Prezes PZPN wziął na stronę ojca utalentowanych braci Żuków. Padło ważne pytanie o przyszłość

Dawid Szymczak
Nie tylko Pep Guardiola zaskoczył obecnością na środowym treningu reprezentacji Polski. Z kadrowiczami spotkali się też utalentowani bracia Żukowie - dwunastoletni Michał i dwa lata młodszy Miłosz, którzy grają w FC Barcelonie i Gironie. Prezes PZPN wykorzystał tę okazję, by wybadać ich chęci do gry dla Polski.

Wokół małego Michała Żuka wszystko jest wielkie: magia szkółki Barcelony, rywalizacja w niej, gwiazdy dookoła, agenci, którzy chcą go reprezentować i oczekiwania - w Hiszpanii, bo La Masia często się talentem Michała chwali, i w Polsce, bo rodak w takiej akademii nie trafia się często. A obok Michała zawsze jest młodszy brat - Miłosz. Na razie trochę w cieniu, bo Girona, choć znana, splendorem do Barcelony się nie umywa. Ojciec chłopców prognozuje jednak, że ten spokój jeszcze wyjdzie Miłoszowi na dobre.

Zobacz wideo Paulo Sousa o krok za poprzednimi selekcjonerami kadry. Oto liczby Portugalczyka

Jeśli ich kariery odpowiednio się potoczą, kiedyś obie reprezentacje mogą wysłać im powołania. Droga do tego jeszcze bardzo daleka, ale PZPN wykonał już krok ku temu, by wybrali Polskę. Wspomnienie ze spotkania z reprezentantami zostaną w chłopcach na długo. - Najlepiej rozmawiało się z selekcjonerem Sousą i Mattym Cashem. Ale zdjęcia mamy chyba ze wszystkimi! - cieszy się Miłosz.

Michał ŻukOd Roztocza do La Masii: kim jest Michał Żuk, złotowłosy strzelec z Barcelony?

Michał i Miłosz Żukowie na treningu reprezentacji Polski. "Wspomnienia zostaną"

- Na jakich pozycjach gracie? W jakich językach mówicie? - interesował się Paulo Sousa. O szkołę, ulubione przedmioty i rodzinną historię dopytywał z kolei Matty Cash, który niedawno sam podjął decyzję o grze dla Polski. 

Bracia Żukowie urodzili się w Hiszpanii. Ich rodzice wyemigrowali kilkanaście lat temu z Zamojszczyzny i do dziś mieszkają w Blanes, czyli raptem 30 km od hotelu, w którym do meczu eliminacji mistrzostw świata z Andorą przygotowuje się polska kadra. W PZPN znają Żuków od lat, więc skorzystali z okazji, by zaprosić ich na trening reprezentacji, sprawić niespodziankę, a przy okazji zacieśnić więzi. Chłopcy spędzili z piłkarzami kilka godzin: obejrzeli trening, zjedli obiad i porozmawiali. Do domu wracali usatysfakcjonowani. Grzegorz Krychowiak przybił piątki, Wojciech Szczęsny pożartował, a Robert Lewandowski zrobił zdjęcia. I może gdyby nie lało jak z cebra, spotkanie potrwałoby jeszcze dłużej.

- Selekcjoner ma naprawdę świetne podejście. Był autentycznie zainteresowany chłopcami. Tak samo Cash. To on inicjował rozmowę, to on zagadywał i podrzucał kolejne tematy, chociaż był cały przemoczony. Nie sposób tego nie docenić. Wspomnienia zostaną - mówi Mariusz Żuk.

Cezary Kulesza pytał możliwość gry Żuków dla reprezentacji Polski

Na treningu był też prezes PZPN, Cezary Kulesza. On także porozmawiał z braćmi, a później na bok poprosił ich ojca, Mariusza Żuka. To była wielowątkowa i przyjemna rozmowa, ale pytanie o wybór reprezentacji w przyszłości też padło. Ojciec powtórzył jednak to samo, co od kilku lat mówi dziennikarzom - że jest jeszcze za wcześnie na deklaracje, a do reprezentacji bardzo daleka droga i nawet nie wiadomo, czy kiedykolwiek chłopcy do niej dotrą. Jeśli im się uda, sami podejmą decyzję, dla kogo grać. Miłosz już ma podwójne obywatelstwo, a Michał czeka na wydanie hiszpańskiego paszportu. Z oboma krajami są związani emocjonalnie: dorastają w Hiszpanii, ale w domu mówią po polsku i regularnie zaglądają do ojczyzny. 

- To jeszcze dzieci. Dla mnie, dla ich ojca, najważniejsze jest to, że wracali do domu z uśmiechami. Po to było to spotkanie - uważa Mariusz Żuk.

Paulo SousaPolska na awans ma 0,39 procent szans. Dużo lepiej wygląda sprawa z barażami o mundial

Więcej o: