Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dla Polski jeszcze nic straconego. Niewiarygodne, jakie wyniki dawały awans z grupy

Mimo przegranej Polski ze Słowacją 1:2, trener Paulo Sousa przekonuje, że Euro się dla nas nie skończyło. Czy Polacy skorzystają na przepisach dających szansę na wyjście z grupy nawet z trzeciego miejsca? Ile punktów powinni zdobyć, by grać dalej?

- Musimy uświadomić sobie, że nic nie jest jeszcze stracone. Wciąż na Euro możemy zdobyć 6 punktów. Zawodnicy muszą wiedzieć, po co wychodzą na boisko - mówił na konferencji po meczu ze Słowacją (1:2) Paulo Sousa. Oczywiście matematycznie wszystko w grupie E jest możliwie. W drugim meczu pierwszej serii gier Hiszpania zremisowała ze Szwecją (0:0). Drużyny, z którymi Polacy spotkają się na boisku, wyprzedzają biało-czerwonych tylko o punkt. Oczywiście to rywale wyżej notowani od Słowaków, w dodatku tacy, z którymi zawsze grało nam się ciężko. Z Hiszpanią na 10 meczów wygraliśmy tylko raz, za to przegrywaliśmy 8 razy. Szwecja pokonywała nas 14 razy na 26 konfrontacji (8 wygranych Polaków), ostatni triumf nad sąsiadem zza Morza Bałtyckiego to rok 1991. O punkty w Sewilli (19 czerwca) i Sankt Petersburgu (23 czerwca) będzie zatem trudno. Regulamin mistrzostw jest tak skonstruowany, że daje prawo awansu nawet drużynom z trzecich miejsc. A patrząc na dawne imprezy, na których też była ta zasada, można oszacować, ile punktów jest potrzebnych, by z Euro 2020 nie żegnać się po pierwszych trzech meczach.

Zobacz wideo "Podjęliśmy dobre decyzje". Konferencja Paulo Sousy po przegranej ze Słowacją

Wygrać raz i nisko przegrywać - taktyka Irlandii Płn.

Najpierw analogii można poszukać na poprzednich mistrzostwach Europy, na których też awans z trzecich miejsc uzyskiwały cztery najlepsze drużyny z sześciu grup. Po rozegraniu całej fazy grupowej tworzona jest dla nich tabela. Liczą się w niej punkty, a potem kolejno: lepszy bilans bramkowy, więcej strzelonych goli, więcej zwycięstw, a jeśli i to nie przynosi rozstrzygnięć to mniejsza liczba punktów karnych (zbieranych za żółte i czerwone kartki) a na końcu ranking kwalifikacji Euro.

W praktyce najbardziej liczą się te trzy pierwsze kryteria (punkty, bilans bramek, gole strzelone). Na Euro 2016 przekonali się o tym choćby grupowi rywale Polaków. Irlandia Północna zdołała wygrać tylko jeden mecz (2:0 z Ukrainą), wcześniej skromnie, bo po 0:1 przegrywała i z biało-czerwonymi, i z Niemcami. Dzięki temu okazało się, że w tabeli ekip z trzecich miejsc, miała lepszy bilans bramkowy od Turcji czy Albanii, które też wygrały po jednym meczu. Irlandia Płn. zakwalifikowała się do 1/8 finału dzięki trzem punktom i bilansie bramek 2:2. Warto też zwrócić uwagę, że z trzeciego miejsca zakwalifikował się późniejszy pogromca Polski i zwycięzca ME. Portugalia awansowała do 1/8 finału imprezy, mimo że w grupie nie wygrała żadnego spotkania, starczyły jej trzy remisy. Na ostatnim Euro, by wyjść z grupy z trzeciej lokaty, trzeba było mieć 3 pkt i neutralny bilans bramkowy.

2 punkty szczęścia, to już przeszłość

Nieco trudniej było na MŚ w 1994 roku, gdzie również działał podobny jak teraz regulamin. Wtedy jednak, by wyjść z grupy, potrzeba było aż 4 punktów i to one determinowały szczęśliwców. Bilans bramkowy nie miał znaczenia. Wtedy z trzecich miejsc awansowały tak mocne drużyny jak: Argentyna, Belgia, USA i Italia. Co ciekawe znów okazało się, że ekipa z trzeciego miejsca, grała potem o złoty medal. Włochom, w przeciwieństwie do Portugalii na Euro 2016, nie udało się na mundialu w USA triumfować.

Zasadę finalisty z trzeciego miejsca fazy grupowej potwierdza też mundial w 1990 we Włoszech. Wtedy to po trzecim miejscu w grupie, wicemistrzem świata została Argentyna. Z mistrzostw w Meksyku w 1986 o trzecie miejsce grali trzeci w grupie Belgowie.

Sytuacja na tych dwóch mundialach była jednak inna, bo inny był system punktowania. Wygrana dawała wtedy tylko 2 punkty. W 1990 roku, by grać w 1/8 finału trzeba było wygrać i zremisować mecz, lub (tak jak Holandia) popisać się trzema remisami.

W 1986 roku do awansu wystarczyły dwa remisy. Do fazy pucharowej MŚ weszły Bułgaria i Urugwaj, ekipy, które w pierwszej fazie imprezy nie wygrały. Pokrzywdzeni, na myśl o czekającej świat futbolu reformie systemu punktowego, mogli być Węgrzy, którzy wygrali jeden mecz, ale w dwóch pozostałych tracili sporo bramek i zostali przez niewygrywających Bułgarów i Urugwaj wyprzedzeni. 

Podsumowując: najgorszy bilans ekip z trzecich miejsc, który dawał awans z grupy, to były dwa remisy. Biorąc pod uwagę późniejszą zmianę punktacji, obecnie jest to scenariusz mało realny. Przyjmijmy, zatem że wzorem Irlandii Płn. sprzed czterech lat, by nie żegnać się z turniejem przy fazie grupowej, trzeba liczyć na słabość rywali z trzecich miejsc w innych grupach i wygrać co najmniej jedno spotkanie, nie mając dużej różnicy goli w meczach przegranych. Polacy niestety na razie wypełniają tylko ten ostatni warunek. Jeśli ktoś wierzy w 1/8 finału biało-czerwonych, to dodamy, że trzecia drużyna grupy E w tej fazie Euro zagra ze zwycięzcą grupy B lub C. Obecnie prowadzą w nich Belgowie (gr. B) i Holendrzy (gr. C).

Mecz z Hiszpanią Polska zagra w sobotę o 21.00 w Sewilli.

Mural na żywo Sport.pl zagrzewa polskich piłkarzy

Emocje start! Chcesz podzielić się swoimi piłkarskimi emocjami? Nic prostszego. Specjalnie na Euro przygotowaliśmy Mural na żywo! Pokaż nam, jak kibicujesz polskiej reprezentacji, a my spośród przesłanych haseł wybierzemy najlepsze i umieścimy je na żywym muralu oraz największym ekranie LED w Warszawie. Mural jest do obejrzenia w Warszawie pod adresem Waryńskiego 3, ekran przy Placu Unii, a swoje zgłoszenia możesz przesyłać pod linkiem muralnazywo.pl

Więcej o:
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ