Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zbigniew Boniek rozlicza kadrę Sousy. "Teraz będę tym jednym, co zawalił Euro"

Dawid Szymczak
- Teraz jestem bardziej zawiedziony niż po mundialu w Rosji. Ta drużyna była lepiej przygotowana, młodsza, silniejsza, dobrze się rozwijała, lepiej grała w piłkę, stać nas było na więcej, ale na koniec brakowało jakości - mówił Zbigniew Boniek dzień po porażce ze Szwecją 2:3 i odpadnięciu z Euro.

- Wielka impreza zawsze musi się dla kogoś skończyć. Mieliśmy nadzieję, że dla nas skończy się trochę później. Zawiedliśmy sportowo, dlatego odpadliśmy już w fazie grupowej. Jako prezes PZPN nie chciałbym wiele mówić o formie sportowej piłkarzy, bo nie jestem za nią odpowiedzialny, ale odpowiem za całokształt - zaczął konferencję Zbigniew Boniek. - Dostaję SMS-y, maile od kibiców i z wielu z nich wynika, że graliśmy nieźle, ale wynik jest taki jak w ostatnich latach. Jeśli spojrzymy na statystyki, to w każdym meczu byliśmy lepsi od rywali, ale wiele z tego nie wynikało, bo brakowało nam jakości. Widzę po piłkarzach, że byli przekonani, że na więcej ich nie było stać: mieli większe posiadanie piłki, więcej strzałów, rzutów rożnych, ale nie dało to wyniku. Mamy sztab trenerów, którzy muszą wyciągnąć wnioski, bo za dwa miesiące kolejne mecze eliminacyjne mundialu, na który bardzo chcemy pojechać. Polska piłka bardzo się rozwinęła pod wieloma względami, ale na wielkich turniejach wciąż zawodzimy. Albo inaczej - nie osiągamy tego, co byśmy chcieli. Czasami szczęście jest bardzo potrzebne i determinuje wynik. Nam go zabrakło.

Zobacz wideo

Zbigniew Boniek o tym, czy ma sobie coś do zarzucenia:

- Jako prezes PZPN jestem odpowiedzialny za całokształt. Moja odpowiedzialność nie polega na tym, że nie strzeliłem gola. Jeśli chodzi o protokół zrobiliśmy wszystko najlepiej jak można było. Związek jest pod tym względem dobrze zorganizowany, dbaliśmy o wszystko: stadion, boisko, przygotowania. Też chcieliśmy mieć satysfakcję z tego turnieju. Też dzisiaj jesteśmy smutni. Też chciałbym być prezesem reprezentacji, która dochodzi do ćwierćfinału czy półfinału. Wielu dzisiaj myśli, że zmiana trenera była niepotrzebna. Uważam inaczej. To była decyzja, którą musiałem podjąć. Ten marazm wokół kadry był nie do zniesienia. 

- Nie odpowiadam za aspekt sportowy. Kulusevski wszedł i zdobył dwie bramki, wyszła jakość. Nie mówię, że piłkarsko było dobrze. Ale było inaczej niż na poprzednich turniejach. Pamiętam ostatni mecz na mundialu, wygrany, choć końcówka była straszna. Teraz walczyliśmy do końca. Musimy konstruować, a nie burzyć. 

- Jakie błędy popełniłem? Co innego odpowiedzialność, a co innego błędy. Proszę mi je wskazać. Nam zabrakło jakości piłkarskiej. Ja za wiele mogę odpowiadać, ale nie za jakość piłkarza. To nie jest wina prezesa - ani mnie, ani moich poprzedników. Nie uważam, że błędem było zatrudnienie trenera Sousy, nie uważam, że miał za mało czasu. Chcemy grać w piłkę, nie chcemy się bronić przez 90 minut i się cieszyć z remisu. Nie chciałem takiego futbolu, wy też nie chcieliście takiej piłki oglądać. 

- Wiem, że teraz będę tym, co zawalił Euro. Ale to może dobrze, bo wystarczy wymienić jeden element i będziemy mieli piękną piłkę. Ja wiem, jaki był PZPN, jak przychodziłem i wiem, jaki jest, gdy odchodzę. 

Były kapitan kadry apeluje w sprawie Sousy. Były kapitan kadry apeluje w sprawie Sousy. "To błąd Bońka"

O tym, w czym zawiodła reprezentacja:

- Jakość. Pod względem taktycznym graliśmy dobrze, nie było tego, co nas ostatnio przerażało, czyli przesuwania, kontry i małej liczby sytuacji podbramkowych. Teraz gra była lepsza, ale na koniec brakowało jakości. Mieliśmy ze Szwecją 30-40 dośrodkowań, ale 90 proc. było niedokładnych. To jest jakość. Tego potrzeba, a tego nam brakowało.

O największym pozytywie:

- Porażka nigdy nie jest pozytywna. Nie chciałbym szukać czegoś na siłę.

O tym, czy Sousa powinien pozostać selekcjonerem:

- Ma kontrakt, który ma różne klauzule, ale żadna nie dotyczyła wyjścia z grupy Euro. Pociągnął za sobą drużynę, ma świetny warsztat. Mamy drużynę, która musi walczyć przynajmniej o baraże w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Wydaje mi się, że potrzebujemy teraz stabilizacji. Chcemy grać w piłkę, chcemy dominować i stwarzać okazje. Dlatego się na to otworzyliśmy. Nie wszystko nam wyszło. Ale nie ma co gdybać, bo to bez sensu. Paulo Sousa ma wielkie doświadczenie, wie czego tej drużynie brakuje. Może gdyby miał więcej szczęścia, to dzisiaj rozmawialibyśmy w innych nastrojach.

"Odpowiedzialny za ten turniej jest jeden". Druzgocące komentarze po porażce Polaków

O zwolnieniu Jerzego Brzęczka:

- Przestał być trenerem, bo były ku temu sportowe i pozasportowe przesłanki. Konkretne powody. Jestem takim prezesem, że nawet Adama Nawałki nie chciałem zwalniać, tylko sam podjął taką decyzję ostatniego dnia po dłuższym namyśle. 

O tym, czy zmiana selekcjonera nie powinna zajść szybciej:

- Można gdybać. Nie zgodzę się, że Sousa miał bardzo mało czasu. Wystarczy pogrzebać w historii polskiej piłki i zobaczyć, ile do pierwszego meczu miał Beenhakker, ile Piechniczek, ile Gmoch. Było wiele powodów, które zmusiły mnie do zmiany selekcjonera.

O tym, dlaczego tuż po mundialu w Rosji nie wziął Sousy, tylko Brzęczka:

- Adam Nawałka nie czuł się na siłach, żeby od nowa budować reprezentację. Wydawało mi się wtedy, że najlepszy będzie trener z Polski. Jerzy Brzęczek nie miał doświadczenia selekcjonera, ale reprezentację znał bardzo dobrze. W połowie grudnia podjąłem decyzję, że potrzebna jest zmiana selekcjonera i do niej doprowadziłem. Tamta reprezentacja miała wiele problemów, ta ma ich zdecydowanie mniej. Jest problem sportowy, z którym musimy się zmierzyć. Jeśli się tylko na nim będziemy mogli skoncentrować, to pójdziemy do przodu. Jeśli jeszcze raz musiałbym podjąć decyzję o zmianie selekcjonera, to podjąłbym taką samą. Selekcjoner Brzęczek najlepszy mecz zagrał trzy dni po tym, jak został selekcjonerem i zmierzył się w Lidze Narodów z Włochami. Dzisiaj są tylko mecze o stawkę, nie ma spotkań towarzyskich. Nie będzie już tak, że selekcjoner może jak Adam Nawałka pół roku w spokoju popracować i coś zbudować.

O przesłankach do optymizmu: 

- Polski futbol to nie tylko reprezentacja. Gołym okiem widać, że rozwija się na każdym szczeblu. Problem mamy ze zrobieniem kroku naprzód na tym najważniejszym polu: klubach i reprezentacji. To złożony problem: szkolimy i wcześnie sprzedajemy. Musimy teraz wyciągać wnioski z tego turnieju. Zawiedliśmy, więc nie chcę 

O atmosferze po meczu:

- Nie byłem w szatni, bo było sporo logistyki. Byłem na lotnisku i w samolocie. Generalnie widziałem, że jest "feeling" między piłkarzami a trenerami. To jest zwarta grupa, której było przykro, że nie spełniła oczekiwań kibiców i swoich własnych. To nie było tak, że się biczowali. 

- Czy ktoś chce kończyć reprezentacyjną karierę? Pierwsze słyszę, żeby ktoś o tym myślał. Granie w reprezentacji to zaszczyt, projekt premium, to każdego piłkarza dowartościowuje. Nie słyszałem, żeby ktokolwiek coś na ten temat mówił.

- Rozmawiałem w środę długo z Paulo Sousą w samolocie i hotelu. Widziałem wielkie rozgoryczenie i niemoc, że tak się stało. Ten mecz miał się nam inaczej ułożyć. Gramy bardzo ważny mecz, a w drugiej minucie tracimy kuriozalną bramkę. Za błędy się płaci.

Najgorszy na boisku. A wystarczyło tę piłkę trafić i wybić [OCENY POLAKÓW]Najgorszy na boisku. A wystarczyło tę piłkę trafić i wybić [OCENY POLAKÓW]

O grze defensywy:

- Nie jest to moje zadanie. Mieliśmy najlepszą imprezę Roberta Lewandowskiego, sporo strzelał. Ale jeśli nie spełnia się celu sportowego, to musi mieć swoją przyczynę. Za dużo było indywidualnych błędów, za dużo straciliśmy bramek po stałych fragmentów. 

O zawodzie:

- Teraz jestem bardziej zawiedziony niż po Rosji. Ta drużyna była lepiej przygotowana, młodsza, silniejsza, dobrze się rozwijała, lepiej grała w piłkę, stać nas było na więcej, ale na koniec brakowało nam jakości. Dlatego to boli. Liczyłem te dośrodkowania, wymienialiśmy podania, ale nie udawało się. 

- Niektórzy piłkarze, o których myślimy, że są dobrzy mają wiele cech pozytywnych, ale na koniec wychodzi ten brak jakości. 

O meczu ze Słowacją:

- Ten mecz był najważniejszy, ale mimo porażki wyszliśmy na prostą, daliśmy sobie szansę. Przy stanie 1:1, po godzinie byliśmy na boisku tylko my. Dostaliśmy czerwoną kartkę i to nam zmieniło bieg zdarzeń. 

O raporcie Paulo Sousy:

- Myślę, że Paulo Sousa taki raport napisze. Tak samo jak powstał kiedyś raport Nawałki, Michniewicza czy Niny Patalon. Ale od samych raportów nic się nie zmieni. 

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ