Czy UEFA, FIFA i MKOl rządzą skorumpowane łotry? Czas prawdy. Polsko, nie graj!

Michał Kiedrowski
Jeśli sport ma być ordynarną manifestacją, że wszystko można kupić, że jego wartości nie mają znaczenia, to taki sport jest szkodliwy społecznie i trzeba go zwalczać, a nie promować. Jeśli FIFA okaże się organizacją, która za nic ma bandycką napaść na Ukrainę, to dla polskich piłkarzy jedynym wyjściem jest nie grać z Rosją.

W takim dniu jak dziś, gdy Rosja bandycko napadła na Ukrainę, trudno pisać o sporcie, bo choć na co dzień wzbudza on wielkie emocje, to tak naprawdę jest mało znaczący. I mimo zachłyśnięcia ogromnymi sumami transferowymi piłkarzy i milionowymi zarobkami gwiazd sportu, warto pamiętać, że cały europejski rynek piłkarski miał za sezon 2019/20 przychody w wysokości 25,2 mld euro - o miliard mniej niż wypracował w 2021 roku Starbucks. A przecież kilka miliardów ludzi na świecie żyje spokojnie bez odwiedzania Starbucksa.

Zobacz wideo

Sport bez wartości to nie jest sport

Ale sport jest potrzebny bardziej niż Starbucks. Bo to dziedzina wartości, a nie ekonomii. Przestrzeganie zasad, szacunek do rywala, równość szans, zdrowy tryb życia, przezwyciężanie słabości itd. Tego wszystkiego ma sport uczyć i takie wartości zaszczepiać w społeczeństwie. W dodatku na boisku w rywalizacji fair play mogą stanąć naprzeciw siebie rywale o różnym kolorze skóry, różnych poglądach politycznych, różnych religii. Warunek jest jeden: muszą szanować te same wartości, które ze sportu wypływają. 

 Tymczasem FIFA, UEFA i MKOl w ostatnich latach skutecznie wybijają nam z głowy tę troskę o podstawowe wartości sportu. Te organizacje od dawna sprzedają się przede wszystkim temu, kto da więcej. Im chodzi tylko o to, by popisać się przed światem, jakie są możne i ważne. Nieważne czy dolary płyną od krwawych reżimów, czy firm korzystających z pracy niewolniczej. Sport jest przecież apolityczny. Tak, powinien taki być, ale właśnie dlatego powinien być raczej skromny, a nie uzależniony od reżimów, które w blasku jupiterów stadionów ocieplają swój wizerunek. 

Ale to tylko emanacja świata polityki, w którym chodzi tylko o to, by wygrać następne wybory. Za wszelką cenę. Wielkie problemy najlepiej albo przeczekać, albo odsunąć w niejasną przyszłości. Liczy się tylko tu i teraz, interesy i interesiki. Trzeba jakoś doturlać się do momentu, w którym życia zostanie zbyt niewiele, by martwić się o nadciągającą katastrofę. 

Putin tak ocieplił swój wizerunek, że Zachód nie wierzył, że jest zdolny do wojny

Ta katastrofa właśnie nastąpiła. Okazało się, że są władcy tego świata, którzy nie myślą o następnych wyborach, ale się zbroją, korumpują i przygotowują do wielkiego starcia, które zmieni porządek świata. Władimir Putin, którego wojska najechały w czwartek Ukrainę, nie jest szaleńcem, choć niektórzy właśnie szaleństwem próbują sobie racjonalizować jego bandycki napad. Może jest ryzykantem, ale na pewno przekalkulował sobie, że Rosja może dłużej znosić zachodnie sankcje niż Europa wytrzymać bez rosyjskiego gazu. Europa, a zwłaszcza Niemcy. To przecież ich naiwna wiara w dobre intencje Putina doprowadziła do tego, że największa gospodarka Europy, od której uzależniony jest cały kontynent, wygasiła swoje elektrownie atomowe, by uzależnić gospodarkę od rosyjskiego gazu, zanim przejdzie w całości na odnawialne źródła energii. 

I sport idealnie wpisał się w tę strategię wzbudzania zaufania. Igrzyska w Soczi, a potem mundial w Rosji spełniły zadanie. Były jak igrzyska z 1936 roku w Berlinie dla Adolfa Hitlera. Dziś pełno jest narracji, że przywódca III Rzeszy zmienił ją w wielką machinę propagandową nazizmu. Ale to tylko część prawdy i wizja, którą potem wyeksponowała Leni Riefenstahl w swoim filmie "Olimpiada". Igrzyska w Berlinie na w Niemczech wcale się tak dobrze Hitlerowi nie udały, bo przecież 100 tysięcy ludzi na stadionie wiwatowało na cześć czarnego Amerykanina Jesse’ego Owensa, który z perspektywy nazizmu był podczłowiekiem. 

Hitler wygrał igrzyska przede wszystkim na Zachodzie. Igrzyska przeprowadzono sprawnie i bezpiecznie, Niemcy byli przyjacielscy i otwarci. Nie było ekscesów na trybunach. A Hitler pokazał się jako mąż stanu, który nie jest zacietrzewiony ideologicznie, bo dopuścił, by kraj gospodarza reprezentowali sportowcy żydowscy.  

Czy UEFA, FIFA i MKOl rządzą skorumpowane łotry? Teraz to się okażę

I Putin też w blasku jupiterów ocieplił swój wizerunek. Bardzo chętnie pozowali z nim do zdjęć szefowie FIFA i MKOl. I żadnemu z nich nie chciało się wierzyć, że ten sam Putin za cztery lata najedzie na Ukrainę, by odbudowywać Związek Sowiecki. 

I teraz FIFA, UEFA, MKOl i inne organizacje sportowe dadzą odpowiedź, czy rządzą nimi skorumpowane łotry, czy też prawdziwi ludzie sportu, którzy wolą, by było skromniej, a godniej. Jeśli naprawdę opowiadają się za wartościami, to powinni wykluczyć Rosję i jej drużyny z międzynarodowej rywalizacji. Sportu przecież nie wolno łączyć z polityką. To podstawowa zasada. A teraz każdy mecz z udziałem Rosji, każde odegranie jej hymnu, będzie politycznym manifestem: nic się nie stało. Będzie uznaniem, że państwo, które bandycko napada na sąsiada, jest takim samym wiarygodnym członkiem międzynarodowej wspólnoty, jak wszyscy inni. Nawet jeśli Rosja mecz przegra, to i tak propagandowo wygra.  

Była już taka sytuacja, gdy wspólnota międzynarodowa wykluczyła Jugosławię. Stało się to w 1992 roku, gdy wspierała dokonujących czystek etnicznych Serbów podczas wojny w Bośni i Hercegowinie. Jugosławia była wówczas państwem silnym sportowo, ale ekonomicznie mało znaczącym. FIFA, UEFA i MKOl wykluczać ją było łatwiej, bo nie było groźby strat finansowych. Z Rosją jest inaczej, bo "skorumpowała" ona największe organizacje sportowe jako sponsor przez Gazprom i inne zaprzyjaźnione z Kremlem firmy. 

I co teraz począć z polskimi piłkarzami, którzy mają grać w Rosji mecz barażowy o awans na mundial w Katarze? Co zrobić, gdy FIFA okaże się organizacją, która za nic ma bandycką napaść na Ukrainę? Jedynym wyjściem jest nie grać z Rosją.  

Jeśli sport ma być ordynarną manifestacją, że wszystko można kupić, że jego wartości nie mają znaczenia, to taki sport jest szkodliwy społecznie i trzeba go zwalczać, a nie promować. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.