O tym, że Marcel Koller jest zainteresowany poprowadzeniem reprezentacji Polski, wiemy już od kilku dni. Ale w piątek "Przegląd Sportowy" nieoczekiwanie podał, że Szwajcar jest głównym kandydatem na to stanowisko i jego szanse są większe niż Adama Nawałki. 61-letni Szwajcar całą piłkarską karierę spędził w Grasshoppers Zurych, a w narodowej kadrze zagrał 56 meczów, w których strzelił trzy gole. Jako szkoleniowiec Koller pracował w klubach ze Szwajcarii (ostatnio FC Basel) i Niemiec oraz prowadził reprezentację Austrii - nie zdołał z nią awansować zarówno na MŚ 2014, jak i MŚ 2018, ale pojechał z nią na Euro 2016.
Teraz nowe informacje w jego sprawie przekazała Interia. Informuje, że jego kandydatura jest faktycznie rozpatrywana przez Cezarego Kuleszę oraz dodaje, że na pomysł jego zatrudnienia wpadli w podobnym czasie Tomasz Hajto oraz Cezary Kucharski (który w latach 90. grał w FC Aarau, a Koller grał w Grasshoppers Zurych, a kontakt dostał od byłego trenera Aarau Rolfa Fringera).
Udało nam się potwierdzić, że prezes PZPN skontaktował się już z przedstawicielami byłego trenera 1. FC Köln (współpracował tam z młodym Lukasem Podolskim), VfL Bochum (zesłał do rezerw Tomasza Zdebela) czy reprezentacji Austrii (sporo zawdzięcza mu kolega Lewandowskiego, David Alaba). - Kulesza rozważał już nawet ewentualne wsparcie go Polakami, między innymi mówiącym świetnie po niemiecku Michałem Probierzem - przekonuje nas osoba znająca dobrze realia polskiej piłki
- czytamy dalej, choć przeciwko Kollerowi przemawia kilka rzeczy. A przede wszystkim fakt, że jest kandydatem do przejęcia reprezentacji Grecji i może wykorzystać zainteresowanie Polaków, by dostać lepsze warunki. Drugim argumentem przeciwko jest jego stan zdrowia; niedawno przeszedł poważną operację i nie wróci szybko do pełnej sprawności. A Polacy już 24 marca zagrają na wyjeździe z Rosją w półfinale baraży MŚ 2022 (i u siebie w ew. finale ze Szwecją lub Czechami).
- "To szaleństwo, menedżerowie urządzają sobie cyrki, a 80 procent informacji w przestrzeni publicznej to fejki" - tak komentują w PZPN informacje z ostatnich godzin o Adamie Nawałce i Marcelu Kollerze. Nawałka pozostaje faworytem, ale wciąż nie można go nazwać nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Co więcej, jest coś, czym sam były opiekun Biało-Czerwonych może sobie przeszkodzić w walce o powrót do prowadzenia kadry narodowej - pisze w swoim tekście Jakub Seweryn ze Sport.pl >>