Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Desperacki pomysł Zbigniewa Bońka zawalił nam Euro". Niewytłumaczalny błąd prezesa

Kiedy po wyborze Paulo Sousy rozmawiałem z francuskimi dziennikarzami, mówili, że to trener, który w kółko powtarzał słowo "proces". Ale polskiej piłce na Euro potrzebny był sukces. Tu i teraz - pisze Dominik Senkowski ze Sport.pl

Reprezentacja Polski odpadła w środę z Euro 2020. Nie zrealizowała planu minimum, jakim było wyjście z grupy. Kadra przegrała jednak dużo wcześniej - za sprawą decyzji prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Zobacz wideo "Uważam, że mamy bardzo dobrego, mądrego, fajnego trenera... Ja go nie zwolnię" mówi Zbigniew Boniek

Spóźniona decyzja

To Boniek pod koniec stycznia zwolnił Jerzego Brzęczka i zatrudnił Paulo Sousę. Sama decyzja o rozstaniu z Brzęczkiem była słuszna, od dawna wyczekiwana, ale moment zatrudnienia Sousy bardzo ryzykowny. Od początku były obawy, że Portugalczykowi zabraknie czasu na przygotowanie drużyny do turnieju. Niestety - te obawy się potwierdziły.

Niepowodzenie na turnieju zawsze jest możliwe: gorszy dzień liderów zespołu, kontuzje, pech, zwyczajnie rywal bywa lepszy. Za to szef związku nie odpowiada. Ale za moment wyboru trenera - już tak.

Pomysł Zbigniewa Bońka był desperacki. Sousa objął funkcję selekcjonera na niecałe dwa miesiące przed startem eliminacji do mistrzostw świata 2022 i pięć miesięcy przed rozpoczęciem Euro 2020. Debiutował w meczu eliminacyjnym z Węgrami w Budapeszcie. Przed Euro poprowadził kadrę tylko w pięciu spotkaniach (trzy eliminacyjne i dwa towarzyskie przed turniejem). To od początku była misja straceńcza Portugalczyka.

Boniek wybrał zły moment na zmianę trenera, ale i postawił na nieodpowiednią osobę. Nieodpowiednią w tych okolicznościach. Jeśli w styczniu chciał trenera, który wstrząśnie zespołem i da to szybki efekt, bo do Euro zostało mało czasu, powinien poszukać fachowca, który nie będzie chciał wprowadzać tylu zmian w drużynie. Tymczasem zdecydował się na Sousę, który od początku zapowiadał, że chce zrobić rewolucję.

Praca na żywym organizmie 

Portugalczyk przeszedł na system z trójką środkowych obrońców, niewidzianym od czasów nieudanego eksperymentu Adama Nawałki. Powołał kilku nowych piłkarzy (m.in. Michała Helika, Kacpra Kozłowskiego, Jakuba Świerczoka, Tymoteusza Puchacza, Karola Świderskiego). Wiele zmian, mało czasu. PZPN zatrudnił prawdopodobnie bardzo dobrego trenera, co udowodnił mecz z Hiszpanią, ale który potrzebuje czasu na wprowadzenie pomysłów. Kiedy po wyborze Paulo Sousy rozmawiałem z francuskimi dziennikarzami (Sousa wcześniej pracował w Bordeaux), mówili, że to trener, który w kółko powtarzał słowo "proces". Ale polskiej piłce na Euro potrzebny był sukces. Tu i teraz

Portugalczyk stawia na długofalową zmianę, uczy się reprezentacji Polski i roli selekcjonera w ogóle. Nigdy wcześniej nie prowadził drużyny narodowej. Nigdy wcześniej nie przygotowywał reprezentacji do wielkiego turnieju. To praca na żywym organizmie.

W styczniu, na pytanie, czy Sousa w przypadku porażki na Euro będzie się tłumaczył, że miał mało czasu, Zbigniew Boniek odpowiadał: - Wątpię, by się tym zasłaniał. Ma zapisane cele w umowie - wyjście z grupy na Euro i awans do baraży eliminacji MŚ. Czy ma mało czasu? Niektórzy mieli go jeszcze mniej.

Sousa podnosił argument czasu

Boniek wątpił, a rzeczywistość okazała się inna. Co za zaskoczenie! Paulo Sousa jednak zaczął ostatnio narzekać na brak czasu. Przed spotkaniem z Hiszpanią mówił: - Od pierwszego dnia podkreślałem, że konieczna jest zmiana mentalności polskiego futbolu. Musimy być pozytywnie agresywni. Nie chodzi tylko o to, byśmy się tak zachowywali w ostatnich dziesięciu czy dwudziestu minutach, gdy gonimy wynik, tylko od początku. Uważam, że idziemy do przodu, ale zmiana mentalności nie dzieje się ot tak. Potrzeba czasu.

Zmianę podejścia Sousy widać w jego pomeczowych wypowiedziech. Przed czerwcowym sparingiem z Rosją Portugalczyk tłumaczył: - Jeśli chodzi o porównanie z kolegami po fachu, to dużo dłużej pracują oni nad formą reprezentacji. Nam brakuje dużo. Zmiany potrzebują czasu, nie zakorzeniają się tak szybko.

- Musimy zmienić mentalność, o tym mówię od początku, od kiedy objąłem polską kadrę. To proces - mówił z kolei przed meczem z Hiszpanią, korzystając z ulubionego zwrotu.

.Mecz pilki noznej Polska - Hiszpania w SewilliCo dalej z Paulo Sousą? "Jedna podstawowa różnica między nim, a kadrą Brzęczka"

- Zmiany kultury gry nie osiąga się w jeden dzień, zwłaszcza w reprezentacji. Potrzeba czasu do rozwoju, zbudowania podwalin, by zmienić nasz model gry i mentalne nastawienie. Cały czas mówię o procesie, w tym momencie etapem rozwoju jest mecz ze Szwecją - mówił zaś przed starciem ze Szwecją.

 A gdyby Portugalczyk dostał szansę wcześniej? Gdyby Zbigniew Boniek zatrudnił go we wrześniu? Sousa miałby dodatkowe osiem spotkań przed Euro, które rozegraliśmy jesienią (sześć w Lidze Narodów, dwa towarzyskie). Nie wiadomo, co by to zmieniło, ale ryzyko porażki na Euro byłoby z mniejsze. 

Pozytywny wpływ Sousy na zespół już widać. Potrafimy się podnosić (z 0:2 na 3:3 z Węgrami, z 0:1 na 1:1 z Hiszpanią, do końca walczyliśmy ze Szwecją). W końcu wykorzystaliśmy Roberta Lewandowskiego, który w trzech meczach na Euro strzelił trzy gole, a na poprzednich trzech imprezach rangi MŚ i ME trafił tylko dwa razy. Ze Słowacją i Hiszpanią zdobywaliśmy bramki w ataku pozycyjnym, co od dawna nie było naszą mocną stroną. Na więcej zabrakło Sousie czasu, zwłaszcza na uporządkowanie naszej gry w obronie.

Winni także piłkarze i selekcjoner

Winni porażki na Euro są także selekcjoner i piłkarze. Podstawowy zarzut do Paulo Sousy: skoro wiedział, że ma mało czasu, nie powinien decydować się na aż tyle zmian. Chyba że od początku założył, że Euro jest dla nas przegrane i czas budować drużynę na przyszłość. Problem w tym, że nie wiadomo, czy Portugalczyk po turnieju dalej będzie naszym trenerem. Jeśli jednak przyjąć racjonalne podejście, że nie chciał poświęcić Euro, to wydaje się, że miał za dużo nowych pomysłów jak na tak krótki czas, który mu przysługiwał. Minimalizować ryzyko porażki musi nie tylko szef PZPN, ale także trener. Wyszedł brak doświadczenia Paulo Sousy w prowadzeniu w reprezentacji, a zwłaszcza przygotowywania jej do wielkiej imprezy.

Na obronę Sousy pamiętajmy, że przed Euro prześladował go pech. Z powodu urazów wypadli Arkadiusz Milik, Krzysztof Piątek, Jacek Góralski i Krystian Bielik. Kontuzje czołowych graczy skomplikowały plany. 

Nie bez win są także piłkarze. Sami postawili się pod ścianą, przegrywając ze Słowacją. W polskiej drużynie jest wystarczająco dużo jakości, by ogrywać takie zespoły, jak słowacki. Niestety był to najsłabszy jak dotąd występ za kadencji Sousy. Nasz atak prawie nie istniał, obrona była dziurawa, moment lepszej gry w drugiej połowie zakończył się czerwoną kartką Grzegorza Krychowiaka. Słowacy wykorzystali  słabości biało-czerwonych.

Słowa Zielińskiego odbiły się głośnym echem. Szwedzi domagają się większego szacunkuSłowa Zielińskiego odbiły się głośnym echem. Szwedzi domagają się większego szacunku

Pamiętajmy o kolejności 

- Czytałem, że robię ryzykowny ruch, bo zwalniając Brzęczka i zatrudniając Sousę, biorę odpowiedzialność za wyniki. To absolutnie niezrozumiałe. Za wyniki na boisku odpowiadają selekcjoner i piłkarze. Prezes jest od tego, by na to patrzył, nadzorował i stwarzał im jak najlepsze warunki. Jeżeli będziemy myśleli w Polsce, że za to, czy strzelimy gola, kogoś pokonamy, odpowiadają działacze i prezes, a nie piłkarze, to nie będzie to lepiej wyglądało - mówił w styczniu szef PZPN.

Zupełnie się z tymi słowami nie zgadzam. Za wyniki odpowiadają zawodnicy, trenerzy i działacze - tak jest w każdej dyscyplinie sportu. Jednak to działacze decydują o momencie zatrudnienia szkoleniowca. Jeśli się z tym spóźnią, ponoszą główną odpowiedzialność.

Mural na żywo Sport.pl zagrzewa polskich piłkarzy

Emocje start! Chcesz podzielić się swoimi piłkarskimi emocjami? Nic prostszego. Specjalnie na Euro przygotowaliśmy Mural na żywo! Pokaż nam, jak kibicujesz polskiej reprezentacji, a my spośród przesłanych haseł wybierzemy najlepsze i umieścimy je na żywym muralu oraz największym ekranie LED w Warszawie. Mural jest do obejrzenia w Warszawie pod adresem Waryńskiego 3, ekran przy Placu Unii, a swoje zgłoszenia możesz przesyłać pod linkiem muralnazywo.pl.

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ