Ekspert ostro skrytykował decyzje Paulo Sousy. "Sportowo się nie obroniła"

Dariusz Dziekanowski w felietonie dla Przeglądu Sportowego wskazał trzech piłkarzy, którzy najbardziej zawiedli na mistrzostwach Europy.

Reprezentacja Polski kolejny raz zawiodła na wielkim turnieju. Polacy odpadli z Euro 2020 po fazie grupowej. Podopieczni Paulo Sousy przegrali ze Słowacją 1:2, zremisowali z Hiszpanią 1:1 i decydującym o awansie spotkaniu przegrali 2:3. Polacy jako drużyna zawiedli, choć niektórzy piłkarze udźwignęli presję. Wśród nich był chociażby Robert Lewandowski, który niemal w pojedynkę mógł wprowadzić Polskę do fazy pucharowej. Przyzwoicie zaprezentował się również Piotr Zieliński. "Najlepszym polskim zawodnikiem na Euro 2020 był Robert Lewandowski, drugim Piotr Zieliński. Tym smutniej, że turniej skończył się dla Polaków już po fazie grupowej, bo przez lata połączenie dobrego Zielińskiego z dobrym Lewandowskim wydawało się skazywać tę reprezentację na sukcesy. Na mistrzostwach Europy wreszcie się to udało - Lewandowski strzelał gole, a Zieliński asystował przy jednym z nich i wykonał najwięcej kluczowych podań. Przebiegł najwięcej kilometrów ze wszystkich polskich piłkarzy, był pod tym względem w czołówce całego turnieju" – pisał na Sport.pl Dawid Szymczak.

Zobacz wideo Kto najbardziej rozczarował w reprezentacji Polski na Euro 2020?

Dziekanowski mocno skrytykował Polaków. "Temu zawodnikowi przydałaby się przerwa od zgrupowań"

Niestety, więcej było tych, którzy zawiedli. W felietonie dla Przeglądu Sportowego były reprezentant Polski Dariusz Dziekanowski wskazuje trzech winnych klęski Polaków na Euro. Pierwszym z nich jest Wojciech Szczęsny. O polskim bramkarzu powiedziano już wiele. To największy pechowiec, jeśli chodzi o wielkie turnieje. Na Euro 2020 w meczu ze Słowacją zapisano mu samobója, a w Polsce i nie tylko rozgorzała dyskusja, czy mógł w tej sytuacji zrobić więcej.

Zbigniew BoniekBoniek skomentował sukces Czechów. Wpis wywołał kontrowersje

- Nie rozumiem, dlaczego Paulo Sousa tak wcześnie ogłosił, że numerem 1 będzie Wojciech Szczęsny. Podejrzewam, że chodziło o to, by bramkarz Juventusu nie chodził smutny i nie psuł atmosfery podczas zgrupowań. Sportowo ta decyzja się nie obroniła, bowiem tradycyjnie – w pierwszym, najważniejszym meczu turnieju – przydarzyła mu się kuriozalna sytuacja, potem była bardzo dobry występ w spotkaniu z Hiszpanią, ale już ze Szwedami Wojtek drużyny nie uratował – napisał Dziekanowski.

Jako kolejnemu oberwało się Bartoszowi Bereszyńskiemu. Polski obrońca był zamieszany w stratę kilku goli. Dał się w niebywały sposób ograć na skrzydle przy pierwszej bramce dla Słowacji, to zza jego pleców w meczu z Hiszpanią wybiegł Alvaro Morata, który chwilę potem strzelił bramkę. Niektórzy kibice wypominali mu też, że przy rzucie karnym Bereszyński zamiast próbować dobiec do odbitej od słupka piłki stał i się modlił.

- Kilka lat temu "Beresia" porównywano z Łukaszem Piszczkiem, ale – co muszę przyznać ze smutkiem – chyba nigdy nie zbliży się do tego poziomu. Jest w grze Bereszyńskiego jakiś irytujący element chaosu, paniki. Jedynym usprawiedliwieniem jest jego niewłaściwe ustawienie w roli jednego z trzech środkowych obrońców - stwierdził Dziekanowski.

Ostatnim skrytykowanym przez Dziekanowskiego został Grzegorz Krychowiak. Pomocnik Lokomotiwu dostał czerwoną kartkę w meczu ze Słowacją, akurat w momencie, kiedy zarysowywała się przewaga Polaków po zdobytej bramce. - Każdego selekcjonera czeka mnóstwo pracy nad jego sferą mentalną. Nie wiem, czy temu zawodnikowi nie przydałby się zimny prysznic w postaci dłuższej przerwy od zgrupowań kadry – napisał Dziekanowski.

Hungary Netherlands Czech Republic Euro 2020 SoccerHolandia przegrywa, Hiszpania w euforii. "Marca": Ten, kto pluje w niebo, sam siebie opluwa

Więcej o: