Kamil Glik mógł doznać poważnej kontuzji. A po meczu? Rozbrajający komentarz. Mistrz

- Dobrze, że doszło do takiego wyprostu w lewym kolanie, bo nie mam w nim tylnego więzadła i samo kolano jest na tyle luźne. Skończyło się na strachu, bo poczułem, że przeszedł mi prąd przez całą nogę - powiedział Kamil Glik, który w zremisowanym 1:1 meczu z Anglią mógł doznać bardzo poważnej kontuzji.

Reprezentacja Polski zremisowała 1:1 z Anglią na Stadionie Narodowym po trafieniach Harry'ego Kane w 72. minucie oraz Damiana Szymańskiego w doliczonym czasie gry. Środowy występ Polaków mógł się podobać, a na wyróżnienie zasługuje nieustępliwość oraz wola walki polskich piłkarzy. 

Zobacz wideo "Kontratak siedzi w naszych głowach, ustawienie Sousy nie przyniesie wyników"

Kamil Glik mógł doznać poważnej kontuzji w meczu z Anglią. "Skończyło się na strachu"

W tym aspekcie prym wiódł Kamil Glik, który kilkukrotnie popisał się heroicznymi interwencjami. W 80. minucie 33-latek upadł na murawę po tym, jak w starciu z jednym z rywali doszło u niego do przeprostu w lewym kolanie. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie. - Poczułem, że przeszedł mi prąd przez całą nogę - opisywał Kamil Glik w pomeczowej rozmowie z TVP Sport. Kilkadziesiąt sekund później piłkarz wrócił na murawę i przerwał akcję Anglików. Ostatecznie obrońca nie dokończył meczu, gdyż został zmieniony przez Michała Helika. 

- Wydaje mi się, że wszystko powinno być okej. Mogę w miarę chodzić i byłem w stanie dokończyć mecz. Trener podjął jednak taką decyzję, a nie inną. Na moje szczęście dobrze, że doszło do takiego wyprostu w lewym kolanie, bo nie mam w nim tylnego więzadła i samo kolano jest na tyle luźne. Gdyby sytuacja była odwrotna, to prawe kolano mam całkowicie zdrowe, więc mógłby być z nim większy problem. Skończyło się na strachu - powiedział także. 

33-letni obrońca pozytywnie ocenił występ reprezentacji Polski w środowym spotkaniu. Zwrócił przede wszystkim uwagę na zaangażowanie polskich piłkarzy. - Ciężko się nie zgodzić, że to był nasz najlepszy mecz. Pod względem jakościowym nie wiem, ale myślę, że pod względem charakteru, zaangażowania, jeśli chodzi o grę defensywną całej drużyny, wyglądało to nieźle. To prawda, że znowu nie zachowaliśmy zera z tyłu, natomiast był to chyba mimo wszystko najlepszy mecz. Uważam, że pod względem charakteru byliśmy taką starą, dobrą reprezentacją, którą wszyscy znaliśmy - powiedział Kamil Glik

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.