"Króliczka gonić, lecz nie dogonić" - Kucharski o doniesieniu Lewandowskiego. Rocznica

Minął rok, odkąd Robert Lewandowski złożył doniesienie do prokuratury na swojego byłego agenta Cezarego Kucharskiego. "Do dziś - pomimo powołania już trzeciego biegłego - nie ustalono nawet autentyczności nagrań" - pisze na Twitterze Kucharski.

Cezary Kucharski wciąż toczy spór z Robertem Lewandowskim. Na początku kwietnia były menedżer napastnika Bayernu usłyszał w prokuraturze uzupełnienie zarzutów w śledztwie, które dotyczy możliwego szantażowania Lewandowskiego i jego żony Anny. Zarzuty dotyczą ujawnienia Rafaelowi Buschmannowi, jednemu z autorów tygodnika "Der Spiegel", który opisuje finansowy spór Kucharski-Lewandowski, szczegółów kontraktów sportowych i reklamowych oraz zeznań podatkowych Lewandowskiego, oraz jego żony.

Zobacz wideo Takim składem Polska może zagrać z Albanią! Kołtoń zdradza szczegóły [SEKCJA PIŁKARSKA #94]

Aleksandra RosiakKolejna wielka zmiana w PZPN. Wiadomo, kto zastąpi Basałaja

Nazwisko Buschmanna pada na nagraniu, które jest jednym z głównych dowodów prokuratury na szantaż. To w tym nagraniu pojawiają się różne kwoty, których Kucharski miał żądać od Lewandowskiego: 20 mln euro, 10 mln euro, 12-15 mln złotych.

Nazwisko Buschmanna pojawia się też przy kwocie 20 mln euro. "O jakiej my emocjonalnie mówimy kwocie?" - pyta na nagraniu Lewandowski. "To jest 20 milionów euro". "Tyle jest jakby warty, myślę, twój spokój, nie?" - odpowiada Kucharski, który tłumaczy, że kwota 20 mln euro to właśnie ocena Buschmanna, który "był u mnie i wszystko czytał". Jak mówił rzecznik prokuratury Marcin Saduś, opisane czyny przekazywania Buschmannowi kopii kontraktów Lewandowskiego "w znacznym stopniu potwierdzają zasadność stawianego zarzutu dotyczącego szantażowania piłkarza".

Pełnomocnicy Kucharskiego podważyli jednak wersję stenogramu, na której prokuratura oparła zarzuty o rzekome szantażowanie piłkarza. Pierwszy powód - obrońcy wskazali różnice w stenogramie, którym posługiwała się prokuratura i ekspertyzą nagrań, którą sami zamówili w biurze zajmującym się badaniami fonoskopijnymi. Drugi powód - podważyli też autentyczność samego dowodu. Sport.pl jako pierwszy opisywał tę sprawę.

"W myśl zasady: króliczka gonić, lecz Broń Boże nie dogonić"

Od przesłuchania Kucharskiego w prokuraturze minęło właśnie pół roku i rok od kiedy Lewandowski złożył doniesienie, o czym przypomina teraz sam Kucharski na Twitterze. "R. Lewandowski złożył doniesienie do prok. krajowego B. Świączkowskiego, a wraz z nim kopie nagranych rozmów i chałupniczo zrobione do nich stenogramy. W myśl zasady: "króliczka gonić, lecz Broń Boże nie dogonić". Do dzisiaj - pomimo powołania już trzeciego biegłego - nie ustalono nawet autentyczności tych nagrań. To mnie akurat najmniej dziwi - niezmiernie trudno ustalić autentyczność czegoś, co jest spreparowane... Za rok obiecuje kolejną aktualizację "na bieżąco ze sprawy" - napisał Kucharski na Twitterze.

Kucharski już w kwietniu, jeszcze przed wizytą w prokuraturze, opublikował na Twitterze fragment dokumentu z opinią biegłego sądowego z dziedziny fonoskopii i informatyki. "Od początku wiedziałem i mówiłem głośno, że sprawa jest spreparowana w celu ochrony znanego już wszystkim »zegarka Lewandowskiego«. Dziś dostałem potwierdzenia procesowe swoich racji. To co teraz? Umorzenie sprawy czy jakieś »nowe zarzuty« wykroją? Sky is the limit... (not law)" - napisał Kucharski nad zdjęciem fragmentu opinii: "Z dużym prawdopodobieństwem można wskazać, że świadoma ingerencja w plik (…) tożsamy z plikiem o nazwie »CK, Restauracja Baczewski, m4a« była przeprowadzona z zamiarem wycięcia różnych fragmentów, co już samo w sobie powoduje utratę ich autentyczności z uwagi na utratę ciągłości zapisu całego zdarzenia akustycznego".

Przypomnijmy: w aktach śledztwa mają być trzy nagrania rozmów Lewandowski-Kucharski: ze stycznia 2020 r. w restauracji Baczewski w Warszawie, czyli nagranie, o którym mowa we wspomnianej wyżej opinii, nagranie z września 2019 r. z hotelu Kempinski w Monachium oraz nagranie rozmowy telefonicznej z lutego 2018 r.

Kucharski, publikując fragment opinii, zarzucił też biegłemu prokuratury, który wcześniej orzekł, że nagrania nie zostały zmanipulowane, brak umiejętności potrzebnych do takiej oceny. A adwokat Kucharskiego Krzysztof Ways mówił Interii, że nowe zarzuty to "odwet za to, że podważyliśmy w sposób niebudzący wątpliwości autentyczność nagrań".

- Żadne nagranie rozmów Roberta Lewandowskiego z Cezarym Kucharskim znajdujących się w aktach nie było tknięte. Wszystkie trzy są nietknięte. Pan Cezary Kucharski kłamie. Okłamuje was. Próbuje manipulować. Przekonywał, że nie inspirował publikacji "Spiegla", a dziś wiemy, że to on przekazywał dokumenty - mówił Sport.pl kilka miesięcy temu pełnomocnik Roberta i Anny Lewandowskich, profesor Tomasz Siemiątkowski. Więcej tutaj >>

Więcej o: