Czy Szczęsny popełnił błąd? Mocne kontrowersje po golu w meczu Polska - Anglia

Reprezentacja Polski zremisowała 1:1 z Anglią po bramkach zdobytych przez Harry'ego Kane'a oraz Damiana Szymańskiego. Eksperci byli podzieleni w kwestii Wojciecha Szczęsnego i jego interwencji przy strzale kapitana Tottenhamu. - Kiedy benefis tego bramkarza co był drugi? - czytamy na Twitterze.

Reprezentacja Polski zagrała 21. mecz w historii z reprezentacją Anglii. Biało-czerwoni wygrali z Synami Albionu zaledwie raz - miało to miejsce w czerwcu 1973 roku w eliminacjach do mistrzostw świata, gdzie kadra prowadzona przez ś.p. Kazimierza Górskiego wygrała 2:0 po bramkach Roberta Gadochy oraz Włodzimierza Lubańskiego. Anglicy wygrali 12 meczów, natomiast biało-czerwoni w środowym meczu zremisowali po raz dziewiąty w historii.

Zobacz wideo "Kontratak siedzi w naszych głowach, ustawienie Sousy nie przyniesie wyników"

Wojciech Szczęsny podzielił ekspertów. Błąd Polaka czy zrobił wszystko, co mógł?

Wojciech Szczęsny do 72. minuty meczu Polska - Anglia zachowywał czyste konto i utrzymywał biało-czerwonych przy życiu. W tamtym momencie Harry Kane otrzymał piłkę od Kyle'a Walkera i nie był pilnowany przez Polaków przed polem karnym. Napastnik Tottenhamu uderzył piłkę na tyle precyzyjnie, że w końcowej fazie lotu wylądowała w lewej stronie bramki pilnowanej przez bramkarza Juventusu.

Czy Wojciech Szczęsny mógł zrobić w tej akcji zdecydowanie więcej? Eksperci na Twitterze są podzieleni. Część z nich nawiązuje do Łukasza Fabiańskiego, z którym Szczęsny rywalizował o miano bramkarza numer jeden w kadrze, a druga część uważa, że głosy krytyki są zdecydowanie przesadzone. Komu wierzycie?

"Ja pierniczę nie można wpuścić gola z tej odległości" - uważa Andrzej Twarowski, dziennikarz Canal+ Sport.

"Oczywiście że wina Szczęsnego. Strzał grubo z ponad 30 metrów. Co więcej, między Kanem i Bednarkiem był dystans kilku jeśli nie kilkunastu metrów. Gdyby był czujny, wszystko dobrze by widział. Znikająca koncentracja to od lat jego wielki problem" - twierdzi Michał Mitrut z Canal+ Sport.

"Kiedy benefis tego bramkarza, co był drugi?" - pyta Michał Kołodziejczyk, dyrektor Canal+ Sport.

"Serio taka wymierzona petarda, z mega odchodzącą rotacją, zza uchylającego się Bednarka, niekrytego Kane'a po niewymuszonej stracie Modera to też na konto Szczęsnego?" - pyta Michał Borkowski.

"Sam fanem Szczęsnego nie jestem, ale co tutaj czytam, to już za mocna wyobraźnia. Wojtula niedługo winny gradobicia na Florydzie i wgniecionych dachów. Niby nie musiał, ale mógł kulki lodu złapać" - pisze Marcin Borzęcki, komentator Viaplay.

"Przecież Szczęsny, co widać w powtórce z tej kamery doskonale widzi co się dzieje i obserwuje piłkę, nawet robi mały ruch w kierunku prawej strony bramki, ale po rotacji już kompletnie głupieje i ma spóźniony refleks. Wiec nie wiem jakim cudem zauważyłeś, że on tego nie widział" - odpowiada Mateusz Święcicki, dziennikarz Eleven Sports.

"To najlepszy dowód na to, że Kane to napastnik w czepku urodzony, a Szczęsny to bramkarz bez niezbędnego farta" - pisze Adam Romer, redaktor naczelny magazynu "Tenisklub".

Więcej o: