Tak Andora zaszokowała Polskę. "Wstyd. Niemożliwe nie istnieje" [WIDEO]

Tego nikt się nie spodziewał! Grająca w osłabieniu Andora strzeliła pod koniec pierwszej połowy gola kontaktowego. "I zamiast sielanki mamy wstyd", "To historyczna drużyna jest jednak" - komentują to trafienie eksperci, którzy byli bezlitości w ocenie tej sytuacji.

Reprezentacja Polski znajduje się na ostatniej prostej eliminacji mistrzostw świata 2022. Zespół Sousy wywalczy sobie awans już w ten piątek, jeśli wygra z Andora, a Albania straci punkty z Anglią. Ten scenariusz został zrealizowany, bo Polska pewnie wygrała 4:1 po dwóch trafieniach Roberta Lewandowskiego, a także golach Arkadiusza Milika oraz Kamila Jóźwiaka.

Zobacz wideo Paulo Sousa o krok za poprzednimi selekcjonerami kadry. Oto liczby Portugalczyka

Czerwona kartka w Andora - PolskaCzerwona kartka w 15. sekundzie! Szokujący początek Andora - Polska [WIDEO]

Andora strzela, a eksperci nie dowierzają "To historyczna drużyna jest jednak" 

Spotkanie od początku układało się idealnie dla zespołu Sousy, bo w 20. sekundzie czerwoną kartkę otrzymał jeden z zawodników gospodarzy. Wydawało się, że Polacy rozbiją osłabionego rywala, zwłaszcza, że po 11. minutach i trafieniach Lewandowskiego oraz Jóźwiaka prowadziliśmy 2:0. Tak się jednak nie stało, bo Andorczycy nie odpuszczali w defensywie, a w końcówce pierwszej połowy dokonali czegoś, czego nikt się nie spodziewał. W prawym narożniku boiska jeden z gospodarzy został sfaulowany. Do rzutu wolnego podszedł Cervos, który celnie dośrodkował na głowę Valesa, a ten pokonał bezradnego Szczęsnego. Trafienie outsidera jest szeroko komentowane. 

"Ale żeby w takim meczu samemu sobie wbić bramkę? Bo tego nie da się inaczej opisać..." - stwierdził dziennikarz Sport.pl Karol Górka. "Kolejny dowód na to, że niemożliwe nie istnieje" - napisała ekspertka od ligi rosyjskiej Katarzyna Lewandowska. "I zamiast sielanki mamy wstyd" - wtórował dziennikarz Weszło.com Przemysław Michalak. 

"To historyczna drużyna jest jednak" - skomentował natomiast Michał Kołodziejczyk z Canal+Sport. Rzeczywiście Polska przejdzie do historii, gdyż dla Andory był to dopiero trzeci gol strzelony w tych eliminacjach, nie licząc meczów z San Marino. 

Kilkadziesiąt sekund później reprezentacja Polski odpowiedziała na kontaktowe trafienie Andorczyków, a konkretniej Arkadiusz Milik, który po zamieszaniu w polu karnym pewnie pokonał bramkarza rywali. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.  

Więcej o: