Były reprezentant uderza w Lewandowskiego i Sousę. "Zaczyna u mnie od zera. Jestem zniesmaczony"

Konrad Ferszter
- Jeśli o dyspozycyjności zawodnika decydują prywatne interesy, to ja jestem tym zniesmaczony. Jeśli informacje o prywatnych sprawach Roberta w trakcie zgrupowania są prawdziwe, to na jego wizerunku pojawiła się właśnie duża rysa. A jeśli na to wszystko pozwolił selekcjoner, to u mnie zaczyna od zera - w rozmowie ze Sport.pl powiedział były reprezentant Polski, Marcin Żewłakow.

- Gdyby Polska potrzebowała tutaj wygranej do udziału w barażach, zapewne zagrałby Robert Lewandowski. Wiadomo, że on robi różnicę na boisku. Bez niego drużyna nie ma tej przewagi. Wydaje mi się, że Bayern Monachium mógł wywrzeć jakąś presję, żeby oszczędzić tego piłkarza, skoro Polska miała zapewnione baraże - powiedział w poniedziałek po meczu na Stadionie Narodowym selekcjoner reprezentacji Węgier, Marco Rossi.

Zobacz wideo Zmiennicy zawiedli Paulo Sousę [SEKCJA PIŁKARSKA #99]

57-letni szkoleniowiec zasugerował, że nieobecność Lewandowskiego w meczu z Węgrami była spowodowana bardziej naciskami mistrzów Niemiec, niż pomysłem samego zawodnika i Paulo Sousy, o czym Lewandowski napisał w środowym, kuriozalnym oświadczeniu. O ile w teorii naciski Bayernu na odpoczynek dla naszego napastnika mogłyby wydawać się prawdopodobne, o tyle w praktyce wszystko wygląda zupełnie inaczej.

"Na Lewandowskiego w takich sprawach nie można wpłynąć"

- Nie jest to praktyka stosowana w Bayernie. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy w ostatnich latach klub prosił selekcjonera, by oszczędzał konkretnych zawodników. Poza tym trzeba mocno podkreślić, że na kogo jak na kogo, ale na Lewandowskiego w takich sprawach nie można wpłynąć - powiedział nam Christian Falk, dziennikarz niemieckiego "Sport Bilda", który od lat zajmuje się Bayernem Monachium.

Patrząc na liczbę minut, jaką reprezentanci różnych krajów z Bayernu rozegrali w ostatnich dniach, rzeczywiście trudno wyobrazić sobie, by klub wydzwaniał po federacjach i prosił o oszczędzanie jego zawodników. Małym wyjątkiem są tu Manuel Neuer i Leon Goretzka, którzy po meczu z Liechtensteinem (9:0) rozegranym 11 listopada, wrócili do Monachium i nie pojechali z kadrą do Erywania na ostatni mecz eliminacji mistrzostw świata przeciwko Armenii (4:1).

KKS Kalisz16-latek podbiegł do sędziego. Mecz musiał zostać przerwany. Skandal w Kaliszu

Chociaż zespół Hansiego Flicka już miesiąc temu zapewnił sobie awans na mundial z pierwszego miejsca w grupie, to po 60 minut w Erywaniu rozegrali za to Thomas Mueller i Leroy Sane. Kilka dni wcześniej pierwszy z nich zagrał 90 minut przeciwko Liechtensteinowi, a drugi w tym spotkaniu przebywał na boisku przez 64 minuty. 

W obu meczach nie zagrali pozostali reprezentanci Niemiec z Bayernu. Na samym początku zgrupowania pozytywny wynik testu na koronawirusa otrzymał Niklas Suele, a na kwarantannę przez to trafili Joshua Kimmich, Serge Gnabry i Jamal Musiala. 

Piłkarze Bayernu grali w kadrach do końca

Mueller i Sane nie byli jedynymi zawodnikami Bayernu, którzy zagrali w ostatnich meczach eliminacji mistrzostw świata, mimo że spotkania te nie miały dla ich reprezentacji żadnego znaczenia. Tak było też w przypadku Francuzów, którzy we wtorek pokonali na wyjeździe Finlandię 2:0. 90 minut w Helsinkach rozegrał Dayot Upamecano, w przerwie na boisku pojawił się Benjamin Pavard, a w 57. minucie Kingsley Coman. Z ławki rezerwowych nie podniósł się jedynie Lucas Hernandez.

Dzięki bardzo dobrej postawie w Lidze Narodów udziału w barażach pewna była Austria, która w swojej grupie zajęła dopiero 4. miejsce za Danią, Szkocją i Izraelem. Mimo to w ostatnim meczu eliminacji przeciwko Mołdawii (4:1) 90 minut rozegrał Marcel Sabitzer. W kluczowym dla reprezentacji Chorwacji meczu z Rosją (1:0) na cztery minuty na boisku pojawił się Josip Stanisić.

Kheira Hamraoui pokazała zdjęcie po pobiciuBili ją prętem po nogach. "L'Equipe" publikuje wstrząsjące zdjęcie

Zawodnicy Bayernu w ostatnich dniach grali też na innych kontynentach. 88 minut w meczu z Meksykiem (2:1) rozegrał Kanadyjczyk Alphonso Davies, 18 minut w spotkaniu z Wybrzeżem Kości Słoniowej (1:0) zaliczył Eric Maxim Choupo-Moting z Kamerunu, a cały mecz przeciwko Kongo (2:0) zagrał Buona Sarr z Senegalu.

Impreza u miliardera i nagrywanie scen do filmu w dniu meczu

Dziś jest już jasne, że to Lewandowski był jednym z pomysłodawców własnego odpoczynku w czasie meczu z Węgrami. Być może najważniejszym. Gdyby reprezentacja Polski w poniedziałek nie przegrała i była rozstawiona w barażach, temat pewnie dawno by ucichł. Tak jednak dyskusja wciąż trwa i wciąż pojawiają się wokół niej nowe, kontrowersyjne wątki.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

I nie chodzi tylko o kuriozalne oświadczenie, z którego jasno wynikało, że i Lewandowski, i Sousa mecz z Węgrami zlekceważyli. Oświadczenie to sprawiło, że jak napisali Łukasz Godlewski i Dawid Szymczak ze Sport.pl, kapitan reprezentacji Polski strzelił sobie spektakularnego samobója. W czwartek pojawiły się nowe fakty w tej sprawie.

Duńczycy reagują na MŚ w Katarze i kontaktują się z FIFA. Duńczycy reagują na MŚ w Katarze i kontaktują się z FIFA. "Żądamy odpowiedzi"

- Nasz kapitan Robert Lewandowski po meczu z Andorą doszedł do porozumienia ze sztabem szkoleniowym, że w poniedziałek w Warszawie nie zagra. Był za to z żoną na imprezie urodzinowej u miliardera Rafała Brzoski, co w mediach społecznościowych udokumentowała Anna Lewandowska. W głowie mi się to nie mieści. (...) Reprezentacja Polski przygotowuje się do ostatniego meczu w eliminacjach MŚ, a jej kapitan, najlepszy piłkarz i strzelec idzie na urodzinową imprezę. Nawet jakbyśmy mieli pewny udział w finałach MŚ i grali z San Marino u siebie, to nie miałoby prawa wydarzyć się coś takiego, że zawodnik ot tak – nawet jak nazywa się Lewandowski – idzie na imprezę - napisał Michał Zichlarz, dziennikarz "Sportu".

Portal Meczyki.pl poinformował też, że decyzja i zachowanie Lewandowskiego nie spodobało się reszcie drużyny. "Bierzesz numer, i wybierasz mecz w marcu, w którym chcesz zagrać" - miała żartować grupa kadrowiczów. Kiedy większość z nich przygotowywała się do meczu z Węgrami, Lewandowski miał jeździć po Mazowszu i dogrywać sceny do filmu, który o jego karierze wyprodukuje Amazon Prime.

Robert LewandowskiPrawda wyszła na jaw! Kulisy absencji Lewandowskiego w meczu z Węgrami

"Na wizerunku Roberta pojawiła się duża rysa"

- Decyzja, że ktokolwiek będzie odpoczywał w listopadowych meczach, od początku była dla mnie kompletnie nietrafiona. Gdybym miał już jednak wybierać, w którym meczu nasz najlepszy zawodnik miałby odpocząć, to zdecydowanie byłby to mecz z Andorą. To nie tylko dużo łatwiejszy rywal. Do tego dochodzi też parszywa podróż i sztuczna murawa. Nie ukrywam, że kiedy dowiedziałem się, że Lewandowski zagra z Andorą, a nie wystąpi w Warszawie, byłem w szoku - powiedział nam były reprezentant Polski, dziś ekspert TVP Sport, Marcin Żewłakow.

I dodał: - Rozumiem, że Lewandowski mógłby czuć się zmęczony i rzeczywiście potrzebować odpoczynku. To naturalne. W takim przypadku w meczu z Andorą znacznie łatwiej byłoby go zastąpić Krzysztofem Piątkiem czy Karolem Świderskim. Ale poprzez komunikaty prasowe i informacje dziennikarzy dowiadujemy się, że za decyzją stały też wątki poboczne. I to już jest bulwersujące. 

- To było zgrupowanie reprezentacji Polski. Kadra Sousy grała ważne mecze, które decydowały o naszych szansach na awans na mistrzostwa świata. Możemy dyskutować o wadze rozstawienia w barażach, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że lepiej byłoby być w nich rozstawionym. I jeśli w takich okolicznościach o dyspozycyjności zawodnika decydują prywatne interesy, to ja jestem tym zniesmaczony. Zwłaszcza że Lewandowski był dla mnie sztandarem. Do tej pory uważałem, że gdyby miał przyjechać na kadrę w środku nocy z Madagaskaru, to by to zrobił. Po ostatnich wydarzeniach jestem mocno zniesmaczony.

- Nic mi się tu nie zgadza. Teraz już nie wiemy, czy decyzję podjął trener Sousa, czy podjął ją po rozmowach z zawodnikiem, czy w ogóle został postawiony przed faktem dokonanym. Nie wiemy, kto na takie rzeczy pozwolił i czym to było motywowane. Wszystko zostało potężnie pomieszane. Jeśli informacje o prywatnych sprawach Roberta w trakcie zgrupowania są prawdziwe, to na jego wizerunku pojawiła się właśnie duża rysa. Jeśli na to wszystko pozwolił Sousa, to w moich oczach stracił wszystko, co zbudował w ostatnich miesiącach. Jeśli selekcjoner pozwolił, by kapitan i najlepszy piłkarz drużyny opuścił ją w kluczowym momencie, to u mnie zaczyna od zera - zakończył Żewłakow.

Więcej o: