"Nie chcieli mówić, co mi tak naprawdę jest". Szczere wyznania reprezentanta Polski

- Przez jakiś czas nie chcieli mówić, co mi tak naprawdę jest. Przy takich wynikach obligatoryjnie zarządza się od trzech do sześciu miesięcy przerwy, o ile oczywiście po tym czasie wyniki się polepszą. Wiedzieli, że trudno będzie mi się z tym pogodzić - w rozmowie z Onetem powiedział Przemysław Płacheta, który opowiedział o swoich poważnych problemach zdrowotnych.

Przemysław Płacheta zawodnikiem Norwich City jest od lata 2020 roku. Skrzydłowy przyszedł do angielskiego klubu ze Śląska Wrocław, który na transferze zarobił około trzech milionów euro. W pierwszym sezonie na Wyspach Polak rozegrał łącznie 28 meczów, w których strzelił jednego gola i miał trzy asysty.

Zobacz wideo Świątek nie zagra w finale AO. "Była trochę zestresowana na początku"

Płacheta przyczynił się do awansu Norwich City do Premier League. Polak długo jednak nie mógł doczekać się debiutu w najlepszej lidze świata. Stało się to dopiero 31 października, gdy Płacheta zagrał dwie minuty w meczu z Leeds United (1:2).

Na kolejny występ skrzydłowy musiał poczekać prawie półtora miesiąca. 11 grudnia Płacheta wyszedł w podstawowym składzie Norwich City na mecz z Manchesterem United (0:1) i rozegrał 70 minut. Jak się okazało, trudności z wywalczeniem miejsca w składzie związane były z poważnymi problemami zdrowotnymi, jakie dotknęły zawodnika.

Rafael Nadal - Novak Djoković - finał Australian Open 2012Nadludzki wysiłek zniszczył Djokovicia i Nadala. Pustka i krwawiące palce

W rozmowie z Onetem Płacheta przyznał, że bardzo ciężko zniósł zakażenie koronawirusem. - Po raz pierwszy w życiu byłem w tak złym stanie. Czułem się fatalnie, i to pomimo tego, że byłem zaszczepiony. Infekcja zaatakowała wtedy łącznie 10 piłkarzy Norwich, ale tylko mi wyszły złe wyniki badań po chorobie. Okazało się, że jeden z parametrów serca nie jest w porządku - powiedział zawodnik.

Wielkie problemy zdrowotne reprezentanta Polski

I dodał: - Przez jakiś czas nie chcieli mówić, co mi tak naprawdę jest. Przy takich wynikach obligatoryjnie zarządza się od trzech do sześciu miesięcy przerwy, o ile oczywiście po tym czasie wyniki się polepszą. Wiedzieli, że trudno będzie mi się z tym pogodzić. Na szczęście mój stan poprawił się znacznie szybciej, niż zakładali.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Polak przyznał, że problemy pojawiły się po przejściu kwarantanny i powrocie do treningów. - Mieliśmy badania krwi i okazało się, że nie mam odpowiednich parametrów. Jeszcze raz pobrali mi krew i wyniki wyszły jeszcze gorsze. Lekarz od razu zakazał mi treningów. Myślałem, że po prostu muszę trochę więcej odpocząć po chorobie. Tylko że jak trwało to tydzień, dwa, to zacząłem się zastanawiać, że coś tu nie gra. Trafiłem na badania do szpitala w Norwich, a potem do specjalisty w Londynie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że wyniki sobie zaprzeczały, tzn. badania krwi pokazywały nieprawidłowe parametry dotyczące serca, a ścisłe badania serca wychodziły dobre. Nikt do końca nie wiedział, co jest przyczyną, więc trudno było przewidzieć, w jaki sposób się to zakończy i kiedy.

Ekwador - BrazyliaKibice zastanawiają się, dlaczego ligi zagraniczne nie grają w ten weekend. Jest wyjaśnienie

Siedmiokrotny reprezentant Polski zapewnił też, że w tym momencie z jego zdrowiem wszystko jest już na szczęście w porządku. - Dla pewności w niedalekiej przyszłości kardiolog znów mnie kontrolnie przebada. Po takim okresie ważne też było, żeby oczyścić głowę i nie myśleć już o tym, co się wydarzyło. Pozostało mi walczyć o powrót na boisko - powiedział Płacheta.

Więcej o: