Porażające liczby Polaków w meczu ze Szwecją. "Niemożliwe"

Reprezentanci Polski w meczu ze Szwecją wykonali 55 dośrodkowań, z czego tylko pięć było celnych. Kompromitujący bilans w tym elemencie gry przybliżyło TVP Sport i dziennikarz Interii, Wojciech Górski.

Reprezentacja Polski odpadła z Euro 2020. Po porażce w pierwszym meczu ze Słowacją 1:2 i remisie z Hiszpanią 1:1, Polacy musieli wygrać w ostatnim meczu ze Szwecją, aby znaleźć się w 1/8 finału turnieju. Podopieczni Paulo Sousy stracili jednak gola już w drugiej minucie po strzale Emila Forsberga i musieli gonić wyniki.

Zobacz wideo Kto najbardziej rozczarował w reprezentacji Polski na Euro 2020?

Wrzutka za wrzutką. Polacy nie mieli innego pomysłu

W pierwszej połowie robili to nad wyraz nieporadnie, raz za razem posyłając dośrodkowania w pole karne Szwedów. Znani z dobrej gry w obronie Szwedzi nie mieli problemów z wybijaniem wrzutek. Mowa oczywiście o tych, które nie zatrzymały się na pierwszym obrońcy, albo po których piłka nie przeleciała na drugą stronę boiska ponad całym polem karnym.

Paulo SousaPaulo Sousa wypunktowany. Jeden piłkarz zawalił 5 z 6 goli. Nie ze swojej winy

W drugiej połowie Szwedzi podwyższyli prowadzenie i mogło się wydawać, że jest po meczu, ale dzięki kunsztowi Roberta Lewandowskiego Polacy zdołali doprowadzić do wyrównania. Przy drugiej bramce kapitan kadry w końcu otrzymał dobre podanie ze skrzydła od Przemysława Frankowskiego i posłał piłkę do siatki. W tym momencie Polacy byli jedną bramkę od awansu. Gol padł, ale było to trafienie, które dało zwycięstwo Szwedom i przypieczętowało los reprezentacji Polski na tym turnieju.

Po spotkaniu na kadrowiczów spadło wiele krytyki za sposób, w jaki próbowali pokonać Szwedów. Polacy zdawali się nie mieć innego pomysłu jak seria dośrodkowań w pole karne. Po pierwszej połowie według statystyk tylko dwie wrzutki znalazły adresata. Po całym meczu statystyki były jeszcze bardziej zatrważające. Przybliżył je dziennikarz Interii, Wojciech Górski na swoim Twitterze.

Kompromitujący bilans. Tego nie dało się oglądać

Według jego wyliczeń Polacy wykonali 55 dośrodkowań w pole karne, z czego pięć w jakikolwiek sposób doszło do polskich napastników. Dwa trafiły do Roberta Lewandowskiego – w 18. minucie po wrzutce z rzutu rożnego kapitan kadry dwukrotnie trafił w poprzeczkę, a w 85. minucie po dograniu Frankowskiego zdobył bramkę. Do pozostałych dośrodkowań doszedł Karol Świderski, ale w tym przypadku zabrakło konkretów.

Mecz Polska - SzwecjaJest na ustach wszystkich Szwedów po meczu z Polską. "Może jest jakimś medium?"

Resztę dośrodkowań należy przemilczeć. Według obliczeń Górskiego, 20 dośrodkowań zostało wybitych, 12 trafiło w pierwszego obrońcę, 12 było przeciągniętych, a sześć wyłapał szwedzki bramkarz. Najlepszym dośrodkowującym (o ile można w tym przypadku tak powiedzieć), był Przemysław Frankowski, który na dziewięć prób trzy razy dograł celnie. Zieliński dorzucał 12 razy i tylko raz po jego wrzutce piłka znalazła adresata. Raz dobrze dograł też Tymoteusz Puchacz (na siedem prób). Ani jednego dobrego dośrodkowania nie posłał Klich, Bereszyński (obaj po sześć wrzutek), Płacheta (cztery), Świderski, Lewandowski (obaj po jednej) i Kamil Jóźwiak (dziewięć prób). Na Twitterze dziennikarz Interii dodał, że pięć dośrodkowań polskiego skrzydłowego trafiło w pierwszego obrońcę, reszta była za długa.

Fatalna seria dośrodkowań nie umknęła uwadze dziennikarzom TVP Sport. Na Twitterze stacji ukazała się kompilacja wszystkich dośrodkowań Polaków z tego meczu.

Więcej o: