Nie zapominajmy o tym, co Sousa zrobił dobrego dla Polski. Tak przeszedł do historii

Dominik Senkowski
W Polsce raczej nikt nie będzie tęsknił za Paulo Sousą. Portugalczyk skompromitował się meczem z Węgrami, a teraz odejściem do Flamengo. Wywalczył tylko punkt na Euro, wygrywał tylko ze słabeuszami. Nie byłoby jednak sprawiedliwe oceniać, że jego cała kadencja była nieudana, że Portugalczyk wszystko zrobił źle. Co Paulo Sousie udało się w reprezentacji?

Dwa cele - jeden zrealizowany

- Kontrakt jest tak skonstruowany, że nowy trener nie będzie mógł się zasłaniać brakiem czasu. Ma jasno określone cele, wyjście z grupy na mistrzostwach Europy i co najmniej baraż o awans do mistrzostw świata - mówił w styczniu Zbigniew Boniek na powitalnej konferencji prasowej Paulo Sousy. Z dwóch celów Portugalczykowi udało się zrealizować tylko ten drugi. Polacy zajęli drugie miejsce w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata, dzięki czemu w marcu wystąpią w barażach. Inna sprawa, że mogli być rozstawieni i pierwsze spotkanie zagrać u siebie, a z powodu absurdalnych decyzji selekcjonera przegrali z Węgrami i z Rosją zmierzą się na wyjeździe (potem ewentualnie z Czechami lub Szwecją już u siebie).

Zobacz wideo "Piramidalna bzdura. Dywersja". Ostro o zachowaniu Sousy i Lewandowskiego

Lepiej z największymi

Dlaczego Jerzy Brzęczek został zwolniony z funkcji selekcjonera reprezentacji? M.in. dlatego, że drużyna pod jego wodzą nie rozwijała się, a w meczach z największymi grała fatalnie (porażki w złym stylu z Włochami, Holandią, Portugalią). Paulo Sousa miał znaleźć sposób na lepszych przeciwników. Eliminacyjne remis i porażka z Anglią (1:1, 1:2) oraz remis z Hiszpanią (1:1) na Euro pokazały, że Polacy są w stanie rywalizować z gigantami europejskiego futbolu. Anglicy to w końcu wicemistrzowie Europy, Hiszpanie doszli do półfinału, a biało-czerwoni prezentowali się w spotkaniach z nimi dobrze. Na dodatek za każdym razem to przeciwnik wychodził na prowadzenie, a nasi zawodnicy potrafili mu odpowiedzieć. W tym kontekście pozytywnie można także ocenić występ ze Szwecją na Euro (2:3).

Nicola ZalewskiPolski talent na dłużej w Romie! "Kolejny dowód"

Skuteczność Lewandowskiego

Paulo Sousa odzyskał dla reprezentacji Roberta Lewandowskiego. Brzmi to może absurdalnie, ale faktem jest, że za czasów Adama Nawałki kapitan kadry strzelił 37 goli w 40 spotkaniach (średnia 0,92 gola na mecz), a za Jerzego Brzęczka miał raptem osiem bramek w 18 spotkaniach (0,44). Wraz z przyjściem Portugalczyka do reprezentacji Lewandowski poprawił skuteczność. W 15 meczach za Sousy strzelił 11 goli (0,73). To za kadencji nowego trenera Flamengo napastnik Bayernu zaliczył indywidualnie najlepszy występ w karierze na turnieju reprezentacyjnym. Na Euro 2020 Lewandowski strzelił trzy gole (z Hiszpanią oraz dwa ze Szwecją).

Jakub Moder był tak bliski szczęścia. Ale trafił jedynie w poprzeczkęJakub Moder był tak bliski szczęścia. Ale trafił jedynie w poprzeczkę

Zieliński, jakiego brakowało

Paulo Sousa odbudował Roberta Lewandowskiego w kadrze, znalazł także lepszy sposób na Piotra Zielińskiego. Choć początki były trudne, bo to po stracie Zielińskiego na Wembley Anglicy strzelili gola z rzutu karnego, a i cały występ pomocnika Napoli był tamtego dnia mizerny. Jednak potem było już tylko lepiej - zwłaszcza w tych najważniejszych meczach, a to nowość w przypadku Zielińskiego. Na Euro zaliczył dobry występ z Hiszpanią (tym bardziej że miał wiele zadań defensywnych), ze Szwecją asystę i mnóstwo świetnych akcji, był też jednym z najlepszych wśród biało-czerwonych podczas spotkania wyjazdowego z Albanią. Ostatnio zaczynał łapać w kadrze większy luz, przypominać tego Zielińskiego z Napoli.

Rekord strzelecki

Paulo Sousa sprawił, że reprezentacja Polski zaczęła grać bardziej ofensywnie. Widać to było gołym okiem, widać także w statystykach. Od stycznia Portugalczyk poprowadził kadrę w 15 meczach, w których biało-czerwoni strzelili rekordowe 37 goli. Średnia to 2,46 bramki na mecz. Nasza drużyna jeszcze nigdy nie była tak skuteczna w całym roku kalendarzowym. Choć trzeba pamiętać, że połowa z tych goli (19) padło w meczach z San Marino i Andorą. Ale, powtórzmy, strzelaliśmy także w obu meczach z Anglią, z Hiszpanią, ze Szwecją.

I tak, oczywiście pamiętamy, że o ile w ataku było lepiej, to w obronie gorzej. Drużynie Sousy bramki strzelali wszyscy - także piłkarze San Marino i Andory.

Styl zaczął kiełkować

Paulo Sousa podjął się próby wypracowania lepszego stylu gry drużyny. Tego brakowało reprezentacji za kadencji Jerzego Brzęczka. Sousa zmienił ustawienie z 4-4-2 na 3-5-2, a pod koniec kadencji stał się bardziej elastyczny na inne systemy gry. Próbował rozwijać możliwości ofensywne zawodników, nauczyć ich innych wariantów rozegrania akcji niż tylko kontratak. A okoliczności do tego miał bardzo trudne: eliminacje mistrzostw świata, Euro oraz dokończenie eliminacji do mundialu. Portugalczyk zagrał tylko sparingi: z Islandią oraz Rosją przed Euro. Po wyszarpanym zwycięstwie z Albanią na wyjeździe i udanym występie u siebie z Anglią można było odnieść wrażenie, że drużyna zaczęła się rozwijać. Piłkarze wiedzieli już, co mają robić na boisku. Niestety zostało to brutalnie zaprzepaszczone przez samego selekcjonera, który wybrał Brazylię.

Ulubiony żołnierz

Karol Świderski to największe indywidualne odkrycie Paulo Sousy. Choć kibice i dziennikarze domagali się od Jerzego Brzęczka powołania dla napastnika PAOK-u Saloniki, Świderski zadebiutował w kadrze dopiero za Sousy. I to jak! Grał u niego najczęściej ze wszystkich piłkarzy - w 14 z 15 spotkań. Strzelił sześć goli, był drugim strzelcem drużyny po Lewandowskim. To jego bramka na wyjeździe z Albanią zagwarantowała nam udział w barażach do mistrzostw świata. Jeszcze w styczniu Świderski mógł tylko marzyć o występach z orzełkiem na piersi, dziś jest napastnikiem numer dwa w kadrze. Skorzystał także na gorszej formie Arkadiusza Milika oraz Krzysztofa Piątka, ale w sporcie szansę od losu trzeba jeszcze umieć wykorzystać. Na wyróżnienie zasługuje również Adam Buksa - pięć goli za kadencji Paulo Sousy.

Inne odkrycia

Portugalczyk pozwolił zadebiutować także m.in. Tymoteuszowi Puchaczowi, Kamilowi Piątkowskiemu oraz Kacprowi Kozłowskiemu. Każdy z nich miał gorsze i lepsze momenty, ale nie ma wątpliwości, że mogą w najbliższych latach stanowić o sile reprezentacji. Najbardziej nieoczywistym wyborem był 18-letni dziś Kozłowski. Jeszcze jako 17-latek (urodziny obchodził w październiku) zadebiutował na Euro, zostając najmłodszym uczestnikiem mistrzostw Europy w historii. Statystyka statystyką, ale Kozłowski miał przede wszystkim udane wejście z ławki w starciu z Hiszpanią. Nic dziwnego, że kolejne kluby Premier League zainteresowane są zawodnikiem Pogoni Szczecin, a jego transfer do czołowej ligi w Europie jest tylko kwestią czasu.

Matty Cash

Paulo Sousa odszedł, ale zostaje z nami Matty Cash. Portugalczyk nie wahał się postawić na obrońcę urodzonego w Wielkiej Brytanii. Cash zadebiutował pod koniec roku, występ z Węgrami miał bardzo słaby, mógł nawet wylecieć z czerwoną kartką. Jego początek nie był wybitnie udany, ale to wciąż zawodnik z największym potencjałem do gry na boku obrony ze wszystkich, którzy posiadają obecnie polski paszport. A i dobry przykład dla pozostałych piłkarzy wychowanych za granicą, że ojczyzna rodziców może się do nich uśmiechnąć. Nie ma wątpliwości, że w najbliższych latach takich Matty'ch Cash'ów pojawiać się będzie tylko więcej, bo dorastają dzieci emigrantów po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Zarządzanie meczem

Paulo Sousa udowodnił, że potrafi zarządzać meczem. Nie był jak Franciszek Smuda, któremu zarzucano brak zmian (np. w meczu z Grecją na Euro 2012). U Portugalczyka w ciągu 90 minut było wiele roszad, często bardzo efektywnych. Łącznie aż 12 goli i sześć asyst piłkarzy wchodzących z ławki. Sousa wiedział, jak odmienić losy pojedynku, efektowny pod tym względem był zwłaszcza jego debiut z Węgrami z 0:2 na 3:3. Symboliczny był wyjazdowy występ z Albanią, gdy jedyną bramkę wypracowali rezerwowi: Mateusz Klich podał do Karola Świderskiego.

Więcej o: