Grzegorz Krychowiak zaczął fatalnie, a potem? Metamorfoza

Kacper Sosnowski
Początek nie zapowiadał, że będzie to jego mecz. Grzegorz Krychowiak zaczął od poważnego błędu, który mógł skończyć się stratą gola, ale pomyłkę szybko naprawił sam, a potem z minuty na minutę był coraz pewniejszy. W drugiej połowie momentami grał za dwóch. Bardzo pomógł w ważnej wygranej 1:0 z Albanią w Tiranie.

W Tiranie Albańczycy środek pola w pierwszej połowie mieli pod kontrolą. Szybko doskakiwali do Polaków, wywierali presję, często tworzyli przewagę i dobrze zamykali wolne przestrzenie. Nie był to łatwy fragment dla naszych defensywnych czy środkowych pomocników. W takich okolicznościach najlepiej było mieć wtedy błysk, szybkość i sposób podejmowania decyzji, którymi świat zachwyca choćby N’Golo Kante. Ale że Kante u nas nie gra, a znakomicie wyszkolonego i nieprzewidywalnego Piotra Zielińskiego mamy jednego, Polacy dłuższymi fragmentami mogli w pierwszej połowie doświadczać tego, jak ważna jest gra na jeden kontakt, dokładność i odpowiednie tempo akcji.  Tego wszystkiego Polakom brakowało i to również dlatego Grzegorz Krychowiak miał w Albanii trudny początek meczu.

Zobacz wideo ALBANIA - POLSKA. Skandaliczne sceny! Oceniamy kadrę Sousy

Konsekwencje marazmu

To o czym piszemy powyżej, najlepiej było widać w pierwszym kwadransie spotkania, w którym gospodarze byli bardzo aktywni czy nawet agresywni. Piłkę bliżej bramki rywala stracił Robert Lewandowski, właściwie przepchnięty przez Ardiana Ismajlia, przy przyjmowaniu i próbie podbiegnięcia z piłką zaskoczony został Krychowiak. Na nieszczęście strata gracza Krasnodaru miała miejsce na własnej połowie kilkanaście metrów od linii polskiego pola karnego. Krychowiak zdążył wrócić za kontrą rywali w tempie ekspresowym i w ostatnim momencie wybił piłkę zawodnikowi gospodarzy, który szykował się już do strzału w naszym polu karnym. Można powiedzieć, że całe zło tej akcji spotkało Krychowiaka, bo wybrał rozwiązanie, które wybiera często, zresztą nie tylko on. Po otrzymaniu piłki chciał z nią pobiec, zastanowić się co dalej. Na taki marazm gospodarze tylko czekali. Szczęśliwie Albania nie wykorzystała swojej okazji.

Grzegorz Krychowiak w meczu z PFK Soczi"Arcydzieło" Krychowiaka, kreator Szymański. Polacy wśród najlepszych w Rosji

W pierwszej połowie Krychowiak brał jeszcze udział w ofensywnej akcji, w której po rzucie rożnym piłka spadła blisko niego w polu karnym. Pomocnik stał tyłem do bramki, trącił piłkę, która spadła pod nogi Buksy, ale strzał napastnika był niecelny. To jeszcze nie był dobry i równy fragment gry Polaków i Krychowiaka. Kilka minut później zawodnik Krasnodaru niedokładnie podał piłkę. Znów było nerwowo.

W drugiej połowie zagrał za dwóch 

Im jednak mecz trwał dłużej, tym Krychowiak był pewniejszy. To on dobrze podawał do Zielińskiego w 30. minucie, gdy zawodnik Napoli oddał jedyny celny strzał w pierwszej połowie. Ale dużo ważniejsze było to, co pokazał Krychowiaka w drugiej części spotkania.

Najpierw "Krycha" znakomicie zagrywał do Lewandowskiego, który przeprowadził groźną akcję lewą stroną, zakończoną dograniem do Adama Buksy. Krychowiak zrobił to precyzyjnie i w dobrym tempie. W 60. minucie znakomicie odebrał piłkę przy groźnej kontrze rywali. Chwilę później znów w innej części boiska pędził za rywalem i zastopował kolejną akcję gospodarzy.

Akcja meczu w wykonaniu 31-latka przyszła jednak w 72. minucie. Gdy Krychowiak wysunięty pod bramkę rywala naciskał na obrońcę Albanii, ten się poślizgnął, a Polak zabrał mu piłkę i wbiegł w pole karne. Być może mógł strzelać, ale zdecydował się zagrywać do Lewandowskiego. Podanie przeciął ktoś z rywali. Strzał z dystansu Zielińskiego był niecelny. Polska już wtedy powinna prowadzić 1:0. To był fragment meczu w którym Krychowiak grał za dwóch.  

I to był też moment, za który pomocnika cenimy - "Krycha" był wtedy inteligentnie nieustępliwy, agresywny, ale w granicach przepisów (mecz kończył bez kartki) i starał się być wszędzie. Do tego nie popełniał błędów. Był pożyteczny w defensywie i rozbijaniu ataków rywala, dobrze i celnie dogrywał do kolegów. To widać zresztą w jego statystykach. Krychowiak mecz skończył z bardzo dobrą celnością podań na poziomie 80 procent, jednym kluczowym podaniem i niemal połową wygranych pojedynków. Do szatni mógł schodzić zadowolony nie tylko z wygranej biało-czerwonych, ale też swego wkładu w trudny mecz. 

Więcej o: