Radosław Majdan zauważył ważną rzecz po meczu. "Chciałem to wyróżnić oprócz wyniku"

- Do tej pory w tych eliminacjach nie straciliśmy gola tylko w meczach z Andorą i San Marino, więc jeśli po spotkaniu z Albanią miałbym coś wyróżnić oprócz wyniku, który oczywiście cieszy, to fakt, że wreszcie zachowaliśmy czyste konto - w pomeczowym studiu Sport.pl powiedział były reprezentant Polski, Radosław Majdan.

We wtorek reprezentacja Polski pokonała na wyjeździe Albanię 1:0 i mocno przybliżyła się do gry w barażach o awans na mundial, który za rok odbędzie się w Katarze. W 77. minucie jedynego gola dla drużyny Paulo Sousy strzelił Karol Świderski.

Zobacz wideo ALBANIA - POLSKA. Skandaliczne sceny! Oceniamy kadrę Sousy

Nasza reprezentacja mocno przybliżyła się do gry w barażach o awans na mistrzostwa świata. Na dwie kolejki końcem eliminacji zespół Sousy traci trzy punkty do Anglii i ma dwa punkty przewagi nad Albanią. 12 listopada zagramy na wyjeździe z Andorą, a Anglicy podejmą Albanię i to wtedy nasza kadra może zapewnić sobie udział w barażach.

Chociaż Polacy mecz wygrali, to w Tiranie nie obyło się bez problemów, o czym w pomeczowym programie Sport.pl powiedział były reprezentant Polski, Radosław Majdan. - Przyzwyczaiłem się do tego, że styl naszej reprezentacji, o którym mówi Sousa, czyli dominacja, gra piłką, aktywni skrzydłowi i agresja przy próbie odbioru jest weryfikowany przez życie i mecze. W Albanii zagraliśmy dobrze, jeśli chodzi o postawę trójki stoperów. Do tej pory w tych eliminacjach nie straciliśmy gola tylko w meczach z Andorą i San Marino, więc jeśli po spotkaniu z Albanią miałbym coś wyróżnić oprócz wyniku, który oczywiście cieszy, to fakt, że wreszcie zachowaliśmy czyste konto - powiedział Majdan.

 

Tomasz Frankowski i Paulo SousaFrankowski krytykuje Paulo Sousę i porównał grę do kadry Brzęczka. "Płacimy dużo więcej"

I dodał: - Pierwsza połowa była dużo słabsza. To w niej wielki błąd popełnił Grzegorz Krychowiak, przez co Albania stworzyła sobie najlepszą sytuację w meczu. Na szczęście rywale rozegrali ją w zły sposób i nie oddali nawet celnego strzału na bramkę. Przed przerwą widzieliśmy wymianę ciosów, a nasza drużyna starała się wytrącać przeciwników z rytmu. Albania nie była jednak w stanie nawiązać do własnej jakości gry z poprzedniego meczu i była tylko cieniem reprezentacji, która przegrała 1:4 w Warszawie. My zaś zagraliśmy pragmatycznie, mieliśmy kilka przebłysków w ofensywie i ostatecznie zrobiliśmy to, co do nas należało

"Lewandowski był jednym z wielu"

Majdan ocenił też występ Roberta Lewandowskiego. Chociaż napastnik Bayernu Monachium skupił na sobie uwagę rywali przy golu Świderskiego, to mecz w Tiranie nie był najlepszym w jego wykonaniu. - Brakowało artyzmu z jego strony. Lewandowski nie doszedł do sytuacji strzeleckiej, ale starał się wypracować okazje kolegom. W meczu z Albanią Lewandowski nie pokazał akcji jak w Warszawie, gdy wszyscy zobaczyli, że jest zdecydowanie najlepszy na boisku. We wtorek był po prostu jednym z wielu piłkarzy. Lewandowski nie wyróżnił się niczym specjalnym, ale należy pochwalić całą drużynę za determinację. Chociaż nie ustrzegliśmy się błędów, to najważniejszy był wynik i ten osiągnęliśmy - powiedzał Majdan.

Albania - Polska 0:1. Piłkarze fetują wygranąPrzeciekawa sytuacja w "polskiej" grupie. Remis Anglii dał nam nowe życie

Na koniec były bramkarz odniósł się jeszcze do ustawienia preferowanego przez naszego selekcjonera. - Od początku nie byłem zwolennikiem ustawienia 3-5-2, jakim chce grać Sousa. O ile trójka środkowych obrońców w Tiranie spisała się dobrze, o tyle wciąż nie widzę u nas odpowiednich piłkarzy do gry na wahadłach. A to przecież koło zamachowe tego systemu. W ustawieniu z czwórką obrońców widzimy współpracę ofensywnie usposobionych bocznych obrońców i skrzydłowych i trzeba przyznać, że za poprzednich selekcjonerów to wychodziło nam lepiej. Wciąż mamy problem z nowym systemem, tak samo jak mamy problemy z szybkim przejściem z ataku do obrony. Trwa to za długo, za długo zamykamy wolne przestrzenie, co widać było zwłaszcza w meczu z Albanią w Warszawie - zakończył.

Więcej o: