Kolejny debiutant z Włoch w kadrze Sousy? Selekcjoner szykuje powołania

Kacper Sosnowski
Paulo Sousa pilnie poszukuje wzmocnień na lewą stronę. Według Sport.pl bardzo możliwie, że na liście kadrowiczów znajdzie się Paweł Jaroszyński z Salernitany. Ale to niejedyna niespodzianka, którą szykuje Portugalczyk.

Przed Pawłem Jaroszyńskim sądne dni. Paulo Sousa od dłuższego czasu ma kłopot z obsadą lewej strony boiska. Na ostatnim zgrupowaniu z powodów zdrowotnych zabrakło Macieja Rybusa i Arkadiusza Recy – pierwszy powoli wraca do gry, drugi zerwał jednak mięsień czworogłowy i treningi ma wznowić dopiero na początku listopada. Z San Marino po lewej stronie defensywy biegał więc Tomasz Kędziora, a wahadłowym był Przemysław Płacheta. Z Albanią tę funkcję dostał Tymoteusz Puchacz. Selekcjoner reprezentacji Polski nabiera przekonania, że kadrze przydałaby się świeża krew.

Zobacz wideo Eric Abidal pod wrażeniem Polaka. "On może być, tak jak Lewandowski, przykładem dla młodych piłkarzy"

Dwa kluczowe mecze Jaroszyńskiego

Według informacji Sport.pl w ostatnich tygodniach to właśnie Jaroszyński skupia na sobie uwagę sztabu Portugalczyka. W środę wieczorem w Serie A Salernitana zagra na wyjeździe z Wenecją, a w niedzielę u siebie czeka ją trudny mecz z Napoli. Na obu tych spotkaniach będzie asystent Sousy. Jeśli reprezentant Polski spisze się bez zarzutu, to w najbliższy poniedziałek zobaczy swoje nazwisko na liście powołanych.

Jeśli tak się stanie, to Jaroszyński nie będzie daleko od debiutu w kadrze, zważywszy, że pierwszy mecz na listopadowym zgrupowaniu Polska gra z Andorą. Sousa do tej pory w starciach ze słabszymi rywalami lubi sprawdzać nowych piłkarzy. Nicola Zalewski (AS Roma) zadebiutował w wyjazdowym meczu z San Marino, podobnie Jakub Kamiński (Lech) i Bartosz Slisz (Legia). Kilka dni wcześniej z Albańczykami pierwszy raz w biało-czerwonej koszulce wystąpił Adam Buksa. W rewanżu z San Marino pierwszy raz u Sousy na boisko wszedł też Robert Gumny.

Dla Jaroszyńskiego powołanie byłoby powrotem do kadry po trzech latach. Pierwszy raz sięgnął po niego Adam Nawałka w marcu 2018 r., pół roku po tym gdy obrońca z Cracovii przeniósł się do Chievo. Jaroszyński debiutu w kadrze jednak się nie doczekał.

- W Polsce byłem chaotyczny, decyzje podejmowałem zbyt szybko. Teraz mam większy spokój. Włochy uczą luzu i pewności siebie. W Chievo gramy czwórką w obronie, to nasz podstawowy system, ale ustawienie z trójką środkowych obrońców i dwoma wahadłowymi też mamy przećwiczone - mówił  Jaroszyński w rozmowie z dziennikarzem Sport.pl Dominikiem Wardzichowskim.

"Ma znakomicie ułożoną lewą nogę"

Po nieudanym mundialu w Rosji nowy selekcjoner kadry Jerzy Brzęczek Jaroszyńskiego jednak pomijał. Piłkarz trafił w tym czasie do Genoi, ale został wypożyczony do drugoligowej Salernitany i Pescary. Potem ponownie poszedł do Salernitany, która awansowała do Serie A, ale w lidze jest ostatnia.

- Paweł gra w zespole, który odstaje. To jakościowo zespół Serie B - mówi Sport.pl Piotr Dumanowski, komentator Eleven Sports. - Trzeba jednak docenić, że Polak zaczął sezon w pierwszym składzie. U nowego trenera, który pracuje od połowy października, też jest zawodnikiem pierwszego wyboru. Jaroszyński najlepiej czuje się, grając na wahadle. Ma znakomicie ułożoną lewą nogę, dobrze wyćwiczoną wrzutkę w pełnym biegu, a to ostatnio w kadrze kulało - zauważa Dumanowski. - Na pewno jest wybiegany. Występuje też w trójce z tyłu jako pół lewy obrońca, więc Sousa miałby z nim w składzie więcej możliwości – dodaje.

Paweł JaroszyńskiPolak z Serie A zaskoczony brakiem powołania od Jerzego Brzęczka do reprezentacji Polski. "Czuję się tak, jakbym dla kadry nie istniał"

Niedostępny Milik i pięciu napastników?

Paulo Sousa w najbliższych dniach będzie też przyglądał się innemu piłkarzowi występującemu po lewej stronie boiska. Chodzi o Kamila Pestkę z Cracovii. Tę informację kilka dni temu przekazał Adam Godlewski z Polska Press. Portugalczyk rzeczywiście ma bilet na piątkowy mecz Cracovia – Radomiak i niedzielny Legia - Pogoń. Te drugie spotkanie to okazja do zobaczenia w akcji Kacpra Kozłowskiego.

W najbliższych dniach sztab Sousy ma również oglądać mecz Union - Bayern, gdzie oprócz sprawdzenia formy Roberta Lewandowskiego może być szansa zobaczyć w akcji Tymoteusza Puchacza. Przedstawiciel sztabu obejrzy też mecz Hoffenheim z Herthą Krzysztofa Piątka.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Pogrzebane szanse Lewandowskiego na Złotą Piłkę? Naczelny Pogrzebane szanse Lewandowskiego na Złotą Piłkę? Naczelny "FF": Ja tego nie zrobię

Sytuacja z napastnikami w kadrze będzie w listopadzie bardzo ciekawa, bo wrócić ma Arkadiusz Milik. Paulo Sousa chciał w czwartek osobiście zobaczyć w akcji snajpera OM, ale plany pokrzyżowały chuligańskie incydenty sprzed kilku miesięcy - przełożony mecz Marsylii z Niceą odbędzie się bowiem za zamkniętymi drzwiami.

Obok Lewandowskiego, Piątka, Milika i Buksy na powołanie szanse ma też Karol Świderski (PAOK), który w dwóch ostatnich meczach biało-czerwonych zdobywał bramki. Czy Sousa na listopadowe zgrupowanie zaprosi więc co najmniej pięciu nominalnych napastników?

Do trzech razy sztuka z Grabarą

Jeśli chodzi o pozycję bramkarza, to po zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez Łukasza Fabiańskiego i kontuzji Bartłomieja Drągowskiego (naderwanie mięśnia czworogłowego, przerwa do listopada) w reprezentacji Polski powinna pojawić się nowa twarz. To Kamil Grabara, który kilka miesięcy temu Anglię zamienił na Kopenhagę, a w Danii gra regularnie.

Niedzielny mecz Grabary z Vejle na żywo ma obserwować trener bramkarzy Paulo Jorge Fernandes Grilo. Co ciekawe, Grabara miał już dwa razy pojawić się na zgrupowaniu dorosłej reprezentacji. Najpierw w marcu, gdy koronawirusem zaraził się Łukasz Skorupski, potem w październiku za kontuzjowanego Bartłomieja Drągowskiego. Grabarze w awaryjnym zgrupowaniu najpierw przeszkodził klub, a ostatnio problemy zdrowotne. Wiele wskazuje na to, że obok Wojciecha Szczęsnego i Skorupskiego w listopadzie wreszcie dotrze on na zgrupowanie.

Ostatnio na zgrupowaniu był Radosław Majecki, ale obecnie trudno uznać bramkarza Monaco za trzeciego golkipera kadry. Majecki w tym sezonie zagrał tylko raz, dlatego wybór grającego na co dzień 22-letniego Grabary wydaje się naturalny.

Matty Cash wraz z rodziną w Ambasadzie RP w Londynie. Źródło: https://twitter.com/LaczyNasPilka/status/1451884129662996484/photo/1Matty Cash w Ambasadzie RP w Londynie. Przemówił do polskich kibiców [WIDEO]

Listopadowe zgrupowanie kadry rozpocznie się 8 listopada na północy Hiszpanii. Dzięki temu kadrowicze nie stracą ośmiu godzin na przelot dzień przed meczem z Andorą. Tyle czasu zajęłaby bowiem podróż, gdyby zgrupowanie rozpoczynało się w Warszawie. Tak piłkarze grający na co dzień we Włoszech, Anglii, Francji czy Niemczech zameldują się od razu w jednym z hiszpańskich miast na północy kraju. Na stadion w Andorze będę mieli niecałe dwie godziny jazdy autobusem (w Andorze nie ma lotniska).

Polska zagra z Andorą 12 listopada, a z Węgrami trzy dni później w Warszawie. Aby zakwalifikować się do baraży o MŚ 2022 w Katarze, czyli zająć drugie miejsce w grupie, w praktyce musi zdobyć cztery punkty. Baraże, przy przegranej Albanii z Anglią, może dać nam tylko wygrana z Andorą.

Więcej o: