Dwie piątki, ale jest i jedna dwójka! "To można było przewidzieć" [OCENY]

Bartłomiej Kubiak
Reprezentacja Polski w piątek, w przedostatnim spotkaniu eliminacji do mundialu w Katarze, pokonała na wyjeździe Andorę (4:1). Zobacz, jak oceniliśmy piłkarzy Paulo Sousy za to spotkanie (skala 1:6).

Wojciech Szczęsny: 2+. To można było przewidzieć, że Szczęsny w piątek nie będzie miał za wiele do roboty. No i długo nie miał. Ale w 45. minucie, tuż przed przerwą, kiedy Andora strzeliła kontaktowego gola (chyba bezpośrednio z rzutu wolnego, choć później cieszyło się kilku piłkarzy, że po drodze dotknęło piłki), w bramce mógł zachować się lepiej - odważniej wyjść do dośrodkowania. Tak samo, jak w pierwszej połowie mógł lepiej wybijać piłkę, kiedy dwukrotnie kopnął prosto w aut.

Zobacz wideo Paulo Sousa o krok za poprzednimi selekcjonerami kadry. Oto liczby Portugalczyka

Robert LewandowskiLewandowski z deklaracją dotyczącą końca kariery. "To będzie pierwszy sygnał"

Bartosz Bereszyński: 3. Nie bał się wchodzić w kontakt z rywalami. Od początku spotkania sam też był agresywnie nastawiony. A do tego wysoko ustawiony. Niekiedy wyżej niż biegający przed nim na wahadle Kamil Jóźwiak. To znaczy: szczególnie przed przerwą - kiedy chyba też można mieć do niego trochę pretensji za straconego gola - bo po przerwie zaczął grać już nieco ostrożniej. Zaczął też tracić siły, co było widać szczególnie w końcówce, kiedy jeszcze próbował podłączać się do akcji ofensywnych.

Kamil Glik: 3. Zaczął jak nie on, bo już w pierwszych sekundach spotkania zwijał się z bólu po kontakcie z rywalem. Ale Ricard Fernandez potraktował go naprawdę ostro, a sędzia też nie miał wątpliwośći - od razu wyciągnął czerwoną kartkę i wyrzucił Andorczyka z boiska. Później Glik nie popełnił błędów, ale też nie za bardzo miał je kiedy popełnić.

Maciej Rybus: 3. Na początku nie zapędzał się pod pole karne Andory. A na pewno nie tak często, jak grający po drugiej stronie obrony Bereszyński. Później w ofensywie był już bardziej widoczny. W defensywie raczej skoncentrowany. Piszemy raczej, bo zdarzało mu się zagrywać niedokładnie (31. minuta, niecelne podanie do Krychowiaka). A do tego to po jego faulu pod koniec pierwszej połowy Andora miała rzut wolny, z którego pokonała Szczęsnego.

Adrian Benedyczak i Gianluigi Buffon"To najlepszy piłkarz reprezentacji Polski". Bohater wielkiego triumfu nad Niemcami

Kamil Jóźwiak: 4. Wybiegany i aktywny od początku. Zresztą to widać po liczbach - asysta i gol. W defensywie był już mniej skuteczny, bo zdarzało mu się zaliczać niewymuszone straty - co denerwowało Paulo Sousę - ale na szczęście nie było ich wcale tak wiele, bo i Jóźwiak też znacznie częściej był z przodu, niż z tyłu.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Grzegorz Krychowiak: 3+. Rzadko dłużej przy piłce, ale to nie znaczy, że grał w źle. To on w 28. minucie wrócił w nasze pole karne i powstrzymał Jordiego Alaeza. Poza tym czujny w środku pola - dobrze asekurował ofensywnie usposobionych kolegów. No i niestety też przy tym często faulował. Jak w 61. minucie, kiedy zobaczył żółtą kartkę i wykluczył się z meczu z Węgrami.

Mateusz Klich: 3. Zaczął odważnie, ale później gdzieś przygasł. Starał się grać szybko - na jeden, maksymalnie na dwa kontakty z piłką - ale nie zawsze skutecznie, bo udane zagrania przeplatał z nieudanymi. No i szybko też zobaczył żółtą kartkę - w 22. minucie za niepotrzebne starcie, a przede wszystkim za niepotrzebną dyskusję z Markiem Pujolem.

Przemysław Frankowski: 4. Mocne i precyzyjne dośrodkowanie. Potrafi to w klubie, potrafi to w końcu też w kadrze. Słowem: fantastyczna asysta przy golu Jóźwiaka. A później kolejne dośrodkowania, bo kiedy tylko mógł, posyłał piłkę z lewego skrzydła w pole karne. I choć jego koledzy więcej z tego nie skorzystali, piłki dogrywał nieźle.

Andora strzela gola PolsceTak Andora zaszokowała Polskę. "Wstyd. Niemożliwe nie istnieje" [WIDEO]

Piotr Zieliński: 5.  Od początku często cofał się po piłkę, szukał gry. Też przed polem karnym, bo to on w 5. minucie wypatrzył po drugiej stronie pola karnego Jóźwiaka, który asystował przy golu Lewandowskiego. A później dalej dużo widział i wybierał nieoczywiste rozwiązania. Gorzej było, kiedy próbował strzelać. A próbował trzykrotnie - raz niecelnie, raz prosto w bramkarza i raz w obrońcę. Skończył jednak mecz z asystą, bo to on w 73. minucie perfekcyjnie dośrodkował piłkę z rzutu rożnego na głowę Lewandowskiego.

Arkadiusz Milik: 4+. W 19. minucie efektownie piętką zagrał w kierunku Lewandowskiego, później oddał niecelny strzał. A później równie często, co kopał piłkę, sam też był kopany przez rywali i często faulowany. W doliczonym czasie do pierwszej połowy strzelił bardzo ważnego gola - zaraz po tym, jak Andora trafiła na 1:2. To jego 16. gol w kadrze, ale pierwszy od ponad roku. Od towarzyskiego meczu z Finlandią (5:0).

Robert Lewandowski: 5. Najpierw gol, a tuż przed przerwą asysta. A do tego celność podań w pierwszej połowie na poziomie 100 proc. Może nie było ich zbyt wiele, bo naliczyliśmy tylko osiem, ale to zawsze coś. Tym bardziej że w drugiej połowie już było gorzej, ale to nie znaczy, że było źle, bo Lewandowski dołożył wtedy kolejną bramkę - na 4:1.

Krzysztof Piątek, Karol Linetty i Matty Cash pojawili się na boisku w 63. minucie. Dla Casha był to debiut w reprezentacji Polski, ale poza dwoma dośrodkowaniami prosto w ręce bramkarza Andory i jednym prosto w obrońcę nie pokazał nic takiego - zresztą tak samo jak pozostała dwójka - by zasłużyć na ocenie. Podobnie Karol Świderski i Damian Szymański, którzy pojawili się na boisku później.

Więcej o: