nie doszli na profesjonalny poziom. A on dobrą genetykę i naturalne umiejętności, poparł bardzo ciężką pracą i dlatego dzisiaj dostał powołanie. Nie chcę oceniać innych piłkarzy powołanych na tę pozycję, ale wydaje mi się, że Kun ma spośród nich najwięcej walorów ofensywnych. Ta jego lewa noga jest ułożona bardzo dobrze i może się reprezentacji przydać - dodaje Łopatko. 

Kun nie odmieni gry reprezentacji Polski, nie okaże się jej zbawcą, ale może się jej przydać. Na lewym wahadle brakuje oczywistego faworyta do gry, a solidność Kuna i jego taktyczna lotność pewnie przypadnie Michniewiczowi do gustu. Ale tu poniekąd przyznajemy rację Sousie - często to, co w ekstraklasie piłkarza wyróżnia, na międzynarodowym poziomie nie wystarcza. Czy tak będzie w przypadku Kuna? Na pewno warto to sprawdzić.

Więcej o: