Czesław Michniewicz został w ostatni poniedziałek stycznia zaprezentowany w roli selekcjonera reprezentacji Polski. To jemu Cezary Kulesza, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, powierzył misję wywalczenia awansu na mundial w Katarze. Ale po konferencji więcej niż o przygotowaniach do pierwszego meczu barażowego z Rosją, mówiło się o 711 połączeniach nowego selekcjonera z Ryszardem F., czyli "Fryzjerem" - szefem mafii piłkarskiej, która na początku XXI wieku korumpowała sędziów, trenerów i piłkarzy, by ustawiać wyniki ligowych meczów.
Michniewicz nigdy nie został oskarżony w sprawie korupcji i w świetle prawa jest niewinny. Ale regularne kontakty z "Fryzjerem" w czasach, w których obecny selekcjoner prowadził Lecha Poznań, pozostawiają wątpliwości.
Artykułowali je dziennikarze obecni na poniedziałkowej konferencji prasowej. "Najgoręcej w sali konferencyjnej zrobiło się, gdy mikrofon przejął Szymon Jadczak z WP i nawiązał do rozmów telefonicznych, które przed laty Michniewicz prowadził z tzw. "Fryzjerem", szefem mafii piłkarskiej, odpowiedzialnym za ustawienie meczów. Zapytał Kuleszę, jak moralnie i etycznie czuje się z tym, że zatrudnia trenera, który przez 2 lata i 4 miesiące rozmawiał z "Fryzjerem". Jadczak i Kulesza zaczęli się przekrzykiwać. - Przepraszam, ja mówię! Nie przerywałem panu! - zdecydowanie doszedł do głosu prezes PZPN. - To nie wyrok. Nic nie wiem o wyroku. Mówienie "człowiek mafii" o Michniewiczu jest obraźliwe. Skupmy się na meczu z Rosją, a nie kopaniu po kostkach. Nie ma czasu na wojenki i kłótnie. To nam niepotrzebne. Gdyby Czesław Michniewicz był skazany wyrokiem, nie siedziałby tutaj. Nie jestem w strukturach, które prowadzą dochodzenie, a o wyroku nic nie wiem - powiedział stanowczo" - relacjonował konferencję Dawid Szymczak.
Do tego zamieszania na łamach "Przeglądu Sportowego" odniósł się Jerzy Dudek. Były bramkarz skrytykował postawę PZPN. - W poniedziałek miałem wrażenie, że Michniewicz nie otrzymał od PZPN ochrony. Chodzi mi o departament zajmujący się komunikacją z mediami, bo przecież każdy wie, jakie pytania mogą paść. Pod względem wizerunkowym cofnęliśmy się o wiele lat - ostro ocenił były bramkarz reprezentacji Polski w swoim felietonie.
- Będąc w Realu Madryt, miałem pięciu rzeczników prasowych. Byłem dokładnie przeszkolony, wiedziałem, jakich pytań mogę się spodziewać, wiedziałem, co pomogę powiedzieć i na jakie pytania nie muszę odpowiadać. W tym wypadku miałem wrażenie, że nikt tego nie kontroluje - dodał Dudek.
Był piłkarz Realu Madryt nie dziwi się, że do Michniewicza ciągle wracają pytania o kontakty z "Fryzjerem". - 711 połączeń z szefem piłkarskiej mafii zawsze będzie budzić kontrowersje. Wydaje się, że ta sprawa będzie wracała do trenera za każdym razem i trudno będzie odczepić mu ten ogon, który za sobą ciągnie - podkreślił Jerzy Dudek.
A przypomnijmy, że jeszcze przed chwilą Dudek miał być jednym z kandydatów do dołączenia do sztabu reprezentacji Polski. Zdążył już nawet ogłosić "nowe wyzwania" w swoich mediach społecznościowych. Okazało się jednak, że nic z tego nie będzie. "W połowie tygodnia Dudek przekazał piłkarskiej centrali informację, że na razie nie jest zainteresowany współpracą z kadrą. Wpływ na to miał mieć wybór prezesa PZPN, który zamiast Nawałki ostatecznie zatrudnił Michniewicza" - czytamy w Interii.