Kulesza ujawnia: Zadzwonił Sousa. Byli zdesperowani. Ja to wiedziałem

Fajnie zaczął rozmowę, złożył mi życzenia świąteczne. Święta się kończyły, więc to była kurtuazja z jego strony. Przeszedł do tematu i oznajmił że chciałby zakończyć pracę w reprezentacji, żebym go zrozumiał, że ma inny klub - tak Cezary Kulesza w programie "Sport.pl Live" wspomina moment, kiedy dowiedział się, że Paulo Sousa chce opuścić polską kadrę.

- Jak się nasiliły rozmowy, to była taka sytuacja, że zadzwonił do mnie Kuba Kwiatkowski przed świętami i zakomunikował, że trener chciałby ze mną porozmawiać. Zapytałem, czy jest to coś bardzo ważnego. Bo jeżeli nie, to porozmawiamy po świętach. Kuba zadzwonił jeszcze raz i powiedział, że trener chce osobiście porozmawiać ze mną. Ja mówię "okej", ale może zrobimy to po świętach, bo nie ma jakiegoś wielkiego pośpiechu. No więc trener jeszcze raz zwrócił się do Kuby. Przez kilka dni próbował się umówić, aż w końcu zaczął do mnie sms-y pisać. Uznałem za słuszne, żeby rzeczywiście z nim porozmawiać, bo domyślałem się, że może chodzić o to. Media brazylijskie i portugalskie mówiły cały czas, że były spotkania i coś jest na rzeczy. Trener w krótkiej rozmowie w drugi dzień świąt około godziny 15 oznajmił, że po prostu chce rozwiązać kontrakt. Fajnie zaczął rozmowę, złożył mi życzenia świąteczne. Święta się kończyły, więc to była kurtuazja z jego strony. Przeszedł do tematu i oznajmił, że chciałby zakończyć pracę w reprezentacji, żebym go zrozumiał, że ma inny klub  – opowiedział Kulesza.

Zobacz wideo Kto nowym trenerem reprezentacji Polski? Cezary Kulesza gościem Sport.pl LIVE

Jakie odszkodowanie dostanie PZPN? "To są znacznie wyższe kwoty"

Prezes PZPN-u miał prawo czuć się zaskoczony. Co prawda media rozpisywały się o tym, że Sousa rozmawia z brazylijskimi klubami, ale wcześniej udzielał wywiadów, w których przekonywał, że skupia się tylko na barażach. Mało tego, kilka tygodni przed całym zamieszaniem rozmawiał nawet z Kuleszą. - Omawialiśmy nawet jak mamy się zabezpieczyć i co chcemy przed meczem w Moskwie. Trener nawet nie wspomniał, że będzie rezygnował. Jeżeli trener coś zaczął, to powinien to dokończyć, a nie 10 metrów przed metą rezygnuje z dalszego biegu. Zrobił, jak zrobił, ja nie miałem na to wpływu – powiedział prezes PZPN.

Więcej treści sportowych znajdziesz również na Gazeta.pl!

Stało się jasne, że kontrakt z Sousą trzeba rozwiązać jak najszybciej. Nie było to jednak łatwe. Jak informowaliśmy, umowa Portugalczyka słabo zabezpieczała interesy PZPN-u. - Nie wiem, jak był ten kontrakt podpisywany, bo przy tym nie byłem. Prawnicy powinni bardziej się wypowiedzieć. Ja pracowałem na tym, co miałem no i udało się rozwiązać kontrakt z korzyścią dla PZPN, bo na początku to tak różowo nie wyglądało – powiedział Kulesza, po czym zdradził, jak z jego perspektywy wyglądały negocjacje z obozem Paulo Sousy.

- Kilka dni przeciągnęliśmy rozmowy. Oni też byli zdesperowani w związku z rozwiązaniem kontraktu. Skoro trener dzwonił do mnie drugiego dnia świąt i oznajmił, że chciałby rozwiązać ten kontrakt, to ja wiedziałem, że on na 100 procent musi mieć pewny klub. Pomyślałem, że ma jednostronnie podpisaną umowę, czyli brazylijski klub podpisał mu ten kontrakt. Leży u niego, tylko Sousa czeka na rozwiązanie kontraktu z PZPN, żeby parafować umowę z Flamengo. Ale to są moje przemyślenia, a czy tak było, to nie wiem. 20 minut albo 30 minut po komunikacie o rozwiązaniu kontraktu pojawiła się informacja, że podpisał kontrakt z Flamengo – powiedział Kulesza.

Cezary Kulesza w Sport.pl LIVECezary Kulesza potwierdza dwa nazwiska. Kto selekcjonerem reprezentacji Polski?

Prezes PZPN-u dodał, że kwota 210 tysięcy euro odszkodowania, jaką miał wpłacić Sousa nie jest prawdziwa. – To znacznie wyższe kwoty – stwierdził. Dodał również, że w interesie Portugalczyka jest terminowa wpłata, ponieważ nawet za kilkadziesiąt godzin zwłoki grożą wysokie kary umowne.     

Więcej o: