Rosjanie boją się Polski przed barażem o MŚ. I Nawałki. "Tu powstaje problem"

Chociaż do meczu z Rosją pozostały jeszcze ponad dwa miesiące, to dziennikarze z kraju naszego najbliższego rywala mocno przyglądają się sytuacji w reprezentacji Polski. - Nie wiemy, czego spodziewać się po waszym zespole - w rozmowie ze Sport.pl przyznaje Siergiej Astachow z portalu Match TV. - Jesteście faworytem barażu - dodaje Vlad Sigovatov z portalu Erostavka.ru

24 marca reprezentacja Polski zagra na wyjeździe z Rosją w barażowym meczu o awans na mistrzostwa świata w Katarze. Jeśli nasza kadra wygra w Moskwie, to w decydującym spotkaniu zagra albo ze Szwecją, albo z Czechami.

Zobacz wideo Polaków może czekać piekło w Moskwie. "Potrzebni eksperci od spraw międzynarodowych" [Sport.pl LIVE #5]

Chociaż do meczu zostały jeszcze ponad dwa miesiące, to sytuacja w reprezentacji Polski jest chętnie i często komentowana w rosyjskich mediach. Tamtejsi dziennikarze i eksperci sporo uwagi poświęcają tematowi nowego selekcjonera w naszym zespole. Jak Rosjanie odbierają Adama Nawałkę w roli faworyta do roli następcy Paulo Sousy?

- Stacja Match TV już miesiąc temu informowała, że Nawałka może wrócić, ale w mediach jednak dyskutowano głównie o kandydaturach Fabio Cannavaro i Andrija Szewczenki. Pojawiały się nawet głosy, że to Ukrainiec jest faworytem, więc powrót Nawałki to lekkie zaskoczenie, ale żadna sensacja - mówi nam Vlad Sigovatov z portalu Erostavka.ru.

- Dziennikarze w Rosji bardzo uważnie przyglądają się informacjom z Polski. Powód jest prosty: chcemy jak najszybciej i jak najlepiej zrozumieć, jak możecie zagrać w marcowym meczu na Łużnikach. Sam doświadczyłem, że temat cieszy się też zainteresowaniem wśród czytelników. Mój tekst o możliwym zatrudnieniu Czesława Michniewicza w polskiej kadrze był w Rosji bardzo popularny - dodaje Siergiej Astachow, dziennikarz wspomnianego Match TV.

- Nawałkę znamy głównie z mundialu w naszym kraju. Śledziliśmy też waszą kadrę na Euro 2016, gdzie za jego kadencji doszliście aż do ćwierćfinału. Szczerze mówiąc, byłem nieco zdziwiony, gdy Nawałka odchodził z reprezentacji Polski po mistrzostwach świata. Spodziewałem się, że dostanie jeszcze jedną szansę - kontynuuje Astachow.

"Nie wiemy, czego spodziewać się po reprezentacji Polski"

Jak Rosjanie zapatrują się na marcowy mecz z Polską i jaki wpływ na ich postrzeganie miało odejście Sousy? - Decyzja Portugalczyka spotkała się w Rosji ze skrajnymi opiniami. Część ekspertów była niezadowolona, bo w eliminacjach mistrzostw świata prezentowaliście się średnio, a dobre wyniki zawdzięczaliście głównie golom Roberta Lewandowskiego. Kiedy trafiliśmy na siebie w barażach, wielu z dziennikarzy było zadowolonych, bo widziało w Polsce rywala do przejścia. Teraz sytuacja tak jasna nie jest. Z jednej strony możemy mieć nadzieje, że nowy selekcjoner nie zdąży odpowiednio przygotować zespołu do meczu z Rosją. Z drugiej jednak jeśli do pracy wróci Nawałka, to tego problemu mieć nie będzie, bo doskonale zna najważniejszych piłkarzy. I tutaj powstaje problem dla nas, bo nie wiemy, czego spodziewać się po reprezentacji Polski - mówi Astachow.

- Dziennikarze i kibice jednogłośnie stwierdzili, że to Polacy są faworytami marcowego spotkania, a największą nadzieją Rosjan na dobry wynik jest fakt, że gramy u siebie. Rozmawiałem z asystentem selekcjonera - Wiktorem Onopko - i on także podkreślał, że Łużniki mogą odegrać kluczową rolę. Onopko zaapelował do kibiców, aby zadbali o odpowiednią atmosferę i mocno dopingowali Rosjan - dodaje Vlad Sigovatov.

- Nie zgodzę się, że jesteście faworytem. Chociaż Polacy mają w składzie takich zawodników jak Lewandowski, Zieliński czy Milik, to trudno tu wskazać faworyta. Według mnie szanse są bardzo wyrównane. Naszą przewagą mogą być kibice, którzy znów uwierzyli w tę kadrę. Jeszcze przed nominacją Walerija Karpina fani mówili, że na mundial nie mamy szans i spodziewali się, że w eliminacjach zajmiemy czwarte miejsce w grupie. Kilka zwycięstw z rzędu tchnęło jednak nową wiarę w drużynę, której nie popsuł nieudany mecz z Chorwacją. Tak dobrej atmosfery wokół reprezentacji Rosji nie było od ostatnich mistrzostw świata - przekonuje Astachow.

Karpin odnowił wiarę w reprezentację Rosji

Skąd taki optymizm u Rosjan? Odpowiada za niego wspomniany przez Astachowa Karpin, który w lipcu zastąpił na stanowisku selekcjonera Stanisława Czerczesowa. Były trener Legii Warszawa odszedł z kadry po nieudanym Euro 2020, a jego następca w dobrym stylu dokończył eliminacje do mistrzostw świata.

W siedmiu meczach Karpin przegrał tylko raz. Było to w ostatniej kolejce eliminacji, kiedy Rosjanie przegrali na wyjeździe 0:1 z Chorwacją. Punkt w tamtym spotkaniu dawałby naszym najbliższym rywalom bezpośredni awans na mundial. Rosjanie za kadencji Karpina pokonali wcześniej Cypr (dwukrotnie), Maltę, Słowenię i Słowację. W debiucie selekcjonera bezbramkowo zremisowali u siebie z Chorwacją.

- Na razie trudno jednoznacznie ocenić Karpina. Jego największym sukcesem jest to, że pozwolił ludziom uwierzyć w reprezentację Rosji. Sportowo jednak nie było idealnie. W meczu ze Słowacją w Kazaniu mieliśmy sporo szczęścia, bo chociaż byliśmy gorsi, to wygraliśmy po samobójczym golu 1:0. Kiepsko zaprezentowaliśmy się też przeciwko Malcie (2:0) i Chorwacji (0:1). Wyjazdowy mecz ze Słowenią (2:1) był jednak miłą niespodzianką. Tak dobrą i skuteczną kadrę chcielibyśmy oglądać zawsze. Przede wszystkim w marcu przeciwko Polsce - mówi Astachow.

Nasi rozmówcy zauważają jednak problem, którego Karpin jeszcze nie rozwiązał. - Rosjanie nie lubią i nie potrafią grać pod presją. Nie jesteśmy przygotowani mentalnie na wielkie mecze i to nasza słaba strona. Dlatego uważam, że Polacy są faworytem - mówi Vlad Sigovatov.

 - Karpin zapowiedział, że jego reprezentacja ma grać odważniej i bardziej ofensywnie. Wielkich zmian w tej kwestii na razie jednak nie widać. Dobitnie pokazał to mecz z Chorwacją, gdzie przestraszyliśmy się silniejszego rywala. Przed Karpinem jeszcze wiele pracy przy zmienianiu mentalności naszych zawodników, ale pozytywne wyniki sprawiają, że powinniśmy być dobrej myśli. Mecz z Polską może być kluczowy dla jego kadencji. Jeśli awansujemy, ten zespół może na dobre uwierzyć w siebie i pomysły selekcjonera - kończy Astachow.

Więcej o: