Jeden z trzech najlepszych, a Lewandowski i tak go instruował. Błysk i niedosyt

W reprezentacji zadebiutował pół roku temu, przez ten czas zdążył zaliczyć w kadrze asystę i zagrać na mistrzostwach Europy. Teraz pierwszy raz wyszedł w wyjściowym składzie. Kacper Kozłowski w starciu z San Marino dostał kilka uwag od Roberta Lewandowskiego i zagrał niezłą pierwszą połowę. Drugą kończył z asystą, ale i niedosytem.

Choć reprezentacja ekstraklasy w kadrze jest symboliczna, bo składa się tylko z jednego piłkarza, to ten gracz od pewnego czasu, dość skutecznie i systematycznie w tej kadrze się rozpycha. Chwalą go koledzy podczas gier treningowych, chwali też Robert Lewandowski, choć Kacper Kozłowski ma tylko 17 lat.

- Patrząc na to, jak wygląda i jak się porusza po boisku, nie powiedziałbym, że ma tylko tyle lat. Ma talent. Jeśli będzie robił wszystko z głową, to jest przed nim przyszłość - ocenił Lewandowski. W sobotni wieczór w starciu z San Marino miał okazję, by zaprezentować się pierwszy raz w wyjściowym składzie Polaków. Okazji na pewno jej nie zmarnował, choć po jego występie można mieć lekki niedosyt, bo Kozłowski już pokazał na co go stać.

Uwagi od Lewego i aktywna 1. połowa

17-latek na pewno był aktywny, szczególnie w pierwszej połowie. Ofensywny pomocnik wygrał pozycję w 9. minucie na linii pola karnego San Marino i zrobił miejsce Mateuszowi Klichowi. Ten miał czas, by uderzyć, ale piłka przeszła obok słupka. To Kozłowski był też inicjatorem akcji i fantastycznego przerzutu do Przemysława Frankowskiego, po którym groźny strzał na bramkę oddał Robert Lewandowski. W 17 minucie Kozłowski mógł mieć asystę, ale piłka zagrywana wzdłuż bramki do Frankowskiego, została wybita w ostatnim momencie przez jednego z obrońców gości.

Kacper Kozłowski"Transfer za 15 mln euro". Kacper Kozłowski zachwycił cudownym golem

W 19. minucie to on przejął piłkę w okolicach pola karnego San Marino, popędził prawą stroną i dogrywał do Lewandowskiego. Dogranie pechowo przeciął Mirko Palazzi i skierował piłkę do własnej bramki. Reprezentanci Polski przy radości z gola pogratulowali 17-latkowi. W jednej z kolejnych sytuacji Kozłowski próbował wymienić podanie z pierwszej piłki z Lewandowskim, kapitan kadry dał znak 17-latkowi, by ten w takich sytuacji spróbował strzelić na bramkę. Zawodnik Pogoni Szczecin posłuchał go kilka minut później, gdy najpierw wbiegając w pole karne, znów chciał zgrywać do gracza Bayernu, ale gdy dogranie zostało zablokowane, to od razu uderzył na bramkę gości. Elia Benedettini odbił piłkę do boku. Kozłowski jeszcze w pierwszej połowie popisał się indywidualną akcją z lewej strony, na którą czasem schodził. Niczym skrzydłowy minął rywala i dośrodkował, ale piłka nie doszła do żadnego z adresatów.

W drugiej części meczu Kozłowski był zdecydowanie mniej widoczny, ale też mniej konstruktywne i niebezpieczne były wówczas akcje Polaków. Po jednym z szybkich kontrataków Kozłowski, do którego została rzucona piłka na prawą stronę, dośrodkował ją mocno i niecelnie, tak że futbolówka opuściła boisko. Kozłowski lepiej funkcjonował w pierwszej połowie, gdy na boisku był jeszcze Mateusz Klich (nie wyszedł na 2. połowię), z którym 17-latek starał się rozprowadzać piłki i grać szybsze wymiany, czy Lewandowski, który też pomagał młodzianowi i przekazywał uwagi.

Kozłowski mecz kończył jednak z asystą, bo w 90 minucie dostał znakomite podanie od Jakuba Modera pociągnął prawą stroną do linii końcowej i zagrał prostopadłą piłkę do Krzysztofa Piątka. Wracający po urazie piłkarz musiał tylko dostawić nogę i w ten sposób Polska wygrała mecz 5:0.

Kozłowski według portali oceniających graczy pod względem liczb był jednym z trzech najlepszych graczy na boisku obok Przemysława Płachety i Karola Świderskiego. Gracz Pogoni kończył spotkanie z dwoma celnymi strzałami na bramkę gości, jednym z dwóch udanych dryblingów i skutecznością podań na poziomie 78 procent. Czy tym spotkaniem Kozłowski nieco utorował sobie drzwi do kadry? Wydaje się, że na razie w tych ważniejszych meczach będzie wchodził na ich końcówki, a w większym wymiarze grał ze słabszymi rywalami. Po starciu z San Marino może być zadowolony, choć do pełnej radości jeszcze trochę zabrakło. Ponieważ na Narodowym Kozłowski występował przez 90 minut, Paulo Sousa raczej nie będzie korzystał z jego usług w Tiranie, chyba że zawodnik wejdzie na samą końcówkę tego spotkania.

Więcej o: