"Jednoosobowy naród". Tak, to o Robercie Lewandowskim. "The Guardian" nie ma złudzeń

- Najbardziej niewdzięczną pracą w futbolu jest ta, którą Lewandowski wykonuje od blisko dekady: jest jednoosobowym narodem. Jest niewiele bardziej poruszających i romantycznych widoków niż oglądanie gracza, który próbuje zainspirować całą drużynę, cały naród - pisze "The Guardian".

"Lewandowski ma najbardziej niewdzięczną robotę w piłce na poziomie reprezentacyjnym, ale zasłużył na odkupienie po wykreowaniu okazji, która zakończyła się wyrównaniem" - czytamy w "The Guardian".

Zobacz wideo Tak wyglądają relacje na linii Sousa-Lewandowski [SEKCJA PIŁKARSKA]

Polska może mieć przewagę już w pierwszym meczu barażowym o MŚPolska może mieć przewagę już w pierwszym meczu barażowym o MŚ

W środę reprezentacja Polski zremisowała na Stadionie Narodowym 1:1 z Anglią. Bramkę dla gości zdobył w 72. minucie Harry Kane, ale Polsce udało się wyrównać. W doliczonym czasie gry do siatki trafił Damian Szymański, który wykorzystał dośrodkowanie Roberta Lewandowskiego.

"Herkulesowe wysiłki Lewandowskiego"

"To była dla Lewandowskiego pełna heroizmu, ale i w dużej mierze frustrująca noc" - pisze dzień po meczu dziennikarz "The Guradian" Jonathan Liew. Brytyjski dziennikarz zauważa, że kapitan reprezentacji Polski wykonuje już od dekady najbardziej niewdzięczną pracę w futbolu. "Jest jednoosobowym narodem" - pisze.

"Jest pewnego rodzaju fenomenem, który tak naprawdę można tylko oglądać w piłce nożnej na poziomie reprezentacyjnym. Niezależnie od tego, czy jest to Gareth Bale, Goran Pandev czy Zlatan Ibrahimovic, jest niewiele bardziej poruszających i romantycznych widoków niż oglądanie wspaniałego gracza, który próbuje obudzić i zainspirować całą drużynę, cały naród w pojedynkę" - tłumaczy Liew.

I dodaje: "Problemem są jego koledzy z drużyny. W zespole Polski jest wyraźny środek ciężkości i widać to nie tylko w grze Lewandowskiego, ale i w sposobie, w jaki jego koledzy z drużyny mu ustępują, rozstawiają się i obserwują go z bezpiecznej odległości, a piłkę podają mu nawet wtedy, gdy on nawet tego nie chce".

"Problem polega na tym, że potrzebujesz Lewandowskiego, aby był w dwóch miejscach naraz. Aby stworzyć okazje bramkowe, potrzebujesz Lewandowskiego w nieco wycofanej roli, aby mieć jak najdłużej piłkę, ale aby wykorzystać te szanse, Lewandowski musi grać z przodu" - podkreśla dziennikarz.

I dodaje, że Lewandowski w końcu, po ponad 90 minutach walki, znalazł sposób, by zbawić drużynę. "Ruszył lewą flanką, dotarł do linii bocznej i posłał podanie do Szymańskiego, który strzelił gola głową. Rola jednoosobowego narodu polega na tym, że często jego herkulesowe wysiłki okazują się ostatecznie daremne. Jednak czasem spływa łaska, która sprawia, że może być inaczej" - kończy.

"Lewandowski wykonał tytaniczną pracę"

Również na łamach Sport.pl doceniliśmy grę kapitana kadry. "Przed przerwą wszystko, co dobre w grze ofensywnej reprezentacji Polski, działo się z jego udziałem. Chociaż Lewandowski nie zagroził bramce Pickforda, to w strefie obrony Anglików wykonał tytaniczną pracę. Napastnik Bayernu toczył twarde pojedynki z Johnem Stonesem, który mecz w Warszawie zapamięta na długo. Lewandowski świetnie utrzymywał się przy piłce, szukał podań do lepiej ustawionych w ofensywie kolegów. W drugiej połowie Anglicy mocniej zainteresowali się naszym kapitanem, przez co jego udział w naszej grze ofensywnej był mniejszy. Pod koniec meczu świetnie przyjął piłkę w polu karnym, jednak jego strzał był niecelny. W końcówce to jednak on dał asystę, dzięki której mecz z Anglikami zakończyliśmy remisem" - pisał po meczu dziennikarz Sport.pl Konrad Ferszter, który wystawił Lewandowskiemu wysoką notę "4,5" w skali 1-6.

Anglicy ostro reagują na gwizdy Polaków po klękaniu. Ale doceniają gest SzczęsnegoAnglicy ostro reagują na gwizdy Polaków po klękaniu. Ale doceniają gest Szczęsnego

Polska po sześciu kolejkach el. MŚ zajmuje trzecie miejsce w grupie z 11 punktami. Prowadzi Anglia - 16 punktów, przed Albanią - 12 punktów. Czwarte miejsce zajmują Węgry (10), piąte Andora - (3), a ostatnie San Marino (0).

Kolejne mecze w el. MŚ kadra Paulo Sousy rozegra w październiku, kiedy najpierw zmierzy się u siebie z San Marino (9 października), a trzy dni później na wyjeździe z Albanią.

Więcej o: