Jan Tomaszewski punktuje reprezentację po meczu z Anglią: Graliśmy w dziesiątkę

- Graliśmy przez cały mecz w dziesiątkę, nie stać nas na grę dwoma dziewiątkami. Mamy Roberta Lewandowskiego, a Adam Buksa musiał się cofać. Zupełnie niepotrzebnie - powiedział Jan Tomaszewski w wywiadzie dla "Super Expressu" po meczu Polska - Anglia.

Reprezentacja Polski zagrała 21. mecz w historii z reprezentacją Anglii. Biało-czerwoni wygrali z tą drużyną zaledwie raz — miało to miejsce w czerwcu 1973 roku eliminacjach MŚ. Kadra prowadzona przez trenera Kazimierza Górskiego wygrała 2:0. Środowy mecz zakończył się remisem 1:1 po golach Harry'ego Kane'a oraz Damiana Szymańskiego.

Zobacz wideo "Kontratak siedzi w naszych głowach, ustawienie Sousy nie przyniesie wyników"

Jan Tomaszewski punktuje reprezentację Polski. "Buksa niepotrzebny, Szczęsny zaspał przy golu"

Jan Tomaszewski udzielił wywiadu "Super Expressowi", w którym wypowiedział się na temat meczu reprezentacji Polski z Anglią. Były bramkarz Legii Warszawa uważa, że Paulo Sousa popełnił błąd, grając w ataku Robertem Lewandowskim oraz Adamem Buksą. "Graliśmy przez cały mecz w dziesiątkę, nie stać nas na grę dwoma dziewiątkami. Mamy Roberta Lewandowskiego, a Adam Buksa musiał się cofać. Nawet ze Świderskim na boisku Anglicy mieli przewagę. Gdyby zamiast drugiej dziewiątki grał Zieliński, Klich czy Sebastian Szymański, to ten mecz wygralibyśmy w cuglach" - powiedział.

Tomaszewski ocenił także reakcję Wojciecha Szczęsnego przy bramce Harry'ego Kane'a w 72. minucie meczu. "No tu jest problem, bo Wojtek ma słabszy okres. Na pewno on ponosi dużą winę za tego gola. Szczęsny, mówiąc w języku bramkarskim, zaspał. To był strzał sygnalizowany. Gdyby Szczęsny zrobił jeden krok w bok, to by to złapał. Jestem o tym przekonany. Wojtek stał nierozgrzany, zestresowany, to dla niego jest jedynie usprawiedliwienie" - dodał 63-krotny reprezentant Polski.

Nie zabrakło też docenienia występu biało-czerwonych w defensywie przez Tomaszewskiego. "W obronie grali fenomenalnie, walczyli ze zdwojoną energią. To było coś przyjemnego, na to się po prostu patrzyło. Nie widzę przeciwników, z którymi moglibyśmy się bać grać. Będziemy grali jak równy z równym z najlepszym. Trener musi tylko dojść do wniosku, żeby grać jednym Lewandowskim i czwórką pomocników" - skwitował.

Więcej o: