"Remis Polsce może nie wystarczyć. Powiem więcej". Trener nie ma wątpliwości

Jakub Seweryn
- Albania to mały kraj, który ma swoje problemy, dlatego ten mecz ma wartość nie tylko sportową, ale i społeczną. To tylko sport, ale może on dać temu narodowi wiele nadziei na to, że jeśli ciężko pracujesz, jesteś zdeterminowany i zaangażowany, to jesteś w stanie dokonać wielkich rzeczy - mówi w rozmowie ze Sport.pl Enkeleid Dobi, były reprezentant Albanii i trener m.in. Widzewa Łódź. Mecz Albania - Polska we wtorek o godzinie 20:45, relacja na żywo na Sport.pl.

Reprezentacja Albanii nigdy nie spisywała się tak dobrze. Po siedmiu kolejkach zespół Edoardo Reji uzbierał rekordowe 15 punktów. A to sprawia, że stawką wtorkowego meczu z Polską w Tiranie będą baraże. O albańskiej drużynie mówi Sport.pl Enkeleid Dobi, były trener m.in. Widzewa.

Zobacz wideo "Prawdziwą wartość Łukasza Fabiańskiego poznamy, jak zabraknie go w polskiej bramce"

Jakub Seweryn: Jest pan zaskoczony tym, co Albańczycy wyprawiają w tych eliminacjach?

Enkeleid Dobi (były trener Górnika Polkowice i Widzewa Łódź): Tak. Przede wszystkim ich dojrzałością. Na Narodowym Polska miała sporo szczęścia i była bardzo skuteczna, wynik nie odzwierciedlał tego, co działo się na boisku. Trzy dni później przeciwko Węgrom Albania zaprezentowała podobny poziom, ale była też bardziej konsekwentna w defensywie. I wygrała po golu w 87. minucie.

Mówi się, że szacunku się nie narzuca, ale się go zdobywa. Ta drużyna szacunek już zdobyła. Po losowaniu mówiło się, że pierwsze miejsce jest zarezerwowane dla Anglii, a o drugie Polska powalczy z Węgrami. Albanii nie traktowano poważnie, a okazało się, że dwukrotnie pokonała Węgry i jest w grze o baraże. I może wygrać jeszcze więcej.

Od awansu na Euro 2016 trwa "złota era" w albańskiej piłce. Ówcześni jej reprezentacji to byli bohaterowie narodu, którzy po raz pierwszy zagrali na mistrzostwach. I nikt im tego nie odbierze. Ale dopiero obecna reprezentacja ma to "coś" – chce narzucać przeciwnikowi swój styl gry.

To jest zaskoczeniem, bo można wygrywać prościej, choćby dzięki konsekwentnej grze w defensywie. Nie trzeba dominować nad przeciwnikiem, wystarczy mieć odpowiednie "narzędzia" po swojej stronie. Tymczasem drużyna Edoardo Reji chce dominować i pokazała to w Warszawie. Dla mnie jako trenera Albania grała w meczu z Polską odważnie i przy nieco bardziej wyrafinowanej grze można było wyrwać remis. Tym jestem miło zaskoczony.

Jak podchodzi się w Albanii do meczu z Polską?

– Staram się być blisko i wszyscy tutaj powtarzają, że to dla nich finał i mecz o życie. Dla Polski zresztą też. Mówi się, że remis Polsce wystarczy, ale ja nie mam pewności, że w ostatniej kolejce Polska wygra u siebie z Węgrami, którzy nie przyjadą do Warszawy, by położyć się na murawie.

Myślę, że Polska musi wtorkowy mecz w Tiranie wygrać. Ma portugalskiego trenera, jest dobrze poukładana taktycznie, musi celować w zwycięstwo. Albania w ostatniej kolejce gra z Andorą, więc będzie miała łatwiejsze zadanie.

Sporo może się wyjaśnić trzy dni wcześniej – Polska zmierzy się wówczas z Andorą, a Albania zagra na Wembley.

– Tak, ale mówi się, że remis w Albanii będzie dobrym wynikiem dla Polski. Ja z kolei uważam, że może Polsce nie wystarczyć. Powiem więcej – ten remis może dać więcej Albańczykom, niż Polakom.

Kamil GlikGlik ocenił stopień trudności meczu z Albanią. Bardzo konkretnie. "To się pamięta"

Ciekawe.

– Takie mam przeczucie. Tak samo, jak po losowaniu czy w przypadku Armando Broji, którego chwaliłem jeszcze zanim dwukrotnie przesądził o zwycięstwie Albanii nad Węgrami.

O Armando Broję też chciałbym zapytać. Szef albańskiego związku mówił, że to największy talent albańskiej piłki od wielu lat. Zgadza się pan?

– Oczywiście. Jasne, że nigdy nie wiadomo, co się w życiu wydarzy, ale ma tak ogromny potencjał, że tylko sam dla siebie może być wrogiem. Nie mam wątpliwości, że może być prawdziwą gwiazdą. Już dzisiaj w wieku 20 lat ma wielkie atuty – znakomite warunki fizyczne, jest bardzo szybki i dynamiczny, a jednocześnie ma świetną koordynację. Z każdego miejsca jest w stanie uderzyć piłkę tak, że może zaskoczyć bramkarza.

Widzieliśmy to dwukrotnie w meczach z Węgrami.

– A przecież Peter Gulacsi to nie jest słaby bramkarz! Dziesięć minut wcześniej Uzuni miał sytuację sam na sam, którą Gulacsi obronił, a przy strzale Broji był absolutnie bezradny, pomimo naprawdę ostrego kąta. W tej akcji Broja pokazał jakość i ogromny potencjał. Jak się skupi na piłce, będzie miał otwartą autostradę do tego, by zostać znakomitym piłkarzem prawdziwą inspiracją dla młodego pokolenia – że nawet w biednym kraju warto marzyć i ciężko pracować.

Czy to jest zawodnik, na którego Polacy muszą zwrócić największą uwagę?

– Broji jeszcze daleko do Lewandowskiego, który robi różnicę, choć w trzech ostatnich meczach, nawet przeciwko San Marino, był tylko rezerwowym, a przez 63 minuty strzelił trzy gole.

Edoardo Reja – i po prawdzie cała Albania – mają wielkie oczekiwania co do tego chłopaka. Nieprzypadkowo jest w Chelsea i od dwóch-trzech lat gra na wysokim poziomie. Ostatnio strzelił 12 goli w lidze holenderskiej, grając na wypożyczeniu w Vitesse Arnhem. To niemało. Zgadzam się z prezesem albańskiej federacji, że dawno nie było w albańskiej piłce takiego zawodnika.

Albania wysyła sygnał i straszy Polskę! Albania wysyła sygnał i straszy Polskę! "To wielka sprawa"

Można stwierdzić, że to trener Edoardo Reja jest największym atutem reprezentacji Albanii?

– Gdyby Edoardo Reja nie miał odpowiednich zawodników, to też nie miałby czego układać. Jego zasługi jako selekcjonera są jednak duże, bo w odpowiednich momentach podejmuje odpowiednie decyzje. Gdyby na przykład nie wpuścił na boisko Broji w odpowiedniej chwili, to mecz mógłby zakończyć się bezbramkowym remisem. Gdyby wystawił go od pierwszej minuty, to też jego gra mogłaby nie mieć takiego efektu.

Trzeba mu oddać, że świetnie korzysta z materiału ludzkiego, który ma do dyspozycji. Wiemy, że wielu graczy jest urodzonych czy wychowanych za granicą, ale to przynosi efekty. Albańczycy zdołali odsunąć na bok osobistą dumę, ego i podążają wspólnie w jednym kierunku. To jest klucz.

Nazwałby pan tę jedność największą siłą drużyny albańskiej?

– Tak. Po porażce w Polsce drużyna już trzy dni później zdołała się podnieść i nie tylko zasłużenie wygrała z Węgrami, ale potrafiła ich też zdominować. W Budapeszcie Węgrzy mieli tylko jedną sytuację i to po stałym fragmencie gry, po którym trafili w słupek. Remis byłby niesprawiedliwy.

Mecz z Polską będzie dopiero drugim po pandemii, na którym obecni będą albańscy kibice. I wiemy, że wszystkie bilety zostały wyprzedane, a mogę jeszcze zacytować prezesa albańskiej federacji, że chętnych do obejrzenia tego meczu było nie 22, a 220 tysięcy.

To oznacza, że trzeba pomyśleć o wybudowaniu większego stadionu, a przecież Albania ma tylko trzy miliony mieszkańców. Wydawało się, że stadion dla 22 tysięcy widzów by wystarczył, ale wygląda na to, że na dzisiaj jest za mały.

Czeka nas bardzo ciekawy mecz. Oczywiście, myślę, że na początku ani jedni, ani drudzy nie będą szaleć, bo Edoardo Reja i Paulo Sousa znają się świetnie z ligi włoskiej, rywalizowali tam ze sobą i darzą się szacunkiem. Oba zespoły zaczną na pewno ostrożnie, jeden błąd może zadecydować o wyniku.

Reprezentacja Polski dotarła do Tirany"Gdzie jest Robert Lewandowski!?". Rzadko spotykany obrazek przed hotelem kadry

Brak kontuzjowanego Berata Djimsitiego, obrońcy Atalanty, to największa strata Albanii?

– Ogromna. Jesteśmy małym krajem, nie mamy tylu zawodników na wysokim poziomie, żeby zastąpić tak klasowego piłkarza. Mówimy o zawodniku, który przez ostatnie dwa-trzy lata regularnie gra w drużynie występującej w Lidze Mistrzów i prezentuje się w niej z bardzo dobrej strony.

Brak Djimsitiego będzie sporym problemem dla Albanii, ale myślę też, że Edoardo Reja ma już pomysł, jak sobie z tym poradzić. Łatwo nie będzie, bo Djimsiti to szef i filar albańskiej defensywy i już w meczu z Węgrami było widać, że bez niego obrona nie była już tak pewna, ale mimo tego potrafiła nie stracić gola.

Czy widzi pan jeszcze jakieś słabsze punkty w drużynie Albanii?

– Nie będziemy teraz odrabiać pracy domowej za Paulo Sousę... A mówiąc na poważnie, to jestem przekonany, że każdy zespół ma swoje słabsze punkty, które przeciwnik stara się wykorzystać. Gdy znasz swoje atuty, to dobrze, a gdy znasz swoje wady, to jeszcze lepiej.

Komu będzie pan kibicował we wtorek wieczorem?

– Często dostaję to pytanie. Gdybym powiedział, że trzymam kciuki za Polskę, to nie zasługiwałbym na to, by być Polakiem. Mimo że mieszkam w tym kraju bardzo długo i dał mi on bardzo dużo, to z krwi i kości jestem Albańczykiem.

Albania to mały kraj, który ma swoje problemy, dlatego ten mecz ma wartość nie tylko sportową, ale i społeczną. To tylko sport, ale może on dać temu narodowi wiele nadziei na to, że jeśli ciężko pracujesz, jesteś zdeterminowany i zaangażowany, to jesteś w stanie dokonać wielkich rzeczy.

Więcej o: