"To są jaja. Jak junior". Były kapitan reprezentacji Polski punktuje

Łukasz Jachimiak
- Jeśli nie pojedziemy na mundial, to Paulo Sousę z jego myślą szkoleniową wywiozą na taczkach - mówi Jacek Bąk. - To są jaja, że przegraliśmy. Dobra, gramy w barażach, ale zagrać na przykład we Włoszech z Włochami a nie u siebie z Finlandią to wielka różnica - denerwuje się były kapitan kadry. Po porażce 1:2 z Węgrami w ostatniej kolejce eliminacji MŚ 2022 skomplikowała się nasza sytuacja przed barażami.

W poniedziałek w Warszawie Polska grała z Węgrami mecz, który teoretycznie nie miał dużej stawki. My byliśmy już pewni drugiego miejsca w końcowej tabeli grupy I. I awansu do meczów barażowych o mundial w Katarze. Węgrzy grali już tylko o honor. Ale Polska potrzebowała chociaż punktu, by w barażach na pewno była rozstawiona w pierwszej rundzie. Rozstawienie sprawia, że mecz gra się u siebie. I z teoretycznie słabszym rywalem.

Zobacz wideo POLSKA - WĘGRY 1:2. Porażka w beznadziejnym stylu. Koniec marzeń o rozstawieniu w barażach?

Przez porażkę możemy być zmuszeni zagrać na wyjeździe z Włochami albo z Portugalią, a nie u siebie np. z Finlandią. Wszystko okaże się we wtorek.

Przegrana z Węgrami, ale utrzymane drugie miejsce. Końcowa tabela grupy ITak wygląda tabela drugich miejsc! Katastrofa reprezentacji Polski

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

"Tego kompletnie nie rozumiem"

- Strasznie szkoda! Nie rozumiem posunięć trenera i gry niektórych zawodników. Tymoteusz Puchacz nie gra w klubie, a tu gra w pierwszej jedenastce. I zachowuje się jak junior. Co on chciał zrobić przy golu na 0:1? Przedłużył głową piłkę, dał asystę. Zachował się jakby się zupełnie nie skoncentrował i nie myślał, co robi - denerwuje się Jacek Bąk.

Polska traci gola z WęgramiWęgry strzelają gola. A raczej zrobiła to za nich Polska. Dramat [WIDEO]

- Ale przede wszystkim nie wiem dlaczego nie grał Robert Lewandowski. Kamil Glik miał kartkę, był zagrożony przymusową pauzą w barażu. Ale on też mógł zagrać z Węgrami. Natomiast Lewandowski zagrał z Andorą, a tu nie. I tego kompletnie nie rozumiem - dodaje były kapitan kadry.

"Sousa tak pokombinował, że mieliśmy z górki, a mamy mocno pod górkę"

Bąk mimo wszystko próbuje nie dramatyzować. - Dobra, gramy w barażach - mówi. Ale sam dodaje: - Tylko że zagrać we Włoszech z Włochami a nie u siebie na przykład z Finlandią, to wielka różnica.

- Sousa tak pokombinował, że mieliśmy z górki, a teraz mamy mocno pod górkę. Za takie ruchy ze składem powinien zostać bardzo skrytykowany. Jeśli nie pojedziemy na mundial, to Sousę z jego myślą szkoleniową wywiozą na taczkach - twierdzi Bąk.

 

- Oczywiście to są jaja, że przegraliśmy nawet przy tych dziwnych ruchach kadrowych trenera. W takim składzie, w jakim zagraliśmy, też powinniśmy sobie zapewnić odpowiedni wynik. Trzeba się sprężyć na taki mecz. Nie rozumiem. Naprawdę nie rozumiem. Bo można przegrać, ale po walce. Trzeba gryźć trawę. A Polska z Węgrami wyglądała jak na treningu - podsumowuje Bąk.

Więcej o: