Boniek znów broni decyzji o zatrudnieniu Sousy. "Byłem zauroczony"

Zbigniew Boniek kolejny raz skomentował sprawę Paulo Sousy. - Wydawało mi się, że to był dobry ruch. Byłem zauroczony i wydawało mi się, że to dobrze idzie - mówił były prezes PZPN-u w rozmowie z Polsatem. Dodał ponownie, że kontrakt Portugalczyka był poprawnie skonstruowany.

Zakończyła się telenowela z Paulo Sousą w roli głównej. Portugalski trener zostawił reprezentację Polski i przyjął ofertę brazylijskiego Flamengo Rio de Janeiro. Oficjalnie kontrakt został rozwiązany w środę. Według porozumienia na linii Sousa – PZPN, szkoleniowiec będzie musiał zapłacić związkowi dwa miliony złotych. Ponadto PZPN zaoszczędził kolejne setki tysięcy złotych dzięki temu, że nie musi wypłacać Sousie trzech ostatnich pensji.

Zobacz wideo Kto następcą Paulo Sousy? Kandydat wydaje się oczywisty. "Nigdy tego nie ukrywał"

Jacek Krzynówek, Radosław Gilewicz i Tomasz Kłos na mistrzostwach świata dzieci z domów dzieckaSzalony pomysł byłego reprezentanta Polski. Wskazał następcę Paulo Sousy

Boniek był "zauroczony" Sousą. "Drużyna była zakochana"

Cezary Kulesza i jego współpracownicy ostatecznie wynegocjowali korzystne dla PZPN-u warunki rozstania z trenerem, ale wcześniej krytyka spadła na Zbigniewa Bońka, który zatrudniał tego szkoleniowca. Jak informowaliśmy, umowa słabo zabezpieczała interesy związku. Chodziło głównie o to, że nie zapisano w niej kar umownych za zerwanie kontraktu przez Paulo Sousę. Boniek broni jednak swoich racji twierdząc, że kontrakt był dobrze skonstruowany. Ponownie odniósł się do tego na antenie Polsatu w programie "Gość Wydarzeń".

- Rozmawiałem z nim, kiedy dowiedziałem się o tej całej sytuacji. Powiedziałem mu, że absolutnie nie mogę zrozumieć tego, że może podczas obowiązywania kontraktu z PZPN rozważać inne ewentualne oferty. Ten kontrakt był dobrze skonstruowany, miał absolutnie wszystkie punkty dobre dla PZPN-u. Natomiast trenerowi nie pozwalał na podpisanie jakiejkolwiek umowy z kimkolwiek innym. Paulo Sousa nie zostałby trenerem Flamego, gdyby nie dogadał się z PZPN – przekonuje Boniek.

- Miał niski kontrakt jak na swoje CV. Wydawało mi się, że to był dobry ruch. Byłem zauroczony i wydawało mi się, że to dobrze idzie. Drużyna była zakochana w trenerze. Wszyscy z chęcią przyjeżdżali na zgrupowania, wszystko dobrze funkcjonowało. Po mistrzostwach Europy przestałem być prezesem. Coś tam się musiało stać, ale nie mam do nikogo pretensji. Nie wiem co działo się na linii Sousa-PZPN w ostatnich miesiącach i jak ta współpraca się układała. Nie wiem dlaczego jego menadżer szukał mu nowej pracy - dodał.

Paulo Sousa i Igor LewczukReprezentant Polski zakpił z Paulo Sousy. "Nawet uwierzyłem, że umiem grać"

Były prezes PZPN-u zdradził też, jak odebrał decyzję Sousy o opuszczeniu reprezentacji. - Jeśli chodzi o poziom emocjonalno-patriotyczny, to nikt tego Paulo Sousie nie wybaczy. Ja nie mam zamiaru go bronić. Nie czuję się oszukany, chociaż się tego po nim się spodziewałem. Jest mi po prostu przykro, bo taką decyzją się skompromitował – mówił dalej Boniek.

- Ja bym nie płakał po Sousie. Uważam, że gdybyśmy mieli trenera Engela, Janasa czy innego, to też mielibyśmy baraże zapewnione - podsumował.

Więcej o: